Premiera odbyła się 14 maja 1984 r. w nieistniejącym już warszawskim kinie Skarpa. Reżyser swój debiut fabularny zaliczył ledwie trzy lata wcześniej, mającym znakomite recenzje "" (1981 r.), przez co w wieku 26 lat okrzyknięto go objawieniem polskiego kina. "" również podbiła serca widzów, przyciągając do kin ponad 11-milionową widownię, co do tej pory jest jednym z najlepszych wyników w historii polskiego kina, stając się tym samym filmem kultowym. Produkcja pochłonęła 70 mln zł i kosztowała kilka razy więcej niż wspomniany wyżej filmowy debiut reżysera. Scenariusz napisał sam Machulski, autorem muzyki zaś był Henryk Kuźniak - podobnie jak w "". Plenery kręcono m.in. w kopalni soli w Wieliczce, w Łebie oraz w łódzkiej Rudzie Pabianickiej. Za zdjęcia odpowiadał Jerzy Łukaszewicz, scenografię Jerzy Sosnowski, zaś za kostiumy Małgorzata Braszka.
W obsadzie znaleźli się m.in. Jerzy Stuhr (Maks Paradys), Olgierd Łukaszewicz (Albert Starski), Bożena Stryjkówna (Lamia Reno), Bogusława Pawelec (Emma Dax), Hanna Stankówna (Tekla), Beata Tyszkiewicz (Berna), Ryszarda Hanin (dr Jadwiga Yanda), Wiesław Michnikowski (Jej Ekscelencja), Janusz Michałowski (profesor Wiktor Kuppelweiser).
Jerzy Stuhr wspomina: "". Z kolei Olgierd Łukaszewicz pytany o swój udział w filmie zdradził: "" – dodał aktor.
Reżyser w jednym z wywiadów stwierdził, że "Seksmisja" od samego początku miała być filmem komediowym w konwencji science fiction, opartym na dialogach i komizmie sytuacyjnym. Przyznał, że kultowy dziś tekst o wschodzie i cywilizacji zrodził się dopiero na planie filmowym, dodając jednocześnie, że robiąc film nie myślał o nim jako satyrze na systemy totalitarne.
Słowa te niejako potwierdza w rozmowie z Jerzy Stuhr: "". Aktor dodaje: "". Stuhrowi wtóruje Łukaszewicz: "". Jednocześnie jednak zapytany, czy "" można odbierać jako satyrę na totalitaryzm stwierdza, że "" – zaznaczył.
Nie inaczej odebrali to zarówno widzowie, jak i ówczesna władza, która po premierze filmu kazała wyciąć z istniejących już kopii kwestię o wschodnim kierunku i cywilizacji. W ZSRR film został skrócony aż o 40 minut i puszczony pod zmienionym tytułem "". Mimo to również i tam okazał się sukcesem, gromadząc niemal 40-milionową widownię. Paradoksalnie najgorzej odebrano "" w Stanach Zjednoczonych, gdzie środowiska feministyczne zarzuciły mu antykobiecą wymowę i żądały zakazania wyświetlania.
Pomimo sukcesu frekwencyjnego, również i w polskiej prasie można było znaleźć dość umiarkowane recenzje. Na łamach miesięcznika "" Maciej Zalewski recenzował: "". Dodając później, że "". Jednak już Małgorzata Dipont w "y" napisała: "".
Dzieło Juliusza Machulskiego na przestrzeni lat zdobyło szereg nagród, m.in. w 1984 r. Srebrne Lwy Gdańskie, Syrenkę Warszawską, Złoty Talar, także przyznaną przez "Film" Złotą Kaczkę za najlepszy polski film 1984 r.. Złotą Kaczką nagrodzono go również w 2008 r. jako polską komedię stulecia.
Dziś film wciąż jest popularny. Wiele bon motów nadal funkcjonuje prześmiewczo w przestrzeni publicznej, jak choćby – "Kopernik była kobietą", "Ciemność, widzę ciemność", "Kobieta mnie bije!", czy też slogany typu – "Liga rządzi, liga radzi, liga nigdy was nie zdradzi", nie do końca straciły na aktualności.