Dziennik Gazeta Prawana logo

"Przerwane pocałunki" – Matka Boska z blokowiska

4 maja 2012, 09:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Przerwane pocałunki
Przerwane pocałunki/Media
"Przerwane pocałunki" – niedookreślony, lekko campowy film o cudach i objawieniach miałby znacznie więcej uroku, gdyby w bałaganiarski sposób nie gubił wątków.

Roberta Torre jest gwiazdą włoskiego kina offowego, zaś "Przerwane pocałunki" bardzo dobrze przyjęto przed dwoma laty na festiwalach w Wenecji i Sundance. Opowieść o nastoletniej Manueli (Carla Marchese) z ponurego blokowiska na sycylijskich przedmieściach oscyluje między społecznym realizmem a psychodeliczną i groteskową wizją.

13-letnia bohaterka wydaje się typową przedstawicielką swojego pokolenia: ze słuchawkami na uszach przemierza osiedlowe placyki, przejścia i galerie. Dorywczo pracuje w salonie piękności jako podrzędna pomoc. Próbuje pierwszych pocałunków z chłopakiem, wdaje się w utarczki ze zdzirowatą siostrą. W ciasnocie dusznego i przegrzanego mieszkania w bloku gnieździ się jeszcze ze skłonną do histerii, wyfiokowana matką (Donatella Finocchiaro) i z fajtłapowatym bezrobotnym ojcem, którego w końcu krewka mamma wystawia z walizkami za drzwi.

Na te drobne dramaty dnia codziennego nakłada się fascynacja postawioną na osiedlu wielgachną gipsową figurą Matki Boskiej. Dziewczynka czuje więź z posągiem, a gdy ten zostaje uszkodzony, w cudowny sposób objawia światu, gdzie podziała się oderwana głowa Madonny. Osiedlowy cud przynosi jej sławę, zaś do drzwi mieszkania ustawia się kolejka wiernych błagających o błogosławieństwo. Kuta na cztery nogi matka stylizuje córkę na małą zakonnicę i pobiera opłaty od złaknionych łaski. Interes się kręci, atrakcyjna mamusia znajduje gacha, starsza siostra ma forsę na narkotyki, zaś Manuela coraz mocniej gubi się w labiryncie własnych wizji, marzeń i nieuświadomionych potrzeb.

Pobrzmiewają tu echa o rok wcześniejszego "Fish Tank" Andrei Arnold. Brytyjskie i włoskie blokowisko wiele łączy: ta sama szpetota, te same patologie z handlem narkotykami i młodocianą łobuzerią na czele. Podobny jest też wątek relacji z matką, która traktuje córkę w sposób absolutnie przedmiotowy i pozbawiony głębszego uczucia. Niestety zamiast realistycznego obrazu w duchu kina społecznego dostajemy groteskę w stylu Almodovara i senne sekwencje à la "Osiem i pół" Felliniego.

Choć podejmuje temat związany z religią, reżyserka niewiele mówi na temat wiary czy choćby zabobonów. Domniemane objawienie maryjne bohaterki służy jej bardziej jako narzędzie napędzające akcję niż przedmiot rozważań i dociekań. Nie dowiadujemy się zbyt wiele ani o metafizycznym, ani psychologicznym wymiarze doświadczeń, które stały się udziałem Manueli. Za to możemy podziwiać grupkę wysztafirowanych, karykaturalnych Włoszek, klientek dziwacznego salonu piękności, które pod wodzą demonicznej właścicielki tegoż przybytku kontrapunktują i komentują akcję niczym grecki chór.
Wszystko to nawet ma pewien wdzięk i oryginalność, jednak drażnią niekonsekwencje w prowadzeniu narracji, bezładne podejmowanie i porzucanie wątków. Fascynacja filmowym stylem Davida Lyncha niewielu twórcom wychodzi na zdrowie.

PRZERWANE POCAŁUNKI | Włochy 2010 | reżyseria: Roberta Torre | dystrybucja: Aurora Films | czas: 80 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj