Dziennik Gazeta Prawana logo

Dyskretny urok tektury

15 listopada 2010, 23:02
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jan Kobuszewski
Jan Kobuszewski/AKPA
TVP odkurzyła kolejne perły z lamusa – "Bajki dla dorosłych", które w latach 70. rozśmieszały miliony rodaków.

Zaczynało się zawsze tak samo. Rozparty w staroświeckim fotelu uszaku Jan Kobuszewski zagajał modyfikowaną za każdym razem gawędziarską formułą w stylu: "Było to tak bardzo dawno temu, że nikt o tym nie pamięta". Pełniący rolę narratora aktor krótko wprowadzał w intrygę, następowało cięcie i akcja przenosiła się do miejsc, o których opowiadał. Do londyńskiego klubu dla podróżników, w którym dwóch dżentelmenów spierało się o przynależność etniczną plemion Kuku oraz Muniu, a potem na zamieszkiwaną przez nich wyspę w archipelagu Mulango. W epokę feudalną, do starych zamczysk i kryjówek, w których rezydowali królowie lękający się własnego ducha, śpiący królewicze (z nudów) i rycerze (z opilstwa i lenistwa). Twórcy telewizyjnych bajek wykorzystywali tradycyjne dla tego gatunku literackiego toposy oraz cytaty, ale podawane a` rebours.

Akcja przenosiła się też w czasy współczesne – do zatracającej się w kulcie pieniądza dwudziestowiecznej Ameryki, a także PRL, której pewien obywatel tak przekonująco utożsamiał się z psem, że zamienił się w pudla.

Bajki kończyły się trudnym do przewidzenia finałem i jeszcze bardziej zaskakującym morałem, który ze swadą wygłaszał Kobuszewski. "Co prawda nie ma już ludożerstwa, ale ludzie żrą się między sobą" – kwitował wyprawę brytyjskich dżentelmenów do dzikich, przejawiających wobec przybyszy kulinarne zapędy. Albo: "Miłość wzbogaca, jeśli tylko zakochamy się we właściwej osobie" (o pokojówce wyrzuconej z dworu na bruk, z którą w efekcie ożenił się władca sąsiedniego królestwa).

Czarno-białe, studyjne bajki, które wyreżyserował Janusz Reszewski, oparły się próbie czasu. Przerysowane aktorstwo – w tym zestawie oprócz "Kobusza" oglądamy m.in. Lecha Ordona, Krzysztofa Majchrzaka, Tadeusza Plucińskiego, Hannę Balińską, Bohdana Łazukę – świetnie wpisywało się w humorystyczną konwencję. Dialogi i monologi, których autorami byli wytrawni satyrycy – m.in. Joanna Wilińska, Andrzej Nowicki, Feliks Derecki i Maria Czubaszek – ciągle iskrzą humorem i zaskakują zwischenrufami. Minimalistyczne i umowne dekoracje, które były dziełem Elwiry Hornik-Pijanowskiej, a także Xymeny Zaniewskiej, pokazują, że do stworzenia wiarygodnej wizji artystycznej wystarczy sterta desek, tektury i styropianu, farba oraz klej. O czym dzisiejsi producenci chyba zapominają.

"Bajki dla dorosłych" emitowano o godz. 20.20, po dzienniku telewizyjnym będącym sztandarową tubą propagandową rządzącej wtedy Polską ekipy Edwarda Gierka. Tuż przed wieczornymi wiadomościami szła zaś dobranocka dla dzieci. Żartowano wtedy, że wszystkie trzy programy to baśnie, tyle że zrealizowane w innych stylistykach. W archiwach TVP zachowało się więcej odcinków "Bajek dla dorosłych". Czekamy na odkurzenie kolejnych pereł z Woronicza.

BAJKI DLA DOROSŁYCH | Polska 1976 | reżyseria: Janusz Rzeszowski | dystrybucja: TVP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj