Nowa "Lalka" trafi do kin już w najbliższą środę, 30 września 2026 roku.
Wielki powrót Kondrata
Po niemal dwóch dekadach przerwy od aktorstwa Marek Kondrat przyjął rolę Ignacego Rzeckiego w nowej adaptacji "Lalki". Jak powiedział w rozmowie PAP Life, dzieło Bolesława Prusa zawsze było jego ulubioną powieścią, a Rzecki jest mu wyjątkowo bliski.
W nielicznych wywiadach, których Marek Kondrat udzielił w ciągu ostatnich lat, swoją decyzję o rezygnacji z aktorstwa nazywał "zrzuceniem kieratu" i "potrzebą dezercji". Podkreślał, że był już zmęczony graniem, bo przed kamerami występuje od 10. roku życia, kiedy zadebiutował w "Historii żółtej ciżemki", a rozpoznawalność, która towarzyszyła mu od dziecka, była dla niego udręką.
W czerwcu 2025 producent nowej ekranizacji "Lalki", Radosław Drabik ogłosił, że Marek Kondrat wraca na wielki ekran i zagra Ignacego Rzeckiego. Gdy Drabik po raz pierwszy złożył mu tę propozycję, Kondrat odmówił. Pożegnałem się już 20 lat temu z taką powtarzalnością: dzwoni telefon, jakiś tytuł pada, budzą się wyobraźnie, potem mamy trzy miesiące czy pół roku akcji. Tak wyglądało właściwie całe moje życie i to mi się znudziło, krótko mówiąc. Kiedy podejmowałem decyzję, że rezygnuję z aktorstwa, pomyślałem sobie, że jestem właściwie w środku swojego życia i instynkt mi podpowiadał potrzebę uwolnienia się od tego (...). Ale ta propozycja ponawia się, wkraczały kolejne argumenty, znów kolejne itd. – tłumaczył PAP Life Marek Kondrat kilka miesięcy temu.
Aktor przyznał, że zaczął analizować, co się kryje za tą propozycją. "Lalka" zawsze była jego ulubioną powieścią, a w swoim aktorskim życiu nie miał okazji znaleźć się wśród jej bohaterów. Udało się to jego ojcu, Tadeuszowi Kondratowi, który w ekranizacji Wojciecha Hasa (1968 r.) zagrał Szlangbauma. Poza tym większość aktorów, którzy zagrali w tej adaptacji bądź dziewięć lat później w wersji serialowej w reżyserii Ryszarda Bera, bywała w jego rodzinnym domu albo on bywał gościem w ich domach.
Kiedy to wszystko skleiło się razem, doszedłem do wniosku, że właściwie nie ma argumentów przeciw. A potem zaczynam sobie budować jakąś nową rzeczywistość. Bo aktor cały czas we mnie tkwi. On jest zakodowany. Więc wyobrażam sobie taki powrót do rzeczywistości, którą znam. Ale, jak się okazuje w praniu: nie do końca, bo technika zmieniła się do tego stopnia, że jest troszkę inaczej (...). Inaczej wygląda kompozycja, inaczej też wygląda czułość w stosunku do aktora i troska o niego. Nigdy nie znajdowałem się w tak komfortowych warunkach przez 60 lat pracy jak teraz. Traktowany jak starzec, którego trzeba usadzić, o którego trzeba zadbać itd., a poza tym – jak jakiś gwiazdor – powiedział Kondrat.
Ignacy Rzecki, który w powieści Bolesława Prusa jest postacią z dwóch światów: mijającego i obecnego, jest mu wyjątkowo bliski. Aktor na kwietniowej konferencji prasowej wokół "Lalki" przyznał, że przed laty zdarzało mu się siadać przy stoliku Tadeusza Konwickiego w Czytelniku, który mówił: "Pan ma najgorzej, bo pan musi być między tymi światami, my już odchodzimy, a pan jeszcze należy do tego przyszłego".
I od tego momentu tak się cały czas czuję. A "Lalka" mi to jeszcze bardziej uzmysłowiła. To perspektywa, która daje mi poczucie dotkliwej aktualności tej powieści – podkreśla Kondrat w rozmowie z PAP Life. I dodaje: Sam jestem zbudowany na bardzo podobnych zasadach jak Rzecki, mimo że nie przeżyłem wojska w taki sposób jak mój bohater, w którym to wojsko buduje jego poczucie dyscypliny, poczucie lojalności i odwagi. W końcu Rzecki prowadzi sam instytucję w takim małym wymiarze, ale dba o jakość tego sklepu podczas nieobecności jego właściciela. Łączy go męska, prawdziwa przyjaźń ze Stanisławem Wokulskim. Z taką przyjaźnią mam do czynienia w swoim życiu, bowiem w najbliższym otoczeniu mam chłopaków, z którymi się wychowywałem na jednym muranowskim podwórku. Potem z nimi chodziłem po górach w trudnych warunkach. Poza tym wszyscy dorastaliśmy w biedzie tamtego czasu, która hartuje charaktery. I to jest jakość życia, którą niesłychanie cenię. Myślę o przyjaźni, o tym, o czym profesor Kołakowski w którymś ze swoich dzieł mówi, że jest jednym z warunków szczęścia w historii życia, które przeżywamy. To jest jeden z sensów fundamentalnych.
Kondrat zdradził także, że w nowej adaptacji "Lalki" Rzecki nie ma swojej narracyjnej roli, tak jak w powieści Prusa. Nie z jego perspektywy opowiadana jest historia.
Maciej Kawalski, reżyser i scenarzysta, zrezygnował z tego. Zawsze traktowałem swój zawód jako pewien element całości, a nie narzucając swoją osobowość, żądając szczególnej uwagi dla siebie, więc nie zabiegałem o to, żeby to było coś większego. To, co dostałem, jest zupełnie wystarczające, żeby te uczucia, o których mówię, przekazać. Uczucia lojalności, silnego związku uczuciowego ze Stanisławem, który pozwala Rzeckiemu krytykować go w paru sprawach, które wydają mi się bardzo kontrowersyjne. Z miłością nietrafioną na czele – zaznaczył Kondrat.
Aktor podkreślił fantastyczną współpracę z Marcinem Dorocińskim, który gra Wokulskiego. Po raz pierwszy spotkali się przed laty na planie filmu Marka Koterskiego "Wszyscy jesteśmy Chrystusami", w którym Dorociński grał epizodyczną rolę. Bardzo cenię drogę, którą przeszedł, i myślę, że w roli Wokulskiego jest absolutnie na swoim miejscu – podkreśla ekranowy Rzecki.
Przedsprzedaż biletów
Dystrybutor tak mocno wierzy w sukces filmu, że na ponad trzy tygodnie przed premierą uruchomił przedsprzedaż biletów. Widzowie, którzy obawiają się, że w ich lokalnym kinie może zabraknąć miejsc w okolicach premiery, już mogą sprawdzać dostępność seansów i zarezerwować miejsca.
Na nieco ponad tydzień przed premierą ruszyła również przedsprzedaż biletów na seanse na największych ekranach w Polsce, czyli IMAX.
Seanse w tym wyjątkowym formacie będą dostępne w kinach:
- IMAX Cinema City:
Warszawa - Sadyba
Poznań - Plaza
Katowice - Punkt 44
Łódź - Manufaktura
Wrocław - Wroclavia
Kraków - Zakopianka - IMAX Helios:
Gdynia
Szczecin - Outlet Park.
Wystawa w Łazienkach Królewskich
W środę, 16 września, równo dwa tygodnie przed premierą kinową filmu, ruszyła wystawa "Szyk i konwenanse", która potrwa do 13 grudnia 2026 roku. W ramach wydarzenia na własne oczy można zobaczyć w Łazienkach Królewskich 32 kostiumy z najbardziej wyczekiwanego filmu roku.
Na ekspozycję składają się kostiumy stworzone przez wybitną kostiumografkę Katarzynę Lewińską i Tomasza Ossolińskiego, uzupełnione nakryciami głowy autorstwa Marty Galik oraz butami z pracowni Vandy Novak. Wśród nich znajdują się stroje głównych bohaterów: Izabeli Łęckiej, granej przez Kamilę Urzędowską, Stanisława Wokulskiego, w którego wciela się Marcin Dorociński, a także Kazimiery Wąsowskiej (Maria Dębska), hrabiny Joanny Karolowej (Krystyna Janda), prezesowej Zasławskiej (Maja Komorowska), pani Meliton (Agata Kulesza) oraz innych postaci.
Łazienki Królewskie były tłem spotkań Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej, a także jednym z planów zdjęciowych nowej ekranizacji powieści Bolesława Prusa. Kostiumy powracają więc do miejsc wpisanych w świat "Lalki". Historyczne wnętrza królewskiej rezydencji, obecne również w filmowej opowieści, nadają ich prezentacji wyjątkowy kontekst.
Ekspozycja "Szyk i konwenanse" jest zaproszeniem do głębszego poznania najnowszej ekranizacji – poprzez stroje i miejsca, w których spotykają się historia, literatura i film. Więcej szczegółów «TUTAJ».
W "Lalce" strój to więcej niż moda – zwraca uwagę dystrybutor "Szyk jest sposobem budowania pozycji w świecie, w którym konwenanse wyznaczają reguły towarzyskiej gry. Ubiory kształtują wizerunki filmowych bohaterów i stają się nośnikiem społecznych kodów, pozwalając odczytać ich przynależność, zamożność, obyczaje i aspiracje. Inspirowane modą i estetyką końca XIX wieku, oglądane z bliska odsłaniają to, czego nie możemy w pełni dostrzec na ekranie: konstrukcję sylwetki, fakturę materiału, sposób prowadzenia linii i proporcji, a także hafty, koronki, aplikacje i inne detale. Dzięki temu możemy nie tylko poznać koncepcję projektową, lecz także przyjrzeć się rzemiosłu stojącemu za jej realizacją" – czytamy w informacji prasowej.
Wielka literatura i wielkie kino
Od ponad dekady realizuję filmy i poczułem się odważny, żeby zrobić w końcu coś wielkiego. Chciałem użyć wszystkich narzędzi, wspaniałych twórców, największych gwiazd, najlepszych scenografii, zdjęć i oczywiście najwspanialszej polskiej powieści, żeby dostarczyć widzom wspaniałe dwie i pół godziny w kinie – powiedział PAP producent filmu "Lalka" Radosław Drabik. Jak zaznaczył, "Lalka" przeznaczona jest do oglądania na wielkich ekranach. Ten film to mój hołd dla kin, w których ja sam się wychowałem, a które ucierpiały po pandemii – dodał.
Jak ocenił, czytając "Lalkę" Prusa, doświadczamy różnych emocji. To samo chcieliśmy przenieść do filmu. Jesteśmy blisko powieści i tutaj też jest miejsce, żeby się uśmiechnąć, wzruszyć, żeby w pewnym momencie ścisnęło nas za serce. Na tym polega wielka literatura i wielkie kino – wskazał.
Dramatyczna aktualność "Lalki"
Wracamy do tych utworów kultury, które bardzo z nami rezonują, poruszają nas i nie przestają być dla nas ważne. "Lalka" jest żywa. Dotyka strun, które są dla nas istotne – podkreślił z kolei reżyser filmu Maciej Kawalski. Zaznaczył, że siła "Lalki" tkwi w tym, że nie trzeba jej uwspółcześniać.
W "Lalce" mamy zarówno aspirację, jak i poczucie niewystarczalności, które pojawia się, jeżeli nie mamy tytułu, majątku, odpowiedniego partnera lub partnerki. To uniwersalna potrzeba – wskazał.
Przyznał, że w dobie platform społecznościowych ta potrzeba jeszcze bardziej nasilona. To potrzeba znalezienia swojej drogi w życiu i wypełnienia pustki w swoim sercu. Niestety, aspekty geopolityczne również są dla nas dramatycznie aktualne. Film zaczyna się – tak jak w książce – od obawy Rzeckiego o kolejną wojnę w Europie, o to, co zrobić z tym, że rosyjskie rządy są nad naszymi głowami. Prus napisał to 150 lat temu, a my dalej mamy te same lęki – wskazał.
Jak zaznaczył, "Lalka" jest dla wielu ukochaną powieścią. Wiadomo, że adaptacja nie pozostanie widzom obojętna. Jednocześnie to ogromne wyzwanie, bo nie chcemy zawieść oczekiwań milionów Polaków. Już na planie czuliśmy, że obcujemy z piękną i ważną materią – zaznaczył.
Kawalski przyznał, że w podczas castingu zawsze zadaje sobie pytanie, czy aktor ma w sobie "pierwiastek lub częstotliwość bohatera". Przy wyborze naszej obsady to się niesamowicie dobrze udało, i to przy każdej roli. Mam przekonanie, że oglądając ten film, widzimy bohaterów, a nie aktorów. Marcin Dorociński i Kamila Urzędowska stworzyli wspaniałe kreacje aktorskie – ocenił.
Najbardziej zależało nam na tym, żeby ten film był przeżyciem. Chcieliśmy dotknąć serc, pokazać momenty humoru i wzruszenia - to nas prowadziło. Nie próbowaliśmy stworzyć idealnej adaptacji pod rozprawkę do matury. Włożyliśmy w ten film absolutnie wszystko. Nie mam strachu o to, że poszliśmy na łatwiznę. Pokazujemy absolutnie najlepszy film, jaki byliśmy w stanie zrobić – przyznał.
Hollywoodzki rozmach
Nowa "Lalka" to kino z rozmachem, gigantycznym budżetem i wizją, która przenosi widzów prosto do XIX-wiecznej Warszawy w wersji, jakiej jeszcze nie widzieliśmy. Twórcy obiecują emocje większe niż w serialowych hitach i wizualny rozmach rodem z hollywoodzkich produkcji. Po zaprezentowanym na forum polskich kin w Gdyni zwiastunie już wiadomo, że produkcja to nie tylko gwiazdorski, ale także wizualny i narracyjny majstersztyk.
"Lalka" to superprodukcja, która w polskim kinie zdarza się raz na kilka dekad. Epicki, pełen emocji, ze znakomitą muzyką, imponującą scenografią, olśniewającymi kostiumami i charakteryzacją, oraz prawdziwie gwiazdorską obsadą. Przygotowania do realizacji zajęły dwa lata. Do filmu zaangażowano czołowych polskich twórców, aktorów i ponad 3000 statystów. Praca na planie trwała 5 miesięcy, podczas których zrealizowano 60 dni zdjęciowych.
Przywrócenie wiary w kino
"Lalka" będzie wydarzeniem, które przywróci wiarę w kino i – zapowiadał wcześniej producent Radosław Drabik – oderwie widzów od telewizorów, oferując najlepsze filmowe doświadczenie.
Po kilku dekadach "Lalka" wraca na wielki ekran, by na nowo poruszyć serca kilku pokoleń Polaków! To film, który wspólnie w kinie mogą zobaczyć nastolatki, z rodzicami, z dziadkami, a nawet pradziadkami i – jak mówił reżyser filmu Maciej Kawalski – każde z nich coś odczuje, coś przeżyje, a potem jeszcze przez tydzień będą mogli o tym dyskutować. Praca nad takim filmem to dla wszystkich twórców prawdziwy zaszczyt! Dajemy z siebie absolutnie wszystko i powstaje coś specjalnego, pięknego i ważnego.
Bezprecedensowa obsada
Tak silnej obsady nie miał dotąd żaden polski film. W rolach głównych zobaczymy absolutny "dream team polskiego aktorstwa": Marcin Dorociński jako Stanisław Wokulski, Kamila Urzędowska jako Izabela Łęcka, Marek Kondrat jako Ignacy Rzecki, Andrzej Seweryn jako Tomasz Łęcki, Maria Dębska jako Kazimiera Wąsowska, Mateusz Damięcki jako Starski, a także Krystyna Janda, Maja Komorowska, Agata Kulesza, Karolina Gruszka, Borys Szyc, Maja Ostaszewska, Cezary Żak, Filip Pławiak, Dawid Ogrodnik, Maciej Musiałowski, Paweł Wilczak, Andrzej Chyra i inni – w sumie ponad 30 czołowych polskich aktorów.
Kto stoi za filmem?
Reżyserem filmu jest Maciej Kawalski, którego film "Niebezpieczni dżentelmeni" został uznany za jeden z najlepszych debiutów ostatnich lat. Autorem zdjęć jest Piotr Sobociński Jr., jeden z najwybitniejszych operatorów swojego pokolenia. Za montaż filmu odpowiada Przemysław Chruścielewski, laureat nagrody za montaż filmu "Boże Ciało". Muzykę do filmu stworzył Łukasz Targosz, jeden z najbardziej cenionych polskich kompozytorów muzyki filmowej.
Wyjątkowe, autorskie kostiumy stworzyli Katarzyna Lewińska i Tomasz Ossoliński z gościnnym udziałem Gosi Baczyńskiej. Całość dopełnia precyzyjna charakteryzacja Anety Brzozowskiej. Na potrzeby filmu powstały setki projektów tworzonych z dbałością o historyczną wierność, w oparciu o oryginalne żurnale mody i wykroje z końca XIX wieku.
Dla głównych aktorów uszyto ponad 100 kostiumów na miarę – w tym 20 sukien dla Izabeli Łęckiej, a także ponad 500 kompletów dla statystów.
Za scenografię odpowiadają wybitni polscy twórcy – duet Katarzyna Sobańska i Marcel Sławiński oraz Anna Mocny – którzy wspólnie wykreowali niezwykle plastyczny, historycznie wiarygodny świat epoki i XIX-wiecznej Warszawy. Projektowanie i budowa scenografii wymagały wielomiesięcznych przygotowań obejmujących analizę dawnych rycin, obrazów i historycznych dokumentów. Na potrzeby filmu zgromadzono i przygotowano tysiące elementów dekoracji oraz rekwizytów.
To dla nas zaszczyt wprowadzać "Lalkę" na wielki ekran. Wierzymy, że każde pokolenie potrzebuje swojej filmowej epopei – historii, która zachwyci rozmachem, porwie i na nowo zdefiniuje, czym może być polskie kino. Jesteśmy przekonani, że ta superprodukcja zapisze się w sercach widzów na długie lata – mówiła Dorota Eberhardt, Prezes Zarządu Kino Świat, dystrybutora filmu "Lalka".
Gdzie kręcono film?
Film realizowano w 48 lokacjach w całej Polsce – zarówno w malowniczych plenerach, jaki i spektakularnych wnętrzach, w tym w historycznych obiektach – takich jak Pałac na Wodzie i Biały Dom w Łazienkach Królewskich czy Pałac w Nieborowie. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje Krakowskie Przedmieście, gdzie na potrzeby filmu na kilkuset metrach odtworzono fragment dawnej stolicy, tworząc historyczne witryny sklepowe i wznosząc w skali 1:1 sklep Wokulskiego.
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim stażem.
