Dziennik Gazeta Prawana logo

"Frank": Michaela Fassbendera spojrzenie spod maski

11 lipca 2014, 09:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Frank
Frank/Media
Obsadzić w głównej roli Michaela Fassbendera, po czym zakryć mu twarz? Taki ruch wykonać może tylko zazdrośnik albo ekscentryk!

"Frank", świetnie przyjęta na świecie ironiczna komedia Lenny'ego Abrahamsona, to prawdziwe królestwo ekscentryczności. Ale pod wyposażoną w wielkie niebieskie oczy maską kryją się unikalna wrażliwość i kilka boleśnie trafnych społecznych diagnoz. Oraz lista dialogowa, którą można by na wyrywki cytować na koszulkach.

Aspirujący muzyk Jon (Domhnall Gleeson) w wyniku zbiegu okoliczności dołącza do awantpopowego zespołu, którego liderem są enigmatyczny Frank (Michael Fassbender), muzyczny geniusz kryjący się przed światem pod wielką sztuczną głową i jego despotyczna towarzyszka Clara (Maggie Gyllenhaal). Cała ekipa Soronprfbs, zespołu o niewymawialnej nazwie, to zbieranina ekscentryków i outsiderów, dla których kwestie promocji, strategii, organizacji są absolutnie abstrakcyjne. Jon zapragnie być częścią ich składankowej rodziny, a także – jak wszyscy inni – zdobyć serce ich ojca założyciela i mistrza, Franka. Założony przez niego profil na portalu społecznościowym zapewni dotąd nieznanej grupie ekspozycję i szansę na prestiżowy występ w USA, który stanie się ich być albo nie być.

To fikcyjna historia luźno inspirowana biografią jednego ze scenarzystów, Jona Ronsona, jego relacją z legendarną personą brytyjskiej sceny muzycznej Frankiem Sidebottomem oraz figurami innych muzycznych outsiderów, jak Daniel Johnston czy Captain Beefheart. Seans "Franka" jest jak oglądanie pokazu fajerwerków, ekscytacja rośnie z czasem, a kształtu, koloru i intensywności kolejnego wybuchu nie da się przewidzieć. Niezwykle świadoma reżyseria spina tę neurotyczną na poziomie detali opowieść w przekorną, ale łagodną całość.

"Frank" to owoc umysłu obdarzonego zachwycająco dziwacznym poczuciem humoru, oka wypatrującego z otaczającej je rzeczywistości momenty absurdu najpełniej kwitujące naturę świata i serca, które nie kojarzy czułości tylko z pluszowym misiem w kokardce. A także prześmieszna diagnoza celebrytyzmu, medialnych dewiacji i cywilizacyjnych dziwactw, dekonspirująca kolejne maski wdziewane chętnie przez wrzuconych w społeczne ramy ludzi. Abrahamson prawie został doktorem filozofii. To zaplecze widać we "Franku" doskonale, ale dobrze, że postawił na film. Bez takich filmów jak "Frank" świat byłby uboższym i znacznie mniej wesołym miejscem.

FRANK | Irlandia, Wielka Brytania 2014 | reżyseria: Lenny Abrahamson | dystrybucja: Gutek Film | czas: 95 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj