Dziennik Gazeta Prawana logo

Carlos Saura zaprasza do "Flamenco, flamenco" bez końca

12 sierpnia 2011, 22:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sara Baras
Sara Baras/Media
Tych, których Saura uwiódł już tanecznymi fajerwerkami, do spotkania z "Flamenco, flamenco" nie trzeba będzie przekonywać

Oryginalność "Flamenco, flamenco" polega na tym, że Saura nie próbuje nawet udawać jakiejkolwiek fabularnej fastrygi, nie mizdrzy się zestawieniem faktów, nadawaniem bohaterom imion i zachowań. Jest tylko scena, są muzycy, teksty piosenek. Reszta została zastąpiona tańcem i śpiewem gwiazd – obok Evy Yerbabuena, Sary Baras, Estrelli Morente czy Nini Pastori oglądamy mistrzów: Paco de Lucíę, Manolo Sanlúcara, Tomatito y José Mercé.

Flamenco to nie tylko taniec. Również śpiew, muzyka, strój i zachowania. Kultura życia. Cristina Hoyos, wybitna hiszpańska tancerka i choreograf flamenco, współpracująca z Saurą przy legendarnej "Carmen" z 1983 roku, twierdzi, że fenomen flamenco polega na tym, że nawet jeżeli nie wszystko rozumiemy, odczuwamy emocje, ponieważ flamenco to uczucia, a one zawsze są prawdziwe. Nie tylko w Hiszpanii flamenco ma się dzisiaj znakomicie. Na całym świecie, również w Polsce, powstają świetnie prosperujące szkoły tańca. Muzykolodzy uznają flamenco za najbardziej progresywne zjawisko w kulturze latynoskiej, wchłaniające elementy jazzu, soulu, rumby. Nazwa "flamenco nuevo" oznacza fuzję klasycznego tańca i muzyki z innymi gatunkami.

Czyste, pozbawione ozdobników kino Saury jest oczywiście pokłonem dla tradycyjnego i nowego flamenco, jednocześnie udowadnia, że taniec i muzyka są wartościami ponadczasowymi. Wczoraj opowiada o dzisiaj. Niektóre pieśni mają oszczędną fabułę, inne są czystą emanacją piękna tańca (głosu, gracji) z przeczuciem dramatu zawartego w temacie. Oryginalne kostiumy artystów odbijają się na tle przemyślanych w najdrobniejszym kadrze refleksów świetlnych rzucanych na gigantyczne płótna nawiązujące do hiszpańskiego malarstwa. Wybitny operator Vittorio Storaro mnoży zbliżenia na twarze, nogi, dłonie śpiewaków i tancerzy; plan bliski, plan daleki. Śpiew jest kinem.

Federico Garcia Lorca twierdził, że istotą flamenco jest "duente" – "coś": duch, chochlik, mara, która pozwala przekazywać uczucia, kiedy tańczymy przy akompaniamencie gitary i pieśni. Patrząc na muzyczny portret Saury, przypomniałem sobie ważne zdanie Ryszarda Kapuścińskiego z jego debiutanckiego tomu reportaży "Chrystus z karabinem na ramieniu". "U Latynosów wszystko jest improwizacją" – pisał Kapuściński."Co będzie dalej – nieważne. Najważniejsze, żeby zacząć. A potem jak Bóg da. Ale Bóg rzadko daje".

Zaproszeni przez reżysera pieśniarze śpiewają o podarowanej im przez los boskiej nagrodzie, która szybko staje się karą; o pięknie bardziej przytłaczającym niż uskrzydlającym. O euforii każdego początku, który niechybnie zwiastuje smutny finał. Ta pieśń nie ma końca. Podobnie jak taniec. Flamenco to nieuleczalna choroba.

FLAMENCO, FLAMENCO | Hiszpania 2010 | reżyseria: Carlos Saura | dystrybucja: Vivarto | czas: 100 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj