Dziennik Gazeta Prawana logo

Festiwal Młodzi i Film: Warto wracać do Koterskiego [RELACJA]

21 czerwca 2018, 15:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kadr z filmu "Życie wewnętrzne" Marka Koterskiego
Kadr z filmu "Życie wewnętrzne" Marka Koterskiego/Media
Retrospektywa filmów Marka Koterskiego to obowiązkowy punkt programu 37. edycji koszalińskiego festiwalu.

Jeśli ktokolwiek - mimo niedawnych nagród dla Małgorzaty Szumowskiej i Pawła Pawlikowskiego - ma jeszcze wątpliwości na temat kondycji polskiego kina, niech spojrzy na konkursową listę festiwalu Młodzi i Film. O uznanie jury walczą m.in. “” Jagody Szelc, “” Pawła Maślony, “” Łukasza Rondudy i “” Normana Leto. Każdy z osobna zasługuje na wyróżnienie. A przecież zbierająca wszystkie możliwe nagrody “” Piotra Domalewskiego - również ubiegłoroczny debiut - pokazywana jest poza konkursem, być może, by dać szansę innym znakomitym filmom.

Na szczęście dla równowagi jest “”, która przemknęła przez kina pod koniec ubiegłego roku niemal niezauważenie. Pełnometrażowy debiut Jakuba Pączka łatwo zbyć wzruszeniem ramion, kpiąc z jego niezamierzonego komizmu, natrętnej symboliki i atomowej - dosłownie - metaforyki, która w pokoleniu Czarnobyla (czyli dzisiejszych trzydziestolatków) każe widzieć pokolenie stracone. A jednak udało się tu wcisnąć kilka interesujących obserwacji, choć zostały zdominowane przez banalne dialogi i wątłą intrygę kryminalną. Pączek patrzy na swoich rówieśników - zagubionych, niepewnych, egoistycznych - bardzo krytycznie, a zarazem śmiertelnie poważnie. “Reakcję łańcuchową” być może uratowałby jakiś dystans do opowiadanej historii, solidna dawka czarnego humoru, ale ten sprowadza się tu do jakże brawurowego pomysłu, by serwis z pornografią nazwać Pizdzielec.com. Tymczasem Pączek czuje filmową materię, udowodnił to wielokrotnie nagradzanym krótkometrażowym “”. Teraz miał wielkie ambicje, lecz jak się okazało, niewiele do przekazania.

Za to niemal wcale nie starzeją się diagnozy stawiane przez Marka Koterskiego, bohatera koszalińskiej retrospektywy. “Życie wewnętrzne” zrealizował ponad 30 lat temu, ale stworzony przez niego portret zgorzkniałego, sfrustrowanego Polaka - Miauczyńskiego wydaje się aktualny także dziś. Na dodatek ten film ogląda się niczym peerelowską odpowiedź na “Wieżowiec”J.G. Ballarda - tu również blok jest pułapką, determinującą zachowania bohaterów, wyzwalającą niskie instynkty (rzekomy wampir ekshibicjonista, czyhający na sąsiadki). Rytm życia nadaje tu symfonia irytujących dźwięków: wiecznie działającej pralki, sąsiedzkich hałasów, mlaskania, piłowania. Wszystko, co robią bohaterowie wydaje się pozbawione nie tylko znaczenia, ale w ogóle jakiegokolwiek sensu. Pogrążony w marazmie Miauczyński marzy tylko o rozwodzie, ale nie stać go nawet na to, by głośno to przyznać, potrafi jedynie znęcać się nad równie bierną co on żoną i uciekać w świat przaśnych erotycznych fantazji.

Bezlitosne kino Koterskiego nabiera czasem nieoczekiwanych znaczeń. Festiwalowy pokaz “ odbył się dzień po meczu Polski z Senegalem na mistrzostwach świata. Scena, w której Miauczyński mówi o piłce nożnej (co prawda klubowej) wydawała się wtedy wyjątkowo perfidnym komentarzem do rzeczywistości: “”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj