Dziennik Gazeta Prawana logo

Liam Neeson – ostatni bohater kina akcji?

24 marca 2012, 15:10
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Liam Neeson
Liam Neeson/Media
Różnorodność filmografii Liama Neesona nie pozwala na zaszufladkowanie irlandzkiego aktora. Z kameralnymi produkcjami sąsiadują wysokobudżetowe blockbustery, zaś dynamiczne sensacje przeplatają się z ambitniejszymi fabułami.

Liam Neeson nie musi już nic nikomu udowadniać – grał u Stevena Spielberga, Atoma Egoyana, Ridleya Scotta i Christophera Nolana, stworzył ikoniczną dla wielu miłośników kina rozrywkowego postać Qui-Gon Jinna w "Gwiezdnych Wojnach" George'a Lucasa, a teraz z powodzeniem występuje w popularnych filmach sensacyjnych. Za rok stuknie mu sześćdziesiątka i jest żywym dowodem na to, że kino akcji polegające na rosłych mięśniakach w typie atletycznego wyczynowca odeszło do lamusa. I choć Neeson poważany jest głównie za swoje role dramatyczne, niejako na przekór charakterystycznej dla kina akcji typowości, doskonale sprawdza się jako ekranowy twardziel, bohater schematycznych, rozhukanych fabuł z eksplozjami na pierwszym planie – nie od dziś.

Karierę zaczynał pod koniec lat 70. w Wielkiej Brytanii, partnerując słynniejszym kolegom – najpierw Melowi Gibsonowi i Anthony'emu Hopkinsowi w "Buncie na Bounty" (1984), a potem Robertowi De Niro i Jeremy'emu Ironsowi w "Misji" (1986). Rok po premierze drugiego z filmów wyjechał do Hollywood, gdzie zagrał chociażby w "Puli śmierci" (1988), ostatniej odsłonie cyklu o Brudnym Harrym z Clintem Eastwoodem. Przełomową rolę otrzymał jednak dopiero dwa lata później u młodego reżysera opromienionego sławą "Martwego zła" – Sama Raimiego, który realizował wtedy swój pierwszy hollywoodzki film "Człowiek ciemności". Był to swoisty hołd dla starych horrorów ze studia Universal połączony z klasyczną opowieścią o komiksowym superbohaterze. Neeson wcielił się w oszpeconego przez gangsterów naukowca, który poszukuje formuły potrzebnej do stworzenia syntetycznej skóry. A ponieważ pozbawiony zakończeń nerwowych nie czuje bólu – wypowiada wojnę półświatkowi przestępczemu.

"Człowiek ciemności" dzisiaj uznawany jest za dzieło kultowe, a rola Neesona niezmiennie fascynuje. Kreacja wzorowanego po trosze na niewidzialnym mężczyźnie ze starego filmu Jamesa Whale'a, ukrywającego się pod bandażami superherosa o pseudonimie Darkman, wymagała wyjątkowego magnetyzmu i charyzmy – pozbawiony mimiki aktor musiał swoją rolę oprzeć w sporej mierze na głosie. Kolejny przełom w karierze przyszedł wraz z rokiem 1993 i filmem "Lista Schindlera" w reżyserii Stevena Spielberga; aktor otrzymał wtedy nominację do Oscara za główną rolę męską, co pociągnęło za sobą kolejne interesujące propozycje – od twórców "Rob Roya" i "Michaela Collinsa".

Od tamtej pory Liam Neeson nie zwolnił tempa i jest obecnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów w Hollywood. Od kilku lat występuje głównie w głośnych filmach z potencjałem na finansowy hit, choć nie rezygnuje z mniejszych ról, jak chociażby w niskobudżetowych thrillerach "Chloe" (2009) czy też "After.Life" (2009). I choć pojawiał się już wcześniej w filmach akcji, to chyba dopiero "Uprowadzona" z 2008 r. w pewnym sensie przepisała jego emploi. Połączył tam dwie, wydawałoby się nieprzystające do siebie role – troskliwego ojca w średnim wieku oraz zimnego mordercy, co udało mu się wyśmienicie i żadna z tych ekranowych póz nie dominuje. Podobną kreację stworzył też w "Tożsamości" (2011), gdzie wcielił się w człowieka, któremu skradziono nazwisko. Z początku fajtłapowaty, stopniowo przypomina sobie zablokowane przez jego umysł wspomnienia, odkrywając w sobie gniew i skłonność do bezwzględnej przemocy. Neeson doskonale zdaje sobie sprawę z własnego potencjału i rozpiętości swojego talentu, dobiera więc role nieprzypadkowo, wykorzystując image poczciwca nawet w rolach bohaterów z rysą.

Neeson, którego teraz możemy oglądać w "Przetrwaniu", jako jeden z topowych aktorów kojarzonych obecnie z filmami sensacyjnymi wybija się przed szereg – udowadnia, że akcyjniaki zmieniły drastycznie swoje oblicze, oddaliły się od kultu macho. Staje jednak przed wcale niełatwym momentem w karierze, bowiem w tym roku postawił tylko i wyłącznie na kino rozrywkowe, niekoniecznie najwyższych lotów. Oby faktycznie nie stał się ostatnim bohaterem kina akcji swojego pokolenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj