Dziennik Gazeta Prawana logo

"Złodziejka książek": Nie czytasz, nie idę z tobą na wojnę

31 stycznia 2014, 13:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Złodziejka książek
Złodziejka książek/Media
"Złodziejka książek" to czytanka o II wojnie światowej, z ciekawą perspektywą, ale cierpiąca na astygmatyzm.

Najbardziej interesująca w filmie Briana Percivala jest tytułowa bohaterka. Młodociana Liesel (Sophie Nélisse) trafia do niemieckiej rodziny zastępczej w przeddzień II wojny światowej. To jej oczami patrzymy na zawieruchę. Percivela dokłada wszelkich starań, ażeby oddać na ekranie ewolucję tej postaci – z naiwnej analfabetki we wrażliwą, rozmiłowaną w słowie pisanym dziewczynę. Niestety, jego wysiłki pełzną na niczym. Filmowe uniwersum jest bowiem tak wyabstrahowane od rzeczywistości, że trudno dać wiarę we wszelkie procesy, jakie w nim zachodzą. Nie zdają egzaminu historyczne wtręty, nie sprawdzają się też psychologiczne mechanizmy.

A szkoda, bo już samo oddanie głosu dziewczynce w zdominowanych przez chłopców narracjach na temat wojny wydaje się nowe i ciekawe. Problem w tym, że szwankuje wszystko inne, począwszy od drugoplanowych postaci, które zbudowano na zasadzie nieuzasadnionej opozycji. Mężczyźni, z fatalnym Geoffreyem Rushem w roli przybranego ojca Liesel, są tu miękcy i uczuciowi, zaś kobiety, którym przewodzi Emily Watson jako przybrana matka, są surowe, introwertyczne i twarde. Nic dziwnego, że większą niechęć mogą budzić już tylko demoniczni naziści.

W ślad za niewiarygodnymi bohaterami idzie mało przekonująca motywacja. O ile w książce Markusa Zusaka, na kanwie której oparto scenariusz filmu, ucieczka Liesel w świat literatury była nie tylko eskapizmem, lecz prowadziła także do poznania siebie samej i świata, o tyle w obrazie Percivala pociąg do czytania jest właściwie nijak uzasadniony. Dziewczyna kradnie (pardon!) wypożycza książki z biblioteki żony burmistrza, jakby realizowała kleptomańskie zapędy, a nie szukała klucza do rozwiązania jątrzących problemów.

W tym kontekście filmowej "Złodziejce książek" trudno przypisać rolę popularyzatora czytelnictwa, nie mówiąc już o tym, że miałaby być głosem w sprawie darmowego dostępu do dóbr kultury, co niejako obiecuje tytuł. Jeśli projekcja w jakiś sposób zachęca do anarchii, to tylko tej niezdrowej: namawia raczej do odzyskania z kasy kina pieniędzy wydanych wcześniej na bilet.

ZŁODZIEJKA KSIĄŻEK | USA, Niemcy 2013 | reżyseria: Brian Percival | dystrybucja: Imperial-Cinepix | czas: 130 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj