Dziennik Gazeta Prawana logo

"Panaceum" – efekty uboczne

19 kwietnia 2013, 06:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Panaceum
Panaceum/Media
Steven Soderbergh żegna się z kinem solidnym thrillerem "Panaceum".

Porównania z Hitchcockiem pojawiające się w zachodniej prasie są trochę na wyrost, podobnie jak i widniejąca poniżej ocena filmu. Nie zmienia to faktu, że tak sprawnego twórcy kina środka jak Steven Soderbergh dzisiaj trzeba szukać ze świecą. Tym bardziej szkoda, że reżyser zapowiedział, iż "Panaceum" to jego rozstanie z kinem.

Zmagając się z materią coraz to innych formuł gatunkowych i częściej wychodząc z owych przepychanek obronną ręką niż na klęczkach, Soderbergh dowodzi swojej elastyczności i niesamowitych wręcz zdolności adaptacyjnych. Jednocześnie wciąż potrafi zachować własny styl i wyrazisty język narracji, choć przecież zdarzało się, że kręcił po dwa filmy rocznie. Znakomicie operuje niedomówieniem, pozwalając wybrzmieć ciszy, suspens budując nie za pomocą frenetycznego montażu, ale kompozycyjnej pustki. "Panaceum" faktycznie skroił zgodnie z prawidłami hitchcockowskiego thrillera, bohaterem czyniąc everymana wplątanego wbrew sobie w skomplikowaną intrygę kryminalną.

Po próbie samobójczej dwudziestoparoletnia Emily trafia pod opiekę psychiatryczną doktora Jonathana Banksa. Kobieta nie radzi sobie z nową i stresującą dla niej sytuacją: jej mąż właśnie wyszedł z więzienia po kilkuletniej odsiadce. Na życzenie pacjentki i po otrzymaniu stosownej rekomendacji od swojej koleżanki po fachu Jonathan zgadza się na kontynuowanie leczenia za pomocą eksperymentalnego psychotropu. Niepożądane efekty uboczne okazują się jednak tragiczne w skutkach – otępiała Emily zadaje swojemu mężowi serię śmiertelnych ciosów nożem, a za zaistniałą sytuację zostaje obwiniony Banks. Życie psychiatry wali się niczym domek z kart. Układanka okazuje się mieć o wiele więcej niepasujących do siebie elementów, niż się wydaje na pierwszy rzut oka, a Jonathan jest tylko pionkiem w przemyślnej grze, której zasad jeszcze nie zna.

Mimo że rozwiązanie całej zagadki nie zaskoczy starych wyjadaczy, "Panaceum" niezmiennie trzyma w napięciu, oferując widzowi niezłą wieczorną rozrywkę, choć trzeba powiedzieć szczerze, niewiele ponadto. Film Soderbergha to typowa jednorazówka, aczkolwiek do cna wyciskająca konwencję thrillera. Nie zapadnie w pamięć jak postmodernistyczne eksperymenty Briana De Palmy z kinem Hitchcocka, ale to nadal kawał porządnej roboty, do tego ze znakomitą obsadą. Niegdysiejsze bożyszcze żeńskiej części publiczności Jude Law gra tutaj łysiejącego, bezradnego psychiatrę, zaś Rooney Mara potwierdza, iż jest prawdziwym hollywoodzkim objawieniem tej dekady.

PANACEUM | USA 2013 | reżyseria: Steven Soderbergh | dystrybucja: Monolith | czas: 106 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj