13 stycznia w Hollywood ogłoszono nominacje do Oscarów. Dla nas najbardziej radosna jest wiadomość o nominacji dla „Bożego ciałaJana Komasy. Krytycy i obserwatorzy mówią, że o statuetkę będzie bardzo trudno, za faworyta wskazując koreański film „Parasite”. Oprócz tych dwóch produkcji szansę na zwycięstwo mają też "Kraina miodu", "Nędznicy" oraz "Ból i blask".

Reklama

"Kraina miodu" - Macedonia

Film w polskich kinach jest od 20 grudnia, otrzymał też nominację do Oscara za najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny. Reżyserski duet Ljubomir Stefanow i Tamara Kotewska odebrał do tej pory między innymi trzy nagrody na festiwalu w Sundance oraz cztery na festiwalu Millennium Docs Against Gravity.

50-letnia Hatidze mieszka ze schorowaną matką w górskiej wiosce gdzieś w Bałkanach. Nie mają dostępu do prądu ani bieżącej wody. Kobieta utrzymuje się z produkcji miodu. Nie wykorzystuje jednak pszczół, respektując przyrodę i zasadę „połowa dla mnie, połowa dla was”. Pewnego dnia do jej okolicy wprowadza się wielodzietna rodzina. Nowi sąsiedzi również zaczynają hodować pszczoły, ale szacunek zastępuje twardy biznes i maksymalna eksploatacja. Czy Hatidze uda się zmienić ich podejście? Tym bardziej, że jeden z chłopców jest wyraźnie pod jej wrażeniem…

"Nędznicy" - Francja

To debiut reżyserski Ladja Ly. Film zebrał już sporo laurów. Krytycy uważają go jeden z najlepszych europejskich filmów tego roku. Film był nominowany do Złotego Globu, zwycięzcą nagrody jury w Cannes i laureatem Europejskiej Nagrody Filmowej w kategorii Odkrycie Roku.

Nędznicy” ( w oryginale „Les Misérables”) to historia rozgrywająca się na paryskim przedmieściu, gdzie ponad 150 lat temu Wiktor Hugo osadził akcję powieści „Nędznicy”. Stéphane, młody policjant, zostaje przeniesiony do lokalnej brygady antykryminalnej i szybko odkrywa, że dzielnica buzuje od konfliktów i napięć pomiędzy mieszkańcami, władzą i policją. Kiedy niewinny psikus dzieciaków z osiedla wywołuje lawinę wydarzeń i policja musi interweniować, sytuacja wymyka się spod kontroli. Stéphane musi wybrać, po czyjej stronie stanąć – czy postąpić w zgodzie ze swoim sumieniem, czy wykazać solidarność wobec kolegów z drużyny.

"Ból i blask" - Hiszpania

Hiszpański „Ból i blask” to dzieło wielkiego maga kina, Pedro Almodavara. Twórca tak sam opisuje swoje dzieło: Ból i blask” stał się dla mnie domknięciem trylogii, która powstawała na przestrzeni 32 lat. Jej poprzednie części to „Prawo pożądania” (1987 r.) i „Złe wychowanie” (2004 r.). We wszystkich trzech tytułach bohaterem jest reżyser, a tematami są pożądanie i tworzenie filmów. Każdy oferuje jednak inne spojrzenie. Życie i twórczość to dwie strony jednego medalu, a kto żyje, ten pożąda i cierpi. W filmie „Ból i blask” opowiadam o dwóch historiach miłosnych – obie definiuje czas i przeznaczenie. Z pierwszej bohater, wówczas 9-letni, nie zdaje sobie sprawy: chłopiec czuje pierwszy impuls pożądania, tak silny, że upada na podłogę jak rażony piorunem. Dopiero 50 lat później ten impuls odżywa w jego pamięci. Druga historia ma miejsce w latach 80., w czasach eksplozji wolności i demokracji, świętowanych przez cały kraj. Remedium na ból związany z miłosnym uniesieniem będą spisane przez Salvadora Mallo wspomnienia.

"Parasite" - Korea Południowa

O „Parasite” napisano i powiedziano najwięcej. - Bong Joon-ho to absolutny wizjoner! Jest nowym wcieleniem Spielberga - nikt inny nie potrafi zrobić tak dobrego kina rozrywkowego - tak o twórcy filmu mówił sam Quentin Tarantino. Film opowiada o dwóch rodzinach, których losy połączy niespodziewany incydent. Reżyser wystosował specjalne oświadczenie, w którym poprosił dziennikarzy relacjonujących festiwal o nieujawnianie szczegółów fabuły.

Film zbiera wiele nagród, w tym Złotą Palmę na festiwalu w Cannes oraz Złoty Glob. Ma też sześć nominacji do Oscara, w tym za film roku.

Reklama

I – powiedzmy sobie szczerze – wygrać z nim będzie niezmiernie trudno.