Dziennik Gazeta Prawana logo

"Intruz": Życiorys przekreślony na samym początku. RECENZJA DVD

25 kwietnia 2016, 09:48
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Intruz
Intruz/Media
Gdy próbujemy sobie przypomnieć najważniejsze dzieła filmowców ze Szwecji, z Danii czy Norwegii, myślimy często o skandynawskim chłodzie, który sprawia, że oglądając filmy Dreyera czy von Triera, czujemy lodowatą oprawę tuszującą gorące emocje bohaterów.

W polskim kinie tę specjalną filmową temperaturę uzyskał niegdyś Witold Leszczyński, a po nim Andrzej Barański. Dzisiaj mamy Magnusa von Horna. Szweda, absolwenta Szkoły Filmowej w Łodzi, który z Polską jest związany zarówno zawodowo, jak i rodzinnie.

W debiutanckim "Intruzie" opowiada historię chłopca, który po opuszczeniu zakładu zamkniętego, do którego trafił w związku z zamordowaniem przyjaciółki, pojawia się w rodzinnej miejscowości. Uderza wiarygodność psychologicznego portretu bohatera, połączona z rzadkim w naszym kinie unikaniem ocen, morałów, tez.

John nie jest akceptowany przez lokalną społeczność, ale nie reaguje wcale tak, jak oczekiwalibyśmy tego od skruszonego oprawcy. A Magnus von Horn nikogo nie osądza, nie daje gotowych recept ani łatwych rozwiązań.

Intruz | reżyseria: Magnus von Horn | dystrybucja: Gutek Film

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj