Jak informowały media, z opublikowanych już w sieci przez Patryka Vegę fragmentów filmu "Polityka" wynika, że postać byłego rzecznika MON Bartłomieja Misiewicza zostanie przedstawiona w bardzo niekorzystnym świetle. W związku z tym Misiewicz domaga się sądowego zablokowania premiery i dystrybucji filmu. Domaga się też od reżysera oraz od dystrybutora filmu miliona złotych zadośćuczynienia i przeprosin.
- powiedział w poniedziałek w Polsat News Bartłomiej Misiewicz.
Były rzecznik MON stwierdził, że żąda usunięcia kliku scen, które jego zdaniem są "skandaliczne, niepoparte niczym". Zwrócił też uwagę na wypowiedź Vegi, który zapowiedział, że jeśli sąd zablokuje premierę filmu "Polityka", to wyemituje go z chińskich serwerów. - mówił Misiewicz.
- kontynuował w wywiadzie Misiewicz.
Dodał również, że nie rozumie, dlaczego reżyser "nie zrobi promocji tego filmu w sposób uczciwy, tylko robi to na jego nazwisku (...) stąd w tym wniosku do sądu jest prośba, by zapoznać się ze scenariuszem" - podkreślił były rzecznik MON.
- podkreślał były rzecznik MON i dodał, że jego zdaniem "twórczość artysty ma swoje granice".
W wywiadzie na antenie Polsat News Misiewicz odniósł się też do postawionych mu przez prokuraturę zarzutów i swojego pobytu w areszcie. - mówił Misiewicz.
stwierdził były rzecznik MON- wskazywał na antenie Polsat News.
Były rzecznik MON spędził w areszcie pięć miesięcy. Wyszedł w czerwcu po wpłaceniu 100 tys. zł poręczenia majątkowego. Jest podejrzany o przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę spółki PGZ. Spółka miała stracić ok. 0,5 mln zł.