Dziennik Gazeta Prawana logo

"Dzisiejsze czasy" – Chaplin z dziurą w duszy

5 lipca 2013, 16:23
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dzisiejsze czasy
Dzisiejsze czasy/Media
"Dzisiejsze czasy" są filmem granicznym w dorobku Charlesa Chaplina. W historii światowego kina zapisały się jako łabędzi śpiew "wielkiego niemowy".

To miał być pierwszy dźwiękowy tytuł w dorobku Chaplina. I rzeczywiście, faktura "Dzisiejszych czasów" została wzbogacona o efekty dźwiękowe i muzykę, ale wszystkie naddatki zostały wprowadzone dopiero po nakręceniu zdjęć, poza tym w "Dzisiejszych czasach" nie ma prawie dialogów. Pierwszy "dźwiękowy" tytuł Chaplina jest ostatnim filmem niemym w jego dorobku, stanowi równocześnie pożegnanie z bohaterem stanowiącym niejako wizytówkę tego kina. Mały Włóczęga milczy po raz ostatni.

Pożegnanie z chaplinowskim Trampem, symbolem niemego kina, jest wzruszające, ale nie czułostkowe. W kinie nowej ery: głosów, krzyków i dialogów, nie ma miejsca dla postaci, która rozmawiała gestem, zmarszczką na czole, kaczym chodem i zawadiackim melonikiem. Tramp odchodzi w siną dal. Rusza w nieznane, ale nie jest samotny – odnalazł bliską osobę, która będzie dzieliła z nim dobre i złe chwile. Ciąg dalszy sagi o trampie odbywa się poza kadrem. Tam wciąż może obowiązywać nieme kino, slapstick i wielkie wzruszenia.

Nie było lepszego momentu na filmowe rozstanie. W "Dzisiejszych czasach" Charlie nie jest już młody, być może nawet on musiał się wreszcie ustatkować. Tym bardziej że u jego boku w końcu pojawiała się dziewczyna rozumiejąca reguły gry partnera. Zamiast salonowych sukien, naturalny, rozbrajający uśmiech. Poczucie humoru jest sexy, a lepiej śmiać się w tandemie niż pojedynczo.

Będąca wciąż atrakcyjną lekturą filmową satyra na życie społeczeństwa przemysłowego, w której Tramp, początkowo zatrudniony w wielkiej fabryce i sprowadzony do roli robota, a następnie imający się różnych zajęć, poznaje i natychmiast zakochuje się w młodej, bezrobotnej dziewczynie (w tej roli Paulette Goddart, ówczesna żona reżysera), przemawia przede wszystkim fenomenalną wręcz fantazją poszczególnych pomysłów. Nie będę specjalnie oryginalny, twierdząc że moim ulubionym fragmentem filmu jest scena z legendarnym "Tintinem": apogeum miłości Chaplina do kina niemego i niechęci do dźwięku. Charlie zaczyna śpiewać – a my po raz pierwszy słyszymy jego głos. W pewnym momencie bohater zapomina tekstu "Tintiny", usłyszy wówczas pamiętne zdanie: – . I Charlie rzeczywiście udowadnia, że słowa nie mają znaczenia. Oglądamy perfekcyjny ekwiwalent dialogów zaklęty w ciele, grymasie, pantomimie. I wszystko rozumiemy.

Poza antydźwiękowym manifestem, egzystencjalne przesłanie "Dzisiejszych czasów" jest proste i zawsze aktualne. Żądza zysku, chciwość niszczy to, co w relacjach ludzkich najcenniejsze: bliskość, pasję, również namiętności; redukuje człowieczeństwo do półfabrykatów koniecznych do wykonywania planu. Nawet w 1936 r. brzmiało to nieco naiwnie, ale reżyseria Chaplina i sugestywność jego kreacji podarowała "Dzisiejszym czasom" nadwyżkę z wybitności. –– mówił Jacek Woszczerowicz. Podarte jest piękne.

DZISIEJSZE CZASY | USA 1936 | reżyseria: Charles Chaplin | dystrybucja: Art House | czas: 87 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj