Dziennik.pl logo

Arcydzieło literatury w adaptacji geniusza kina. Polacy pierwszy raz obejrzą nową wersję

"Proces"
"Proces"/Materiały prasowe
Na ekrany polskich kin powrócił "Proces" Orsona Wellesa z 1962 roku – adaptacja arcydzielnej powieści Franza Kafki i zarazem jedno z najbardziej osobistych dzieł legendarnego reżysera. Polscy widzowie po raz pierwszy mogą oglądać film na wielkim ekranie w odrestaurowanej wersji 4K. Dystrybutorem filmu jest Reset specjalizujący się w popularyzacji klasyki kina.

"Proces" w odrestaurowanej wersji 4K można oglądać w polskich kinach od dziś, 14 sierpnia.

Skrajne emocje

"Proces" od początku budził skrajne emocje. Jedni zarzucali Wellesowi zbyt dalekie odejście od literackiego pierwowzoru, inni właśnie w tym dostrzegali siłę jego autorskiej wizji. Sam reżyser podkreślał, że nie interesowała go wierna ekranizacja. To nie tyle adaptacja, ile film inspirowany książką, w której moim współpracownikiem i partnerem jest Franz Kafka – przekonywał twórca "Obywatela Kane'a".

Już pierwsze minuty filmu zapowiadają jego niezwykły charakter. Prolog do "Procesu", przedstawiający kafkowską przypowieść "Przed prawem", powstał z wykorzystaniem rzadko spotykanej techniki pinscreen. Powstałe z tysięcy ruchomych szpilek monochromatyczne obrazy nadają sekwencji hipnotyzujący charakter i od pierwszych minut wprowadzają widza w kafkowski świat.

Józef K. z "Psychozy"

W roli Józefa K. wystąpił Anthony Perkins, niezapomniany Norman Bates z "Psychozy". Jego bohater to zwyczajny urzędnik, którego życie rozpada się w chwili, gdy zostaje niespodziewanie aresztowany przez tajemniczych funkcjonariuszy. Nie poznaje stawianych mu zarzutów, a kolejne próby odnalezienia się w niezrozumiałym systemie prowadzą go coraz głębiej w świat absurdu, lęku i paranoi. Obok Perkinsa na ekranie pojawiają się największe gwiazdy europejskiego kina: Jeanne Moreau, Romy Schneider oraz sam Orson Welles, który wcielił się w rolę wszechwładnego adwokata.

Dla samego Wellesa był to projekt szczególny. Reżyser określał "Proces" jako swoje najbardziej autobiograficzne dzieło, przyznając, że inspiracją były towarzyszące mu przez całe życie koszmary związane z poczuciem winy. Jednocześnie wspominał okres zdjęć jako najszczęśliwszy w swojej karierze i bez wahania mówił: "Proces" to najlepszy film, jaki kiedykolwiek zrobiłem.

Niezwykła strona wizualna

Jednym z największych atutów filmu pozostaje jego niezwykła warstwa wizualna. Orson Welles wykorzystał do zdjęć nietypowe przestrzenie – w tym opuszczony paryski dworzec Gare d'Orsay (obecnie siedzibę Musée d'Orsay). Monumentalne hale, długie korytarze i surowa architektura stały się naturalną scenografią filmu, nadając mu niepowtarzalny, oniryczny charakter. Sam reżyser mówił, że odnalazł tam świat Kafki – miejsce pełne oczekiwania, melancholii i przytłaczającej biurokracji, które idealnie oddawało atmosferę powieści. Za wyjątkową stronę wizualną filmu odpowiada operator Edmond Richard. Był to jeden z pierwszych filmów w jego karierze – później współpracował z m.in. Luisem Buñuelem przy "Dyskretnym uroku burżuazji" czy "Widmie wolności".

Powrót filmu do kin w odrestaurowanej wersji 4K to okazja, by odkryć na nowo dzieło, które po ponad sześćdziesięciu latach pozostaje zaskakująco aktualne. Historia Józefa K. wciąż prowokuje pytania o miejsce jednostki w świecie zdominowanym przez anonimowe instytucje, niezrozumiałe procedury i mechanizmy władzy. "Proces" nie daje prostych odpowiedzi, ale z niezwykłą siłą przypomina o poczuciu bezradności wobec systemu – doświadczeniu, które nie straciło na znaczeniu także we współczesnym świecie.

Cenna rekomendacja

"Proces" Orsona Wellesa otrzymał rekomendację Zespołu Edukatorów Filmowych (ZEF). Podkreślając walory edukacyjne filmu ZEF wskazuje na fakt, że "projekcja filmu oraz lektura książki mogą stać się punktem wyjścia do rozmowy o odpowiedzialności, wolności, mechanizmach władzy, a także o tym, jak reagować na absurdy i niesprawiedliwość" i podsumowując dodają, że "przy odpowiednim przygotowaniu i wprowadzeniu" "Proces" "może stać się dla uczniów wartościową, choć wymagającą pozycją filmową, który pokazuje, jak silna wizja autorska może wejść w dialog z klasyką literatury, nie tracąc przy tym jej ducha, a jednocześnie proponując własne, prowokujące do dyskusji odczytanie".

Rekomendacja członków Zespołu Edukatorów Filmowych wraz ze wskazówkami edukacyjnymi (wiek odbiorców, słowa klucze, treści problematyczne, przedmioty na których można wykorzystać film) dostępne są «TUTAJ».

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Piotr Kozłowski
oprac. Piotr Kozłowski

Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraArcydzieło literatury w adaptacji geniusza kina. Polacy pierwszy raz obejrzą nową wersję »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj