Dziennik Gazeta Prawana logo

U Steven Seagala bez zmian. W imię zasad lepiej tego nie sprawdzać

30 października 2014, 12:38
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
A Good Man
A Good Man/Media
W imię zasad rządzących filmami ze Stevenem Seagalem najnowszą produkcję Keoniego Waxmana, nadwornego reżysera obrazów z tym aktorem, charakteryzuje toporność, nielogiczność, absurd i prymitywizm.

Zaczyna się dość klasycznie: oto bohaterowi Seagala znowu w życiu nie wyszło. Nawalił w Afganistanie, pozwalając na śmierć niewinnej dziewczynki. To nie koniec oklepanych i sentymentalnych motywów. Winę – jak to w takich filmach bywa – można będzie odkupić, kiedy, ni stąd, ni zowąd, zostanie uprowadzona małoletnia sąsiadka.

Jednak zamiast przejmującego dramatu o próbie odbicia bezbronnego dziecka przez zdeterminowanego mężczyznę z wyrzutami sumienia dostajemy tani film kopany z konfliktem chińskiej i rosyjskiej mafii jako tematem przewodnim. Jeśli twórcy komunikują nam w ten sposób, że nie musimy się obawiać wrzenia na geopolitycznej mapie świata, bo herosi pokroju Stevena Seagala nas ocalą (aktor naparza się co 5 minut, ale na jego twarzy nie ma ani kropli potu!), to chyba właśnie znak, że powinniśmy zacząć się bać.

W IMIĘ ZASAD | reżyseria: Keoni Waxman | dystrybucja: Monolith

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj