Dziennik Gazeta Prawana logo

Włoska mafia z perspektywy kobiet. Zło nie ma płci? [#DobryCynk]

28 kwietnia 2023, 11:20
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"The Good Mothers"
"The Good Mothers"/Materiały prasowe
Od "Ojca chrzestnego" przez "Rodzinę Soprano" do "Gomorry", sagi mafijne to praktycznie bez wyjątku opowieści męskocentryczne. Serial "The Good Mothers" odświeża tę konwencję, w dodatku bez prostej dychotomii.

"The Good Mothers"

Nagrodzony na Berlinale sześcioodcinkowy miniserial oparty na autentycznych historiach kobiet mafii jest tak esencjonalnie włoski, że aż trudno uwierzyć, że w dużej mierze stoją za nim Brytyjczycy - Julian Jarrold ("The Crown"), który współreżyserował wraz z Elisą Amoruso, oraz scenarzysta Stephen Butchard ("Upadek królestwa"). Za materiał źródłowy posłużyła zaś fabularyzowana literatura faktu autorstwa Amerykanina Alexa Perry'ego.

Ale w USA urodził się też przecież Jonas Carpignano, włosko-amerykański twórca znakomitej trylogii kalabryjskiej, której echa odbijają się w serialu. Szczególne skojarzenia można mieć z "Chiarą", jako że "The Good Mothers" podobnie opierają się na doświadczeniach nastolatki odkrywającej stopniowo zbrodnie swego ojca z 'ndrànghety. Jednak Denise Cosco (Gaia Girace) to tylko jedna z wielu bohaterek wielowątkowej opowieści. Równolegle poznajemy historię jej matki Lei Garofalo (Micaela Ramazzotti), która nagle znika bez śladu, a także Giuseppiny Pesce (Valentina Bellè) i Cetty Caccioli (Simona Distefano), młodych matek całkowicie pozbawionych życia prywatnego, kontrolowanych na każdym kroku przez ojców i mężów - nawet zza krat.

Jest jeszcze ambitna prokurator Anna Colace (Barbara Chichiarelli), która wprowadza w życie nowatorski plan rozpracowania mafii poprzez uderzenie w jej kobiety - matki, żony i kochanki - niekiedy nie mniej bezwzględne niż sami bossowie ośmiornicy z Kalabrii. Dla Colace "zło nie ma płci", a uzasadnienie tej tezy widzimy niejednokrotnie na ekranie, gdzie na każdą "dobrą matkę" przypada taka dorównująca w okrucieństwie mężczyznom. Oczywiście to ci ostatni trzęsą całym patriarchalnym półświatkiem, nie wahając się w imię wynaturzonej "lojalności" mordować własnych żon i córek. Co prawda w serialu męscy antagoniści zasilają drugi plan, niemniej nierzadko zdają się kontrolować sytuację niczym w prawdziwym życiu - Francesco Colella jako głowa klanu Cosco potrafi zmrozić krew w żyłach samym wymownym zmarszczeniem brwi.

To jest zresztą wielki atut tego rewelacyjnie zagranego i bardzo sprawnie zrealizowanego serialu - to, że nie pada w nim ani jeden strzał (!), w ciągu sześciu godzin dochodzi może do dwóch-trzech scen fizycznej przemocy, a mimo to terror wciąż wisi w powietrzu, obecny w gestach, spojrzeniach, namacalnym wręcz napięciu.

W "The Good Mothers" słowa ranią najmocniej, a milczenie zabija.

Gdzie zobaczyć: Disney+

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj