"Kochani, z wielką przyjemnością prezentuję pierwsze 12 minut dokumentu o Siostrach, które prowadzą Dom Chłopaków w Broniszewicach. Niesamowita energia tego miejsca poruszyła moje serce od pierwszej chwili. Siostry mimo przeciwności losu zbudowały pełen miłości dom dla 56 niepełnosprawnych i wykluczonych Chłopców. Podopieczni na co dzień zmagają się z autyzmem, porażeniem mózgowym oraz zespołem Downa. Nie zapominają jednak, że najważniejsze w życiu to kochać" – napisał w środę Patryk Vega na swojej stronie na portalu społecznościowym.

Reklama

Jednocześnie reżyser poinformował, że jego fundacja prowadzi zbiórkę pieniędzy na stworzenie sali rehabilitacyjnej dla chorych dzieci z wielkopolskich Broniszewic. Na ten cel potrzeba ponad 600 tys. zł.

"Przyłącz się do nas i stwórzmy razem salę rehabilitacyjną, która zmieni życie niepełnosprawnych dzieci na lepsze. Do zebrania jest ponad 600 tys. złotych, ale wierzę, że dzięki sile ludzkich serc niemożliwe nie istnieje. Każda złotówka ma znaczenie i jest ogromnym wsparciem. To właśnie dzięki małym gestom możemy wspólnie dokonywać cudów" – zaznaczył.

Reżyser odwiedził Dom Chłopaków i siostry dominikanki w grudniu 2018 r. Wtedy rozpoczął pierwsze zdjęcia. Vega zapowiedział, że powstanie pełnometrażowy dokument.

"Zdjęcia będą trwały na pewno kilka miesięcy. Sama fabuła wyłoni się w trakcie, nie przyjeżdżam tutaj z gotowym scenariuszem - film dokumentalny tworzy się zupełnie inaczej niż fabułę. Nie wykluczam, że w finalnej wersji film - w wersji długometrażowej - trafi do kin. Najważniejsze jest jednak teraz tworzenie krótkich form, które będą pomagały siostrom w dalszym zbieraniu funduszy" – powiedział wówczas podczas spotkania z dziennikarzami Vega.

Podkreślił też, że "chciałby, żeby ten film miał takiego powera, jak film +Nietykalni+, który - mimo że był to ciężki temat - sprawiał, że z kin wychodziło się z optymizmem. Chciałbym, żeby rozpalił on w drugim człowieku chęć niesienia pomocy innym" - powiedział Vega.

Patryk Vega już wcześniej wsparł Dom Chłopaków kwotą 100 tys. zł. Zaangażował się w pomoc siostrom z Broniszewic, ponieważ - jak powiedział - główny impuls stanowiła zbiórka Filipa Chajzera na bliźniaków, którymi zaopiekowały się siostry.

Reklama

"Sam jestem ojcem bliźniaków, więc bardzo mocno się z tym zidentyfikowałem. Zaangażowałem się w pomoc prywatnie, a później spotkałem się z siostrami. Zaszczepiły we mnie ten swój power i doszedłem do wniosku, że chciałbym im zorganizować tę pomoc w sposób ciągły, systemowy" - powiedział.

Podczas grudniowej wizyty reżyser był pod ogromnym wrażeniem tego, czego dokonały siostry. "Jestem totalnie zaszokowany tym, jak cudowny świat udało im się stworzyć dla tych dzieciaków. Wydawało mi się, że będzie to miejsce przygnębiające, że będą dużo gorsze warunki, tymczasem zastałem fantastycznie zaprojektowany dom. Siostry mają wspaniałe podejście i potrafią się śmiać z rzeczy, z którymi normalny człowiek pewnie nie dałby sobie rady, biorąc je na serio. Uderzające jest to, że udało im się stworzyć miejsce pełne miłości. Widzę tutaj naprawdę ciężko chore dzieciaki, które nie poruszają się samodzielnie, a obcując z siostrami uśmiechają się. To jest super, bo widzę, że mimo kalectwa te dzieci są tutaj szczęśliwe” – powiedział.

Zakonnice uroczystego otwarcia Domu Chłopaków dokonały 1 września 2018 r. Na budowę uzbierały 7 mln zł.

Dom Chłopaków powstał dzięki finansowemu wsparciu 8500 osób. „Dla mnie to jest cud” - powiedziała wówczas PAP siostra Róża. Podkreśliła, że historia budowy nowego domu pokazała, jak dużo jest dobrych ludzi.

Największą popularność siostry zdobyły w kwietniu 2017 r., kiedy na Facebooku zamieściły filmik, w którym drepczą korytarzem, udając chód pingwinów, z podpisem: "Dziś światowy dzień pingwina. Przyjmujemy życzenia. Zamiast kwiatków i bombonierek przyjmujemy cegiełki na www.domchlopakow.pl".

"Do dziś śmiejemy się, że to jest dla nas najbardziej dochodowy film, ponieważ 1 sekunda warta była 10 tys. zł. Zaraz po emisji tego filmiku, trwającego zaledwie 9 sekund, na nasze konto wpłynęło 90 tys. zł" – powiedziała s. Róża. Dzięki tej akcji zgromadzono na koncie 4 mln zł.

Dom składa się z czterech części, w których jest w sumie 30 pokoi dla podopiecznych w wieku od 2 do 62 lat.

"Chłopcy podzieleni są na cztery rodziny, gdzie każda z nich ma swoje odrębne mieszkanie z pokojami, salą dziennego pobytu, aneksem kuchennym z jadalnią, a młodsi mają nawet salę z cymbergajem" – opowiedziała siostra Róża.

Podopiecznymi w Broniszewicach opiekuje się 14 sióstr. W domu mieszkają chłopcy z upośledzeniem umiarkowanym, znacznym i głębokim. "Są też tacy, którzy nie opuszczają swoich łóżek i karmieni są mieszankami żywnościowymi podawanymi do żołądka. W większości przypadków nasi podopieczni nie mówią i nie słyszą" – wyjaśniła siostra.(PAP)

autor: Ewa Bąkowska

bak/ wj/