Reklama

O ZWIĄZKACH MIĘDZY DWOMA SEZONAMI "ROJST"

Już pracując z Jankiem [Holoubkiem] przy pierwszym sezonie, bardzo dużo już wiedzieliśmy – pracowaliśmy nad tym, jak to się będzie rozwijało. Mieliśmy takie założenie, że drugi sezon z jednej strony będzie dopowiadał pierwszy, będzie z nim jakoś korelował, współgrał.

Z drugiej strony natomiast chcieliśmy go trochę oderwać. Żeby on był taką autonomiczną historią, która będzie się działa w obrębie naszych bohaterów, ale jak wiadomo, wiodącymi bohaterami są teraz trochę inne postacie. Witold Wanycz [Andrzej Seweryn] i Piotr Zarzycki [Dawid Ogrodnik] wracają, są istotni, ale jednak ciężar jest położony na parę drugich bohaterów [Magdalena Różczka i Łukasz Simlat].

O RÓŻNICACH MIĘDZY LATAMI 80. I 90. W POLSCE

Ponieważ pierwszy sezon był osadzony w latach 80., to w jakimś sensie wyczerpaliśmy je dla nas. Dlatego chcieliśmy się przenieść w lata 90., które są nam bliższe, bo my po prostu dorastaliśmy w tych latach.

Ja zawsze mówię, że lata 80. są już bardzo przerobione przez popkulturę. My już nie do końca postrzegamy lata 80. takie, jak były, tylko tak, jak zostały nam przedstawione.

Natomiast te lata 90. są traktowane tak "po macoszemu", szczególnie mam wrażenie w Polsce. One były trudnym czasem z punktu widzenia przemian gospodarczych i politycznych, ale są też trudne jako czas do przedstawienia. Ponieważ to był czas, który łączył w sobie wszystko. To był miszmasz wszystkiego i każdy zapamiętuje je trochę inaczej.

O POWODZI ’97 I JEJ WPŁYWIE NA POLITYKĘ

Ten rok ’97 wydał nam się ciekawy, bo to były już takie głębokie lata 90. Przemiany już się dokonały, ale jeszcze nie byliśmy w NATO. Zaraz mieliśmy wejść do NATO, a rozmowy z Unią Europejską się dopiero zaczynały. No i była powódź, która była zdarzeniem dość krytycznym.

Trzeba powiedzieć, że to jest ciekawy moment, bo mało kto sobie z tego zdaje sprawę, ale ta powódź kompletnie przedefiniowała Polskę i polską scenę polityczną. Na tej powodzi popłynął SLD, pojawiła się AWS. Zaczęły pojawiać się postaci, które teraz grają w pierwszej lidze, a niektóre zatonęły - pamiętamy słynne słowa Cimoszewicza [„Trzeba było się ubezpieczyć”], które zepchnęły go w pewien sposób w polityczny niebyt.