"Frank", świetnie przyjęta na świecie ironiczna komedia Lenny'ego Abrahamsona, to prawdziwe królestwo ekscentryczności. Ale pod wyposażoną w wielkie niebieskie oczy maską kryją się unikalna wrażliwość i kilka boleśnie trafnych społecznych diagnoz. Oraz lista dialogowa, którą można by na wyrywki cytować na koszulkach.

Reklama

Aspirujący muzyk Jon (Domhnall Gleeson) w wyniku zbiegu okoliczności dołącza do awantpopowego zespołu, którego liderem są enigmatyczny Frank (Michael Fassbender), muzyczny geniusz kryjący się przed światem pod wielką sztuczną głową i jego despotyczna towarzyszka Clara (Maggie Gyllenhaal). Cała ekipa Soronprfbs, zespołu o niewymawialnej nazwie, to zbieranina ekscentryków i outsiderów, dla których kwestie promocji, strategii, organizacji są absolutnie abstrakcyjne. Jon zapragnie być częścią ich składankowej rodziny, a także – jak wszyscy inni – zdobyć serce ich ojca założyciela i mistrza, Franka. Założony przez niego profil na portalu społecznościowym zapewni dotąd nieznanej grupie ekspozycję i szansę na prestiżowy występ w USA, który stanie się ich być albo nie być.

To fikcyjna historia luźno inspirowana biografią jednego ze scenarzystów, Jona Ronsona, jego relacją z legendarną personą brytyjskiej sceny muzycznej Frankiem Sidebottomem oraz figurami innych muzycznych outsiderów, jak Daniel Johnston czy Captain Beefheart. Seans "Franka" jest jak oglądanie pokazu fajerwerków, ekscytacja rośnie z czasem, a kształtu, koloru i intensywności kolejnego wybuchu nie da się przewidzieć. Niezwykle świadoma reżyseria spina tę neurotyczną na poziomie detali opowieść w przekorną, ale łagodną całość.

"Frank" to owoc umysłu obdarzonego zachwycająco dziwacznym poczuciem humoru, oka wypatrującego z otaczającej je rzeczywistości momenty absurdu najpełniej kwitujące naturę świata i serca, które nie kojarzy czułości tylko z pluszowym misiem w kokardce. A także prześmieszna diagnoza celebrytyzmu, medialnych dewiacji i cywilizacyjnych dziwactw, dekonspirująca kolejne maski wdziewane chętnie przez wrzuconych w społeczne ramy ludzi. Abrahamson prawie został doktorem filozofii. To zaplecze widać we "Franku" doskonale, ale dobrze, że postawił na film. Bez takich filmów jak "Frank" świat byłby uboższym i znacznie mniej wesołym miejscem.

FRANK | Irlandia, Wielka Brytania 2014 | reżyseria: Lenny Abrahamson | dystrybucja: Gutek Film | czas: 95 min

Reklama