Dziennik Gazeta Prawana logo

"Matterhorn": Film jak reprodukcja "Mony Lizy" na ścianie nowobogackiego salonu

7 lutego 2014, 09:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Matterhorn
Matterhorn/Media
"Matterhorn" to katastrofalnie nieudana ekspedycja w rejony kina arthouse'owego. Film Diederika Ebbingego miał się znaleźć na szczycie, lecz w rzeczywistości osiągnął tylko artystyczne dno.

Debiutujący reżyser sięgnął po muzykę Jana Sebastiana Bacha i ekscentryczny dowcip, by wytworzyć na ekranie wrażenie elitarności. Niestety, okazał się kiepskiej jakości iluzjonistą. Przedstawiony świat nie wydaje nam się na tyle atrakcyjny, by chcieć uzyskać do niego dostęp. Opowieść o relacji między zamkniętym w sobie muzykiem a jego niepełnosprawnym intelektualnie towarzyszem sprawia wrażenie zakochanej w sobie i manierycznej.

Ebbinge nie kłopocze się wyjaśnianiem psychologicznych motywacji postaci i każe wierzyć na słowo w scenariuszowe dogmaty. Na domiar złego pozorna pochwała tolerancji służy mu do zamanifestowania wyższości jednego z bohaterów. Wielkoduszny Fred traktuje Theo protekcjonalnie i pochyla się nad nim tylko dlatego, że może w ten sposób zapełnić pustkę po śmierci żony. Fascynacja Innym prowadzi do jego uprzedmiotowienia i zaprojektowania na własne potrzeby wizerunku poczciwego dzikusa.

Odpychający cynizm filmu Ebbingego przejawia się także w tendencji do naśladowania starszych i młodszych arcydzieł kina. Wbrew tytułowi "Matterhorn" sytuuje się daleko od "Alp" Lanthimosa, który podobną z grubsza fabułę potrafił wyposażyć w zbawienną autoironię. Wątek wyzwalania bohaterów spod wpływu konserwatywnej społeczności stanowi z kolei niestrawne nawiązanie do "Uczty Babette" Axela.

Ebbinge wydaje się najbardziej zapatrzony w holenderskiego "Zwrotniczego". W niesłusznie zapomnianym filmie Josa Stellinga monotonne życie głównego bohatera również zmieniało się pod wpływem nieoczekiwanego spotkania z drugim człowiekiem. U Stellinga szansa na spełnienie była jednak podszyta goryczą spodziewanej porażki. Diederika Ebbinge nie interesują takie subtelności. W ostatnich scenach "Matterhorn" do reszty unieważnia roztaczaną wokół siebie aurę rzekomego wyrafinowania. Kiczowaty finał filmu jest jak reprodukcja "Mony Lizy" zdobiąca ścianę nowobogackiego salonu.

MATTERHORN | Holandia 2013 | reżyseria: Diederik Ebbinge | dystrybucja: Aurora Films | czas: 88 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj