Film "Windą na szafot" na razie będzie dostępny w kinach wyłącznie 26 maja w wybranych kinach studyjnych. Lista seansów aktualizowana jest na stronie dystrybutora: resetfilm.pl.
Arcydzieło kryminału – i jazzu
"Windą na szafot" (1958) Louisa Malle'a nie tylko przetarło szlaki dla francuskiej Nowej Fali, ale zarazem połączyło w sposób bezprecedensowy kino z jazzem. Ten stylowy kryminał noir o zbrodni zyskał nieśmiertelność z wielu powodów, a jednym z nich jest bez wątpienia hipnotyzująca ścieżka dźwiękowa autorstwa samego geniusza jazzu – Milesa Davisa.
Uwielbiam ten film za jego nastrojowość, na którą duży wpływ bez wątpienia ma muzyka Davisa. Ścieżka dźwiękowa z tego obrazu od lat należy do czołówki moich ulubionych soundtracków. Zresztą to była moja pierwsza płyta Davisa, od której rozpocząłem swoją przygodę z jego twórczością. Wprowadzając ten film, chcę oddać hołd wielkiemu artyście – mówi Patryk Tomiczek, założyciel Resetu, dystrybutora dzieła.
Dystrybutor zdecydował się na użycie hasła promującego film: "Wsłuchaj się w kino", które ma podkreślić wyjątkową rolę, jaką pełni w tym dziele muzyka.
Muzyka z "Windą na szafot" od lat uznawana jest za jeden z najlepszych soundtracków w historii.
Muzyka w tym filmie nie jest tylko tłem; trąbka Davisa staje się niemal wewnętrznym głosem bohaterów, podkreślającym ich samotność i narastający fatalizm ich położenia. Z jej powstaniem wiąże się też jedna z najpiękniejszych legend w historii muzyki. Davis, przebywając akurat w Paryżu, przygotował oprawę muzyczną w ciągu zaledwie jednej nocy. Sesja nagraniowa opierała się na samej improwizacji – zespół oglądał zapętlone fragmenty filmu i na żywo reagował na to, co dzieje się na ekranie. Brak przygotowania zrodził surowe, melancholijne brzmienie, które dziś owiane jest legendą i zachwyca od dekad melomanów.
Jedna z najpiękniejszych legend w historii muzyki
Z powstaniem ścieżki dźwiękowej do filmu wiąże się jedna z najpiękniejszych legend w historii muzyki. Davis, przebywając akurat w Paryżu, przygotował oprawę muzyczną w ciągu zaledwie jednej nocy. Sesja nagraniowa opierała się na czystej improwizacji – zespół oglądał zapętlone fragmenty filmu i na żywo reagował na to, co dzieje się na ekranie. Brak przygotowania zrodził surowe, melancholijne brzmienie, które do dziś zachwyca melomanów.
Zachwyt światowej i polskiej krytyki
Na opiniotwórczym portalu Rotten Tomatoes arcydzieło ocenia pozytywnie 93 proc. krytyków. Również w Polsce nie brakuje zachwytów, w tym wśród współczesnych krytyków.
"Klasyczny thriller, gęsty jak dym w paryskim klubie jazzowym, w którym rysuje się kształt nadchodzącej Nowej Fali" – ocenia "Windą na szafot" Michał Oleszczyk znany z podcastu SpoilerMaster.
"Jeden z najpiękniejszych filmów o tym, że winda potrafi naprawdę zmienić życie. A poważnie: to pulsujący nerwowym jazzowym rytmem kryminał o ciemnej stronie miłości. No i muzyka Milesa Davisa — ikoniczna ścieżka dźwiękowa, która, podobnie jak film, nie starzeje się, tylko z czasem szlachetnieje" – ocenia Robert Ziębiński prowadzący popularny fanpejdż "Po godzinach".
"Malle bardzo umiejętnie podsyca klimat napięcia, posługując się nagrywanymi na gorąco improwizacjami jazzowymi" – to już opinia Alicji Helman z publikacji "Film kryminalny".
"Wirtuozerska koncepcja stylistyczna sprawia, że Windą na szafot oprócz swojej wysokiej klasy w gatunku sensacyjnym ma także wartość wybornego poematu wizualnego" – pisali Adam Garbicz i Jacek Klinowski w książce "Kino, wehikuł magiczny. Przewodnik osiągnięć filmu fabularnego. Podróż druga 1950-1959".
Z kolei nestor polskiej krytyk Jerzy Płażewski w książce "Historia filmu francuskiego" określił "Windą na szafot" mianem "debiutanckiego kryminału o precyzji hitchcockowskiej".
"Fabuła jest tu tylko pierwszą warstwą, za którą kryje się wiele rzeczy rozsadzających ramy konwencji filmu kryminalnego" – pisał Wojciech Solarz na łamach "Filmu".