Poszedłeś na dwugodzinny film, a siedziałeś w kinie prawie trzy godziny,
bo poczęstowano cię przed seansem 45-minutowym blokiem reklamowym? Prawnicy znaleźli sposób, jak walczyć z
takimi praktykami.
Ich zdaniem można je potraktować jako wprowadzanie konsumentów w błąd. Dlaczego? Sprawa jest prosta: kino sprzedaje nam bilet z nadrukowaną godziną seansu, a film puszcza kilkadziesiąt minut później.
- - twierdzi dr Piotr Cybula, radca prawny.
Czytaj więcej w tekście w elektronicznej wersji "Dziennika Gazety Prawnej"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane