Serial "Ołowiane dzieci" pojawił się w całości na platformie Netflix 11 lutego – i długo utrzymywał się na 1. miejscu najchętniej oglądanych seriali w Polsce.
Netflix pozwany
W poniedziałek, 28 września, wnuk lekarki prof. Bożeny Hager-Małeckiej złożył w gliwickim sądzie pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko platformie Netflix, zarzucając twórcom serialu "Ołowiane dzieci" zniekształcenie prawdy historycznej na temat jego nieżyjącej od ponad 10 lat babci.
Strona powodowa domaga się opublikowania stosownego oświadczenia i wpłaty 100 tys. zł zadośćuczynienia na cel społeczny.
Według przedstawicieli Netflixa roszczenia są bezzasadne, a lekarka występująca w serialu to postać fikcyjna, która nie była wzorowana na prof. Hager-Małeckiej.
O szczegółach złożonego w imieniu rodziny pozwu o naruszenie dóbr osobistych wnuk prof. Hager-Małeckiej Stanisław Torbus opowiedział podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Zabrzu. Towarzyszył mu jego pełnomocnik mec. Krzysztof Breguła i Bogusława Król z Fundacji "Co Dwie Głowy", zajmującej się profilaktyką zdrowia psychicznego dzieci. Strona powodowa chce, by to na rzecz tej organizacji Netflix wpłacił zadośćuczynienie.
Pozew odnosi się do występującej w serialu "Ołowiane dzieci" postaci prof. Krystyny Berger, granej przez Agatę Kuleszę. Przedstawiciele Netflixa twierdzą, że Berger jest fikcyjną postacią i nie stanowi odpowiednika prof. Bożeny Hager-Małeckiej. Innego zdania są bliscy prof. Hager-Małeckiej. Według nich twórcy przedstawili krzywdzący wizerunek ich babci. Rodzina wskazuje, że serialowa postać ma wiele charakterystycznych elementów jej biografii: jest profesorką pediatrii, kieruje kliniką w Zabrzu, pojawia się w historii dzieci z Szopienic i pozostaje w relacji z dr Wadowską-Król. Jednocześnie jej rola w serialu została przedstawiona diametralnie inaczej niż rzeczywista rola prof. Hager-Małeckiej.
Prof. Hager-Małecka (1921-2016) była pediatrą i naukowcem, kierowała Kliniką Pediatrii w Zabrzu. Jak podkreślają jej bliscy, w historii dzieci z Szopienic odegrała istotną rolę. To ona po przebadaniu dziecka skierowanego przez Wadowską-Król rozpoznała ołowicę i zleciła dalsze badania. Następnie Wadowska-Król odegrała kluczową rolę, prowadząc szeroko zakrojone badania dzieci z Szopienic. Według rodziny prof. Hager-Małeckiej trudno mówić o konflikcie tych dwóch lekarek, bo odegrały one różne, uzupełniające się role.
Jak zaznaczył Torbus, spór nie dotyczy prawa twórców do fikcji, ale tego, że mimo zmiany nazwiska widz może rozpoznać w fikcyjnej postaci konkretną, rzeczywistą osobę, a następnie przypisać jej zachowania i motywacje sprzeczne z jej rzeczywistą rolą historyczną. Prof. Berger została rozpoznana jako postać odnosząca się do jego babci nie tylko przez rodzinę, ale też przez autorów różnych publikacji – wskazali autorzy pozwu.
Strona powodowa podkreśla, że nie chodzi o odebranie zasług dr Jolancie Wadowskiej-Król. Torbus zapewnia, że jest wręcz przeciwnie i podkreśla, że historia ołowicy w Szopienicach jest historią współpracy wielu osób i że właściwe przedstawienie roli Wadowskiej-Król wymaga jednocześnie właściwego przedstawienia roli Hager-Małeckiej.
Rodzina profesor nie chce usunięcia ani zakazania serialu. Domaga się jednak publikacji przez Netflix i twórców oświadczenia na temat rzeczywistej roli prof. Hager-Małeckiej. Drugie żądanie w pozwie to zapłata 100 tys. zł na rzecz Fundacji "Dwie Głowy".
Przedstawiciele prawni Netflix Polska w przedsądowym wezwaniu do zaniechania naruszenia dóbr osobistych napisali, że choć z szacunkiem odnoszą się do historii rodzinnej i pamięci o prof. Hager-Małeckiej, to jednak ich zdaniem nie ma podstaw do uwzględnienia żądań zgłaszanych przez jej bliskich.
Przypomnieli, że "Ołowiane dzieci" to nie dokument, lecz serial fabularny inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, "fikcja fabularna luźno inspirowana faktami", a nie wierny zapis tego, co wydarzyło się naprawdę. Stąd wiele wątków zostało uproszczonych, przekształconych lub całkowicie wymyślonych.
Odnosząc się do postaci prof. Berger, napisali, że stanowi ona "odrębną, w pełni fikcyjną konstrukcję, która nie odpowiada żyjącej wówczas lekarce ani w zakresie cech osobowych, ani w przypisanej jej roli fabularnej". "Nie sposób przyjąć, aby po stronie twórców serialu istniał obowiązek dostosowywania sposobu ukształtowania i przedstawienia fikcyjnej postaci profesor Berger do oczekiwań osób trzecich bądź do ich subiektywnych wspomnień rodzinnych" – napisano.
"Ołowiane dzieci" hitem na świecie
Tymczasem zagraniczni widzowie i krytycy są pod wrażeniem serialu, który często porównuje się na Zachodzie do polskiej wersji "Czarnobyla" – z uwagi na temat, ale i wysoką jakość produkcji, która zdaniem wielu nie ustępuje wielkiemu hitowi HBO. Nawet amerykański "New York Times" poleca serial.
"Ołowiane dzieci" były w czasie premiery jednym z najpopularniejszych tytułów w całej Europie oraz numerem jeden Netflixa w Czechach, na Słowacji, Węgrzech, w Ukrainie, zaś poza Starym Kontynentem – w Meksyku.
Instytut Monitorowania Mediów wskazywał, że w okresie od 1 do 23 lutego 2026 roku łączny zasięg publikacji internetowych na temat serialu w Polsce wyniósł 17,7 mln potencjalnych kontaktów z przekazem, co oznacza, że statystycznie co drugi internauta w Polsce w wieku od 15 r. ż. miał kontakt z badanymi treściami.
Poza granicami naszego kraju liczba kontaktów z treściami opublikowanymi na portalach internetowych wyniosła 52,4 mln. Największy zasięg miały publikacje w Stanach Zjednoczonych (7,5 mln kontaktów), Hiszpanii (7,4 mln) oraz Niemczech (4,7 mln). Sporo pisano o produkcji również w Ameryce Południowej – argentyńskie portale osiągnęły 4,6 mln kontaktów z przekazem, a brazylijskie – blisko 4,5 mln.
Jak świat patrzy na "Ołowiane dzieci"?
Analitycy IMM wskazali przy tym na wyraźną różnicę w odbiorze produkcji przez dziennikarzy zagranicznych w porównaniu do krajowej debaty. "O ile w Polsce treści w portalach internetowych często koncentrują się na kontekście historycznym i lokalnym kolorycie, o tyle redakcje zagraniczne budują wokół serialu narrację uniwersalną" – czytamy. Instytut zauważa, że w USA i Niemczech najczęściej pojawia się porównanie do "Czarnobyla", a autorzy tekstów widzą w serialu przede wszystkim ekologiczny thriller i mistrzowskie obnażenie mechanizmów systemowego tuszowania faktów medycznych przez państwo, niezależnie od szerokości geograficznej. "Z kolei portale w Hiszpanii i Argentynie wyeksponowały postać lekarki jako ikonę globalnej walki o prawa dzieci i symbol niezłomności w starciu z opresyjnym systemem" – spostrzegał IMM.
Zagraniczni dziennikarze dostrzegli w tej produkcji coś więcej niż tylko wysokiej klasy thriller – zobaczyli w niej lustro dla współczesnych lęków świata. Widzimy tu wyraźną różnicę w akcentach: świat nie pyta, jak było w PRL-u, ale o to, jak to możliwe, że takie historie wciąż mogą się powtarzać. Ten bardzo pozytywny odbiór i przesunięcie środka ciężkości z historii na etykę i ekologię to najlepszy dowód na to, że autentyczne, polskie tematy mają dziś otwartą drogę do najważniejszych światowych serwisów informacyjnych – zauważał Tomasz Lubieniecki, Kierownik Działu Raportów Medialnych w IMM.
"Ołowiane dzieci" to doskonały przykład uniwersalnej historii, która wyrosła na lokalnym gruncie. Bardzo dobrze, że powstają takie produkcje, które mogą być czytane właśnie na dwóch poziomach – inaczej przez Polaków, którzy mają ten sam kod kulturowy, a inaczej przez widza globalnego, który może zidentyfikować analogie do podobnych problemów, które zna ze swojego kraju. Jednocześnie, sama historia to za mało żeby odnieść sukces. Niewątpliwą zasługą serialu jest również jego jakość audiowizualna, dobry scenariusz, zdjęcia oraz świetna gra aktorska. To fantastyczne, że dziś dzięki serwisom takim jak Netflix polskie produkcje mogą dotrzeć w odległe krańce globu i opowiadać nasze lokalne historie – podkreślał Marcin Kuchno, Consulting Director działu Brand w agencji K+ Group.
"Netflix wypuścił serial osadzony w Europie lat 70. z tak wstrząsającą fabułą, że odwołałem wszystkie plany na weekend" – napisał redaktor hiszpańskiego "Cosmopolitan". Włoski dziennikarz Best Movie nazwał z kolei serial "arcydziełem, którego nie można przegapić", zaś argentyńskie Diario UNO – "serialem, który zachwyca wizualnie i idealnie nadaje się do obejrzenia za jednym zamachem".
Szopienice lustrem dla problemów Karaibów
"Szczególnie interesującą analizę przeprowadził dominikański dziennikarz Jose Luis Rojas" – zwracał uwagę IMM. Autor artykułu "Siła upodmiotowienia obywatelskiego: jedyna bariera przeciwko bezkarnemu zanieczyszczaniu" na portalach hoy.com.do oraz ultimasnoticias.com.do traktuje polski serial jako bolesną analogię do lokalnych problemów Dominikany. Dziennikarz wprost odniósł walkę dr Wadowskiej-Król m.in. do sytuacji w Bajos de Haina (miasto znane jako "dominikański Czarnobyl") oraz problemów z elektrownią cieplną Punta Catalina, która wg raportów organizacji ekologicznych ma negatywny wpływ na jakość powietrza i zdrowie mieszkańców prowincji Peravia oraz okolicznych terenów.
Dziennikarz podkreślił, że "Ołowiane dzieci" pokazują uniwersalny mechanizm: korporacje i rządy często działają w niszczycielskiej symbiozie, a jedyną barierą chroniącą zdrowie najmłodszych jest – podobnie jak w latach 70. na Śląsku, tak i dziś na Dominikanie – determinacja jednostek i umacnianie lokalnych społeczności. Autor konkluduje, że wiedza o skażeniu staje się najpotężniejszą bronią przeciwko "zanieczyszczaniu w białych rękawiczkach", stawiając polską lekarkę jako wzór dla współczesnych aktywistów walczących o czystą wodę i bezpieczne sąsiedztwo w basenie Morza Karaibskiego – czytamy w opracowaniu IMM.
Efekt Dubrownika na Śląsku?
Co ciekawe, globalny sukces "Ołowianych dzieci" wywołał zainteresowanie zagranicznych serwisów lokalizacjami, w których powstawały zdjęcia. Portale takie jak The Cinemaholic, SoapCentral czy francuskie Ayther szczegółowo analizowały miejsca, w których kręcono serial. Jak zauważają eksperci IMM, tak jak Dubrownik stał się mekką fanów "Gry o tron", a Czarnobyl przyciągnął tysiące turystów po premierze serialu HBO, tak Górny Śląsk ma szansę stać się nowym, ciekawym punktem na mapie europejskiej turystyki filmowej. Zagraniczni dziennikarze podkreślali, że autentyczność śląskich plenerów, ich industrialna surowość i unikalny klimat historyczny mogą stanowić magnes dla widzów, którzy chcą osobiście odwiedzić miejsca znane z ekranu.
Zainteresowanie dziennikarzy lokacjami widocznymi w serialu pokazuje, że industrialny klimat takich miast jak Ruda Śląska czy Zabrze może stanowić magnes dla widzów, którzy chcą osobiście odwiedzić miejsca znane z ekranu. Dla regionu to ogromna szansa promocyjna. Jeśli to obecne zainteresowanie zostanie odpowiednio wzmocnione komunikacją marketingową, to Śląsk może trwale wpisać się w świadomość turystów jako fascynująca, filmowa sceneria, którą miliony ludzi chcą zobaczyć na własne oczy – komentował Tomasz Lubieniecki z IMM.
Fenomen wzrostu zainteresowania lokacjami przedstawionymi w produkcjach Netflixa jest zjawiskiem, którego nie da się nie zauważyć. I dotyczy to również samej Polski – zaczynając od lokacji znanych z "Wiedźmina", przez znaną z "1670" Kolbuszową, aż po wspomniany Górny Śląsk. Widzowie chcą być bliżej swoich ulubionych produkcji, ale też nieustannie poszukują inspiracji do odwiedzania nowych, czasem niestandardowych miejsc. To pokazuje, że przemysł rozrywkowy to znacznie więcej niż sam efekt, który widzimy na ekranie – to również wzmocnienie ruchu turystycznego, lokalne miejsca pracy, wpływ na kulturę oraz realny biznes mający przełożenie na wzrost PKB – dodawał Marcin Kuchno z K+ Group.
Kto występuje w serialu "Ołowiane dzieci"?
W gwiazdorskiej obsadzie serialu poza Joanną Kulig w roli doktor Jolanty Wadowskiej-Król znaleźli się m.in. właśnie Agata Kulesza jako prof. Krystyna Berger, a także Kinga Preis jako pielęgniarka Wiesława Wilczek, Sebastian Pawlak w roli męża głównej bohaterki, Michał Żurawski jako oficer SB Hubert Niedziela oraz w historycznych rolach Zbigniew Zamachowski wcielający się w sekretarza PZPR w Katowicach Zdzisława Grudnia oraz Marian Dziędziel kreujący postać wojewody śląskiego, Jerzego Ziętka.
O czym jest serial "Ołowiane dzieci"?
Serial opowiada historię młodej lekarki, Jolanty Wadowskiej-Król, która zauważa, że dzieci mieszkające w okolicy Huty Szopienice masowo zapadają na ołowicę, chorobę wywołaną zatruciem metalami ciężkimi. Po swoim odkryciu bohaterka podejmuje próby ratowania chorych dzieci i mierzy się z opresyjnym, komunistycznym aparatem państwowym.
Produkcja przeniesie widownię do industrialnego klimatu Górnego Śląska lat 70. To tu, w realiach robotniczego regionu, splotą się niebezpieczne polityczne wpływy i społeczna misja dr Wadowskiej-Król.
Główna bohaterka – Jolanta Wadowska-Król – grana przez Joannę Kulig, to młoda, idealistyczna lekarka, która odkrywa, że to, co nazywano "tajemniczymi zachorowaniami" dzieci, jest w rzeczywistości związane z działaniem huty w Szopienicach. Wadowska-Król decyduje się działać wśród śląskiej społeczności, mimo presji władz i usilnych prób tuszowania sprawy. Ponadto, pojawia się realne zagrożenie dla jej kariery i bezpieczeństwa rodziny – dzieci oraz męża (w tej roli Sebastian Pawlak).
"Ołowiane dzieci" pokazują opór przed zmianą i siłę, jaką trzeba w sobie znaleźć, by się temu przeciwstawić. W postaci Joli Wadowskiej-Król zobaczyłam przede wszystkim uczciwość, niezwykłą odwagę, upór i bezkompromisowość. Jej życiorys stawia pytanie, czy sami będąc na jej miejscu znaleźlibyśmy w sobie wystarczająco dużo siły, aby stanąć samemu przeciw systemowi. Odpowiednie przygotowanie, atmosfera na planie – to wszystko pozwoliło mi całkowicie zanurzyć się w świecie tej postaci i poczuć jej rytm. To była praca fascynująca, intensywna i wyczerpująca, ale właśnie dzięki temu prawdziwa – mówiła Joanna Kulig, odtwórczyni roli Jolanty Wadowskiej-Król.
W walce z systemem lekarkę wspiera Wiesia Wilczek, doświadczona i zacięta pielęgniarka z Szopienic – w tej roli Kinga Preis. Początkowo traktuje Jolę jak obcą osobę z miasta, ale z czasem staje się jej najbliższą sojuszniczką i przewodniczką po świecie hutników. Na horyzoncie medycznego świata pojawia się również Profesor Berger (Agata Kulesza) – charyzmatyczna i apodyktyczna szefowa kliniki pediatrycznej, która balansuje na krawędzi pomiędzy lojalnością wobec systemu, dbaniem o własne interesy a lekarskim obowiązkiem ratowania dzieci.
Niestety, na drodze Wadowskiej-Król stają wpływowi przedstawiciele systemu, dla których ujawnienie prawdy o hucie w Szopienicach jest dużym zagrożeniem. Jednym z nich jest oficer Służby Bezpieczeństwa, Hubert Niedziela (Michał Żurawski), który otrzymuje zadanie ukrycia skandalu w hucie. Polityczny wymiar historii pogłębiają również działania Zdzisława Grudnia (Zbigniew Zamachowski), który zrobi wszystko aby utrzymać władzę i wpływy na Śląsku, a także wojewody śląskiego, Jerzego Ziętka (Marian Dziędziel) – człowieka rozdartego między politycznymi interesami, a troską o własną, śląską społeczność.
Kto stoi za serialem "Ołowiane dzieci"?
"Ołowiane dzieci" inspirowane są prawdziwą historią oraz książką Michała Jędryki o tym samym tytule.
Serial wyreżyserował Maciej Pieprzyca, który pochodzi z Górnego Śląska i jest znany ze swojego zainteresowania historią tego regionu, jak również z wrażliwości w portretowaniu śląskiej tożsamości i tematów społecznych. Widzowie dostrzegą charakterystyczne elementy lat 70. – od rekonstrukcji realiów tamtych lat, śląskich lokacji z Katowic, Zabrza, Gliwic czy Bytomia, po emocjonalny ton tamtych czasów – rodzącego się ducha walki i nadzieję na zmianę.
Historia epidemii ołowicy wśród śląskich dzieci i bohaterskiej postawy dr Wadowskiej-Król jest na Górnym Śląsku żywa w naszej zbiorowej pamięci. Teraz pora, by przybliżyć ją całej Polsce. W końcu sytuacja, w której to jednostka w słusznej sprawie sprzeciwia się całemu aparatowi władzy to coś, z czym wciąż mamy do czynienia, w wielu miejscach na świecie. Opowieści takie jak "Ołowiane dzieci" niosą uniwersalny przekaz o słuszności, ale też osobistej cenie walki o prawdę i sprawiedliwość – mówił reżyser Maciej Pieprzyca.
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim stażem.
