Dziennik Gazeta Prawana logo

"Jack pogromca olbrzymów" – była sobie bajka

15 marca 2013, 10:14
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jack pogromca olbrzymów
Jack pogromca olbrzymów/Warner Bros
"Jack pogromca olbrzymów" niczym nie zaskakuje, ale to przyjemny seans.

Podobno wszyscy lubimy bajki i nie ma się czego wstydzić. Bez względu na wiek wciąż uwielbiamy te same historie o dzielnych bohaterach, pięknych księżniczkach i walkach o królestwa. Już kilkadziesiąt lat temu udowodnił to pewien poważny profesor Oxfordu, a sukcesy współczesnych ekranizacji "Władcy pierścieni" i "Hobbita" dowiodły, że prawo Tolkiena wciąż jest aktualne. Dzisiaj jednak nawet dzieci zdają sobie sprawę, że życie to nie naiwna bajka, jaką bez mrugnięcia okiem mogliby kupić ich rodzice i dziadkowie. Nie chcą cukierkowych historii z nachalnym morałem ani kryształowych bohaterów bez skazy. Tak jak dorośli coraz częściej oczekują szybkich zmian akcji, zabaw konwencją, mrugnięcia do nich okiem zza kamery.

Między innymi dlatego w Hollywood zapanowała moda na opowiadanie znanych baśni na nowo. W adaptacjach z ostatnich lat Czerwony Kapturek okazał się seksowną blondynką, Jaś i Małgosia zapałali rządzą zemsty, a Królewna Śnieżka zamiast gotować obiadki dla krasnali, przywdziała zbroję. Współczesne techniki 3D znacznie ułatwiły sprawę. Teraz liczy się dynamika obrazów i to, żeby baśniowy świat zdawał się na wyciągnięcie ręki. To przyciąga i małych, i dorosłych widzów.

"Jack pogromca olbrzymów" też jest alternatywną wersją znanej baśni, tym razem tej o Jasiu i magicznej fasoli. Stworzył ją Brian Singer, jak dotąd specjalista w dziedzinie thrillerów i science fiction, znany przede wszystkim jako twórca ekranizacji komiksowej serii "X-Men". W porównaniu z odświeżonymi wersjami Śnieżki czy Jasia i Małgosi film Singera okazuje się jednak klasyczną opowiastką, stworzoną głównie z myślą o dziecięcych widzach. Dorośli powiedzą, że wszystko zdaje się tu przewidywalne. Jest przystojny chłopak z plebsu, który nie ma nic, ale zawierza marzeniom i zdaje się na łut szczęścia, oraz piękna księżniczka na wydaniu. Wiadomo, że katalizatorem wszystkich zmian okaże się przypadek i odrobina magii, a dwójka młodych, pochodzących z różnych światów, będzie mieć się ku sobie.

Niemniej, jeśli lubimy te historie, które już dobrze znamy, liczymy na bezpretensjonalną opowieść o walce dobra ze złem, sile marzeń i wiary w powodzenie, "Jack pogromca olbrzymów" może nas uwieść naiwnym urokiem. Grunt, że w wersji Singera bohaterowie baśni to postaci z charakterem. Księżniczka Isabelle nie jest bezwolną porcelanową laleczką, ale zuchwałą łobuzicą, Jack nie ukrywa z kolei, że porywając się na walkę z olbrzymami, nieraz odczuwa strach. Film Singera nie zaskakuje, ale przyjemnie się na niego patrzy. Nie chodzi zresztą tylko o wspaniałe pejzaże, piękne kostiumy i trójwymiarowe efekty. Nicholas Hoult z pulchnego dzieciaka z "Był sobie chłopiec" wyrósł na prawdziwego amanta, a Ian McShane w roli starego króla po prostu zachwyca!

JACK POGROMCA OLBRZYMÓW | USA 2013 | reżyseria: Bryan Singer | dystrybucja: Warner | czas: 131 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj