"Mission: Impossible" obraża Białorusinów? "To jest zniewaga mojej ojczyzny"

| Aktualizacja:

W bijącym kolejne kasowe rekordy "Mission: Impossible - Rogue Nation" agent Hunt walczy z organizacją przestępczą, która chce dostarczyć broń chemiczną z Białorusi do Syrii. Ale nie tylko to wywołało oburzenie w Mińsku.

wróć do artykułu
  • ~cierpliwy
    (2015-08-14 07:57)
    Białorusini mają rację. Filmy to przeważnie współczesne bajki. Przekazują one idee sponsorów. Dzięki geopolityce USA, polegającej na sprzedaży broni i innych produktów ich przemysłu oraz polityce bogatych lumpów i ich potomstwa /dołączył do nich J. Kulczyk i G. Bierecki/, zachwyconych tanią produkcją u ubogich /globalizacja/ doszło do rozszerzenia idei stałego wzrostu gospodarczego, która to idea służy globalistom i banksterom do stałego wzrostu ich zarobków. Dla reszty zaś oznacza pracę do śmierci. A dla wielu wojny. Świat islamu ruszył, gdyż pozycja starych, myślących przyrodzeniem, facetów jest zagrożona. Podobnie dzieje się z KC ePiSkopatem w kraju - walka z nauką gender, zw.partnerskimi, cofnięcie kobiety do roli zlewki na spermę, darmowej robotnicy i organu rozrodczego, zrobienie z facetów walczących samców i rozpłodników. Czyli film ten realizuje ideę przygotowania społeczeństwa do wojny z krajami byłego ZSRR. Durni Ukraińcy dali się wrobić w wojnę, oczadziałe elity polskie z KC ePiSkopatem, to marionetki w rękach koncernów zbrojeniowych i farmaceutycznych. Wierzą w broń z USA, zapomnieli o sile Moskwy. Naszym przy żłobie wydaje się, że to co nagrabili wezmą na tamten świat. Czy pałace biskupów i konta w Luksemburgu są warte obrócenia krajów byłego w ZSRR w perzynę?
  • ~voodoo
    (2015-08-14 01:03)
    Cruise to pazerny perwert a Bialorusiny kochaja Putina i wpieprzaja duzo wieprzowiny.