Dziennik Gazeta Prawana logo

Joko Anwar, indonezyjski reżyser: globalizacja zmienia kino Azji

19 listopada 2016, 07:19
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kadr z filmu "Zapis moich snów"
Kadr z filmu "Zapis moich snów"/Media
O tym, jak pod wpływem globalizacji zmienia się kino Azji, o radykalizmie religijnym jako największym wyzwaniu, przed jakim stoi Indonezja, o „trudnej miłości” do Dżakarty i o swoim kolejnym filmie mówi indonezyjski reżyser Joko Anwar.

Film Anwara ” jest pokazywany podczas trwającej w Warszawie 10. edycji Festiwalu Filmowego Pięć Smaków. Przegląd kina azjatyckiego rozpoczął się w środę i zakończy się 23 listopada. Obraz Anwara będzie można obejrzeć w poniedziałek w Kinotece.

- opowiada reżyser.

Jak tłumaczy, w 2014 roku, gdy rozgrywa się akcja „Zapisu moich zmysłów”, Indonezja musiała wybrać, w którą stronę ma podążać: drogą tolerancji czy wręcz przeciwnie. W wyborach zwyciężyła ta pierwsza opcja, a nowym szefem państwa został były gubernator Dżakarty, Joko Widodo, którego Anwar opisuje jako bardziej tolerancyjnego kandydata. Pokonał byłego generała Prabowo Subianto.

Wybory sprzed dwóch lat podzieliły społeczeństwo, a skutki tych podziałów są odczuwalne do dziś. - mówi. , których pełna jest indonezyjska polityka, - uważa.

Anwar ubolewa, że w Indonezji obecnie coraz większym poparciem cieszą się ruchy prawicowe i „”. Według reżysera właśnie radykalizm religijny jest najpoważniejszym wyzwaniem, przed jakim stoi jego kraj. Temu tematowi poświęci swój następny film, który, jak zapowiada, zostanie zrealizowany w przyszłym roku. Na razie trwają prace nad scenariuszem.

Źródeł radykalizmu Anwar upatruje się m.in. w globalizacji. „” - mówi.

Jak dodaje, dzięki internetowi ludzie zdają sobie też sprawę z różnic między stylem życia w ich kraju i w innych częściach świata. U niektórych osób materiały, z którymi mają do czynienia w sieci, mogą wręcz wywołać szok kulturowy, który prowadzi do poczucia zagubienia i czasami do radykalizacji. ” - kontynuuje.

Swój stosunek do Dżakarty, która jest jednym z drugoplanowych bohaterów filmu pokazywanego w Warszawie, nazywa „trudną miłością”. „” - wyznaje.

Pytany o to, czy można w ogóle mówić o kinie azjatyckim, odpowiada, że filmy z tego regionu świata mają pewne wspólne cechy, ale przyznaje, że trudno wyrazić słowami, o jakie cechy chodzi. „” - zastanawia się.

Według Anwara coraz trudniej jest stwierdzić, z którego kraju Azji pochodzi dany film i wymienić cechy charakterystyczne dla kina z danego państwa. Również do tego przyczynia się globalizacja, a także szeroki dostępu do serwisów streamingowych, takich jak Netflix, które są dostępne prawie wszędzie na świecie i umożliwiają dostęp do kinematografii z całego globu.

” - dodaje.

Jednak Anwar nie żałuje, że dochodzi do tych zmian, gdyż według niego takie „kino narodowe” wcale nie jest czymś pożądanym. „Myślę, że wszyscy jesteśmy obywatelami świata i niezależnie od tego, jak naiwnie i banalnie to brzmi, trzeba właśnie w taki sposób zacząć o sobie myśleć, zamiast traktować siebie jedynie jako obywatela danego kraju. W końcu na całym świecie mamy do czynienia z podobnymi wyzwaniami” - przekonuje.

Julia Potocka (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj