Oto co gwiazdy komediodramatu "Larry Crowne - Uśmiech losu" mówią o swoich rolach:

Reklama

JULIA ROBERTS:

Mercedes Tainot ma problemy sama ze sobą. Doszła do takiego etapu w życiu, że uświadamia sobie, iż jej marzenia się nie spełniły. W przeciwieństwie do Larry’ego, Mercy się poddaje. Larry staje się dla niej inspiracją, zastrzykiem energii, pobudza ją do działania, by zmienić swoje życie.

Scenariusz napisali Tom i Nia Vardalos, która jest czarującą, inteligentną osobą. Myślę, że mieli ogromna frajdę z wymyślania tej historii. Fajnie było grać napisane przez nich sceny i widzieć, jak się zaśmiewają. Tom świetnie sprawdził się także jako reżyser. Ilość energii jaką emanuje jest niesamowita. Prawdopodobnie gdy wraca do domu, pada na łóżko i śpi jak kamień. Codziennie w stu procentach angażuje się we wszystkie aspekty produkcji. Zawsze zadowolony i pozytywny. To zadziwiające, ponieważ Tom dopiero drugi raz reżyseruje, a tak doskonale sobie radzi. To robi wrażenie.

TOM HANKS:

Larry Crowne jest facetem, któremu nagle ziemia usuwa się spod stóp. Nie jest to upadek z bardzo wysokiego konia. Po prostu jego życie kompletnie się zmienia, kiedy zostaje zwolniony z pracy. Wyrzucają go pod pretekstem tego, że nie kwalifikuje się do awansu, ponieważ nie ukończył college’u. Kiedy kręci się komedią romantyczną, to musi ona być autentyczna. Wszystko ma być osadzone w realiach, wynikać z prawdziwych przesłanek. Nia Vardalos (producentka filmu) i ja jesteśmy mniej więcej rówieśnikami Larry’ego (no, ja jestem starszy) i świetnie potrafimy wczuć się w jego położenie. On nie czeka na rozpoczęcie życia, lecz raczej zastanawia się, jak sobie poradzić z istniejącym stanem rzeczy, jak doszło do tego, że znalazł się w takiej sytuacji.

Myślę, że 85% mężczyzn byłoby w siódmym niebie, gdyby mieli nauczycielkę wyglądającą jak Julia Roberts. Robi wrażenie, chwilami onieśmiela, a w chwili gdy wchodzi do klasy, Larry myśli: "O kurka wodna!".

"Larry Crowne - Uśmiech losu" w kinach od 1 lipca 2011.