"Wygrany" to polsko-amerykańska koprodukcja. W filmie główne role zagrali Janusz Gajos i Paweł Szajda - amerykański aktor polskiego pochodzenia, którego dwa lata temu mogliśmy oglądać w "Tataraku" Andrzeja Wajdy. Temu duetowi towarzyszą Marta Żmuda-Trzebiatowska, Grażyna Barszczewska i Wojciech Pszoniak.

Reklama

Młody pianista Oliver nie wytrzymując presji matki i wyrachowanego agenta, po rozstaniu z żoną przyjeżdża do Polski, gdzie zrywa europejskie tournee. Traci wszystko: miłość, uznanie, przekreśla świetnie zapowiadającą się karierę i ma przy tym olbrzymi dług do spłacenia. "Mój bohater jest sławnym, wspaniałym pianistą, lecz już na początku filmu decyduje, że nie będzie grał, że musi zmienić swoje życie" – mówi Paweł Szajda. "Tego samego dnia Oliver poznaje Franka, który otwiera mu oczy i pokazuje, że można inaczej żyć" – wyjaśnia aktor.

Do spotkania Olivera i Franka (Janusz Gajos) dochodzi w hotelowym barze. Po bliższym poznaniu dowiadujemy się, że nowopoznany bohater jest byłym profesorem matematyki, namiętnym graczem i znawcą wyścigów konnych. Dzięki niemu pianista poznaje Kornelię (Marta Żmuda-Trzebiatowska), piękną, nieco tajemniczą kobietę, która staje mu się coraz bliższa.

"Między Kornelią i Oliverem coś kiełkuje, coś się zaczyna. Nie wiemy, jak to się potoczy, ponieważ film kończy się w momencie, w którym ta znajomość może przetrwać, ale nie musi" – mówi Marta Żmuda-Trzebiatowska. "Moja rola nie jest duża, ale dość znacząca dla fabuły, ponieważ Oliver spotyka Kornelię kiedy wydaje mu się, że już nie warto o nic walczyć. Ona przywraca mu nadzieję i pokazuje, że może jeszcze będzie przepięknie" – zaznacza aktorka.



Oliver i Frank wyjeżdżają na wyścigi konne do Baden-Baden, gdzie młody Amerykanin spotyka światowej sławy jurora konkursów pianistycznych, prof. Karloffa (Wojciech Pszoniak). Juror wyjawia Oliverowi, że to on uniemożliwił mu zwycięstwo w Konkursie Chopinowskim w Warszawie. Teraz proponuje mu układ, który wyniesie go na pianistyczne szczyty. Jaka będzie decyzja Olivera?

Reklama

"Sama idea tego filmu pojawiła się w 1989 roku, kiedy byłem w Stanach Zjednoczonych, a pierwsza wersja scenariusza powstała w 1991 roku. Próbowaliśmy zrealizować ten film, ale nie było na to środków i możliwości, zwłaszcza w Polsce. Odłożyłem go do szuflady i w 2006 roku pojawiła się szansa realizacji. Napisałem nowy scenariusz na bazie starego, zachowując główne elementy historii" - mówi Saniewski, reżyser i scenarzysta "Wygranego".

Zdjęcia trwały ponad dwa lata, a realizowane były z przerwami w Niemczech, Polsce i w Stanach Zjednoczonych. "To jest jasny, pozytywny film o bohaterach, którzy są ciepli i których się kocha, ale jednocześnie nie jest to romantyczna komedia. To jest film, w którym chce się iść za bohaterami" – podsumowuje Saniewski.