Jak podkreślił dyrektor Warszawskiego Festiwalu Filmowego Stefan Laudyn w rozmowie z PAP, w tym roku organizatorzy otrzymali około 4,5 tys. zgłoszeń z prawie stu krajów. "To jest chyba nasz rekord wszech czasów. Tak się złożyło, że ze względu na pandemię produkcje z dwóch, trzech lat się skumulowały. Do tego doszły opóźnienia związane z postprodukcją i sytuacje takie, jak w przypadku Bonda, który czekał półtora roku na premierę" - wyjaśnił.

Reklama

Dodał, że wybierając filmy, stawiał na "interesujące historie dobrze opowiedziane językiem współczesnego kina". "To jest nasze generalne kryterium. Bardzo dobrze, jeśli film wzrusza widza i jeśli nie pozostawia go obojętnym. Może go np. rozśmieszyć, poruszyć, ale obojętność jest najgorsza. Jeżeli chodzi o przekrój tematyczny, to są te same kwestie, które przewijają się w naszych rozmowach i w mediach - uchodźcy, problemy rodzinne, historia wolności. W tym roku będziemy mieli filmy z dosłownie całego świata – z Europy, obu Ameryk, Azji i nawet z Afryki" - poinformował dyrektor WFF.

Laudyn zwrócił uwagę, że tym, co wyróżnia festiwal na tle innych imprez tego typu - poza liczbą premier - jest skracanie dystansu między gośćmi a widzami. "Warszawski Festiwal Filmowy bardzo się rozwinął, ale cały czas staramy się postępować tak jak małe festiwale, tzn. zachowywać miłą, rodzinną atmosferę. Na naszym festiwalu unikamy sytuacji typu czerwone dywany. Każdy widz może spotkać się z gośćmi, porozmawiać, zadać pytanie po projekcji. Na festiwalach takich jak Cannes to nie zawsze jest możliwe" - stwierdził.

Kapitan na początek

Festiwal oficjalnie zainauguruje pokaz "Kapitan Wołkonogow uciekł" Natashy Merkulovej i Alekseya Chupova, zrealizowany w koprodukcji rosyjsko-estońsko-francuskiej. Z kolei na zakończenie pokazana zostanie koprodukcja bułgarsko-fracuska "Kobiety płaczą" Veseli Kazakovej i Miny Milevy. "+Kapitan Wołkonogow uciekł+ miał premierę w tym roku w konkursie głównym festiwalu w Wenecji. W roli głównej występuje Yuriy Borisov, fantastyczny rosyjski aktor, który przeszedł jak burza przez festiwalowe ekrany tego lata. Miał filmy w konkursach w Cannes, Locarno i Wenecji. Film opowiada historię kapitana NKWD. Jest 1938 r., Leningrad, Związek Radziecki. Bardzo smutny czas czystek stalinowskich, a bohater przeżywa rozterki moralne. Natomiast na zakończenie mamy najbardziej kobiecy film tegorocznego festiwalu - nie tylko ze względu na tytuł. Na ekranie zobaczymy w zasadzie same panie z wyjątkiem jednego pana, którego – dodam – nie bardzo lubimy" - powiedział dyrektor festiwalu.

W Konkursie Międzynarodowym wystartuje 15 tytułów, wśród nich prezentowany w Wenecji "Nosorożec" Olega Sencowa o młodym mężczyźnie uwikłanym w przestępczy świat, który pragnie radykalnie zmienić swoje życie. "To jest dla nas wielka rzecz, bo m.in. polskie środowisko filmowe starało się o uwolnienie Sencowa. Przypomnę, że Oleg został porwany z Krymu w 2014 r., wywieziony do Rosji i tam skazany na wieloletnie więzienie. Mamy nadzieję na przyjazd Olega Sencowa do Polski. W Konkursie Międzynarodowym znalazły się jeszcze dwa filmy z Wenecji - +Cud+ Bogdana George'a Apetri, profesora na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku, i +Ten drugi tom+ Rodrigo Pla i Laury Santullo. W 2015 r. film Rodrigo Pla +Potwór o tysiącu głów+ dostał na WFF dwie nagrody" - przypomniał Laudyn.

Reklama

Kto wygra?

Szansę na nagrodę mają również m.in. "Albańska dziewica" Bujara Alimaniego, "Brigitte Bardot Cudowna" Lecha Majewskiego, "Kinofilia" Algimantasa Puipa, "Miss Osaka" Daniela Dencika, "Pętla czasu" Masakazu Kaneko, "Dom +Słowo+. Niedokończona powieść" Tarasa Tomenki, "Legenda Molly Johnson" Leah Purcell, "Nie ma sprawy" Jiachena Jianga oraz "Saloum" Jeana Luca Herbulota. "Poza tym będzie międzynarodowa premiera +Powtórki+ Tayfuna Pirselimoglu, międzynarodowa premiera filmu +Toubab - swój obcy+ Floriana Dietricha i światowa premiera +YT+ Dmitrya Davydova i Stepana Burnasheva. Gdybym miał powiedzieć jedno zdanie o tym filmie, powiedziałbym tylko: +Sami swoi+ na dopalaczach" - stwierdził szef WFF.

Produkcje w Konkursie Międzynarodowym oceniać będą: Sitora Alieva (dyrektor festiwalu, Rosja), Magda Kowalczyk (operator, Polska/Wielka Brytania), Tammy Tai (producentka, Chiny, Szwajcaria, Niemcy), Peter Rommel (producent, Niemcy), Igor Sukmanow (dyrektor festiwalu, Białoruś).

Filmy będą prezentowane również w konkursach: 1-2, Wolny Duch, Filmów Dokumentalnych i Filmów Krótkometrażowych. "Szczególnie cieszy mnie, że do zwykłego zestawu geograficznego - czyli Europa, Ameryka Północna, Ameryka Łacińska i Azja - dołączyła w tym roku Afryka. W konkursie Wolny Duch mamy film +Publiczna toaleta Afryka+ Kofiego Ofosu-Yeboaha z Ghany. Reżyser wybiera się do Warszawy. Będzie to jeden z naszych rzadkich afrykańskich gości" - zaznaczył Laudyn. Przyjadą również twórcy m.in z Argentyny, Kanady, Rosji, Korei Północnej i Japonii.

Pytany o produkcje, które mógłby szczególnie zarekomendować widzom, dyrektor WFF na pierwszym miejscu wymienił "Kapitan Wołkonogow uciekł" Merkulovej i Chupova. "Otwarcie WFF tym się różni od uroczystości organizowanych przez inne festiwale, że sprzedajemy bilety w tej samej cenie, co na inne pokazy. Chyba można jeszcze kupić bilety na film otwarcia i zakończenia, więc proszę się nie zniechęcać. Bardzo ważnym filmem jest dla nas pozycja z Konkursu Filmów Dokumentalnych "F@ck This Job" Very Krichevskayi o niezależnej telewizji Dożd działającej w Rosji. Mamy film +Rozkołys+ Łukasza Ratuskiego o bałtyckich surferach, a także futurystyczny film w Konkursie Wolny Duch +Dzień, w którym znalazłem w śmieciach dziewczynę+ Michała Krzywickiego. W tym ostatnim reżyser stoi po dwóch stronach kamery" - powiedział.

37. Warszawski Festiwal Filmowy potrwa do niedzieli 17 października. Bilety są dostępne w Kinotece, na stronach WFF i Empik Bilety, a także w aplikacji Going. Więcej informacji można znaleźć pod adresem: https://wff.pl/pl/.