Podczas festiwalu filmowego w Berlinie pokazano film Agnieszki Holland, zatytułowany "". Film zbiera bardzo różne oceny. W Europie wskazuje się na jego ekologiczne przesłanie, chwaląc jednocześnie warsztat filmowy.
"" - pisała w relacji dla dziennik.pl Mariola Wiktor.
Takie podejście nie podobało się Cezarem Gmyzowi, który po pokazie napisał na Twitterze:
"".
Słowa Gmyza nie wszystkim przypadły do gustu. Michał Oleszczyk, krytyk filmowy oraz były dyrektor artystyczny festiwalu w Gdyni w reakcji na słowa Cezarego Gmyza napisał na swoim Facebooku. Co ważne, pisał nie tylko o tym jednym wpisie, ale o wykorzystywaniu filmu do walki politycznej w oderwaniu od jakości artystycznej.
"Berliński wpis Cezarego Gmyza o "Pokocie" Agnieszki Holland (filmie, którego sam jeszcze nie widziałem) traktuję jako pierwszą zmarszczkę na wodzie. Żyjemy w tak głupio przewidywalnej, bipolarnej rzeczywistości, że mogę już teraz wystąpić jako Wasz facebookowy wróżbita: otóż będzie wokół tego filmu niezła ideologiczna chryja - zwłaszcza, że strona przeciwna Gmyzowi już chwali "Pokot" za "celność w opisie współczesnej Polski", a częścią strategii promocyjnej na pewno będzie podkreślanie w zachodnich mediach, że "this is how things are in Poland now".
W mojej szklanej kuli już teraz widzę tę okładkę "Do Rzeczy": Holland łamiąca krzyż na kolanie z diabolicznym śmiechem, w tęczowej opasce na czole i z wisiorkiem z pacyfą; widzę też okładkę "Newsweeka": Holland na barykadzie, osaczona przez prawicowców przebranych w myśliwskie stroje (po jej czole spływa błoto, brunatne jak sama esencja faszyzmu). Skąd to wiem? Because this is how things *actually* are in Poland now.
Pytanie, czy ktokolwiek w tym wszystkim zachowa się jak krytyk filmowy i napisze wprost, co w tym filmie jest dobre, co jest słabe -- i nie powiąże tych elementów ze "słusznością" czy "niesłusznością"...? Zanim wszystkich nas obryzga śmierdząca fala tej awantury, przy której spory o "Idę" wydadzą się zapewne przedszkolem, weźmy głęboki oddech i zapytajmy sami siebie, czy kultura ma być dla nas matą do judo, czy przestrzenią rozmowy.
Osobiście deklaruję, że choćby Holland nakręciła film, z którego przesłaniem dziko się nie zgodzę, to przede wszystkim skupię się na tym, czy artystyczna jakość tego filmu jest w moich oczach zadowalająca. Są filmy tej reżyserki, które kocham ("Olivier, Olivier", "Gorączka") i są takie, których nie lubię ("W ciemności", "Całkowite zaćmienie"), ale zawsze interesuje mnie, co i jak ma do powiedzenia.