Dziennik Gazeta Prawana logo

Filmy zabiją Hollywood? Jest za drogie, więc kręci się je gdzie indziej

Filmy zabiją Hollywood? Jest za drogie, więc kręci się je gdzie indziej
Shutterstock
Strome uliczki San Francisco i plaże w Santa Monica to wizytówka Hollywood, które wciąż szpikuje nimi swoje produkcje. Problem w tym, że w filmach coraz częściej udają je lokalizacje z całkiem innych zakątków świata, gdzie produkcja filmowa jest dużo tańsza niż w Kalifornii. W Los Angeles nasila się exodus fachowców z branży filmowej. Miasto Aniołów i fabryka snów mogą podzielić los samochodowego Detroit. Zupełnie realnie rozpatrywane jest widmo bankructwa kolejnej legendy.

W oscarową noc Los Angeles jak zwykle zmieniło się w jedną wielką salę bankietową świętującą tryumf kina. Kamery pokazywały twarze znane z ekranu. Nie odwracały się w drugą stronę. Nieco dalej manifestowali ludzie z branży filmowej. Zamiast świętować, przybyli pod Dolby Theatre, by przypomnieć, że legenda umiera.

Filmowi technicy, elektrycy, montażyści domagali się od Hollywood, by przestało uciekać z Hollywood. „Polujcie na talent, a nie dopłaty!” – machał zielonym transparentem Tom Capizzi, oświetleniowiec z ekipy od efektów specjalnych m.in. w „Igrzyskach śmierci”.

Capizzi stracił pracę po tym, jak renomowana firma Rhythm & Hues Studios z El Segundo (przedmieścia Los Angeles), dla której pracował, zbankrutowała. Klienci Rhythm & Hues masowo uciekają do Kanady i Wielkiej Brytanii. Mają tam zagwarantowane ceny, ulgi podatkowe, subwencje, o jakich w Kalifornii mogą tylko śnić. – – mówi Capizzi.

Rok temu zarabiał 110 tys. dol. rocznie, miał dom. Dziś wynajmuje maleńkie mieszkanie i żyje z oszczędności. Jeśli wkrótce nie znajdzie zatrudnienia, podzieli los tysięcy ludzi z branży. Spakuje manatki i wyniesie się z LA.

Hollywoodzki outsourcing fachowo nazywa się „runaway productions” – to filmy, które dla zmniejszenia kosztów kręci się poza Kalifornią, często wręcz poza granicami USA. O skali problemu świadczy fakt, że z dziewiątki tegorocznych finalistów do Oscara za najlepszy film roku tylko jeden – „Ona” – nakręcono i zmontowano w większości w Kalifornii. Z 40 najbardziej kasowych tytułów akcji lat 2012–2013 w Kalifornii powstał tylko jeden. Szykująca się na hit superprodukcja „San Andreas” o trzęsieniu ziemi w południowej Kalifornii jest kręcona w prowincji Queensland w Australii, bo jej producent postanowił skorzystać z wielomilionowego grantu od departamentu kultury w Sydney. Władze Australii wydają grube miliony na wabienie do siebie hollywoodzkiej śmietanki. Wiedzą, że obraz o 100-milionowym budżecie, jak „San Andreas”, to zastrzyk co najmniej 30 mln dla lokalnej gospodarki. Oczekujące na letnie premiery „Godzilla” i „Dawn of the Planet Apes”, oba filmy z akcją rozgrywającą się w San Francisco, nakręcono w Vancouver i na Hawajach. Ruiny Los Angeles w megaprodukcji „Elizjum” sfilmowano w Meksyku, ulice Chicago z hitu „Chicago” – w Toronto, z kolei idylliczne widoki Karoliny Północnej we „Wzgórzu nadziei” – w Rumunii. W USA najwyższe granty i dopłaty, wysokości nawet do 30 proc. kosztów produkcji, czekają na hollywoodzkich filmowców w Nowym Jorku i Nowym Orleanie. 90 proc. wszystkich produkcji runaway Hollywood realizuje w Kanadzie, która w 1997 r. uchwaliła atrakcyjne prawa podatkowe dla filmowców i wsparła ich 1,5 mld dol.

Według raportu Instytutu Milken produkcja filmów na terenie Kalifornii spadła od 2000 r. aż o 60 proc. Przelicza się to na likwidację 50 tys. miejsc pracy, stratę 2,5 mld dol. w potencjalnych zarobkach i 4,5 mld dol. w obrotach, które nie przypadły w udziale kalifornijskiej gospodarce.

– mówi DGP Kevin Klowden, dyrektor ekonomiczny oddziału Instytutu Milken w Kalifornii.

Nowy burmistrz Los Angeles Eric Garcetti naciska na gubernatora Jerry’ego Browna, by stan zwiększył limit dostępnego kredytu podatkowego dla filmowców z obecnych 100 do 200 mln dol. rocznie. Ale czy to wystarczy, skoro Nowy Jork już teraz oferuje 420 mln dol. takiego kredytu rocznie, a Kanada dwa razy tyle?

Największe kasowe porażki Hollywood w 2013 r. – zestawienie na www.Dziennik.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj