"Najbogatsza kobieta świata" pojawi się w polskich kinach już 13 marca.
Kulisy skandalu towarzysko-finansowego
Film „Najbogatsza kobieta świata” nawiązuje do postaci Liliane Bettencourt – legendarnej spadkobierczyni fortuny L'Oréal i kontrowersji związanych z jej wieloletnią relacją z pewnym fotografem, któremu przekazywała majątek o znacznej wartości. Rodzinne sekrety, astronomiczne darowizny, medialna wojna, w której wszystkie chwyty są dozwolone, teraz zostaną pokazane na dużym ekranie.
W roli tytułowej występuje laureatka Złotego Globu i Cezarów, ikona europejskiego kina – Isabelle Huppert. Aktorka wciela się w zniuansowaną postać najbogatszej kobiety świata Marianne Farrère, w filmie o władzy, manipulacji i konfliktach rodzinnych w reżyserii Thierry'ego Klify. Za fasadą kobiety biznesu stopniowo ujawnia się jej prawdziwa natura pod wpływem kontaktu z fotografem Pierre-Alainem Fantinem, granym przez Laurenta Lafitte'a. Przyjacielska relacja z dużymi pieniędzmi w tle, nie wszystkim przypada do gustu, szczególnie córce miliarderki Frédérique, którą gra Marina Foïs.
Film, którego światowa premiera odbyła się na festiwalu w Cannes ma na swoim koncie sześć nominacji do prestiżowych Cezarów, w tym dla Isabelle Huppert.
Dlaczego reżyser zainteresował się tą sprawą?
Zainteresowałem się tą sprawą, gdy tylko wyszła na jaw we Francji. Bardzo szybko zapragnąłem zrozumieć, co się dzieje na poziomie zarówno intymnym, jak i uniwersalnym, przeczytać, zbadać, aby zrozumieć, co naprawdę kryje się za tym, co interesowało media. Jest to poruszająca historia rodziny, z jej sekretami, ukrytą przeszłością. (…) W tym filmie wszyscy się obserwują, analizują. W tych relacjach jest coś bezpośredniego, a zbliżenie pozwala uczynić tę intensywność namacalną. Tworzy to pewnego rodzaju porozumienie z widzem: ponieważ bohaterowie żyją w odrębnym, niemal hermetycznym świecie, kamera stara się przeniknąć ich od środka – mówi reżyser Thierry Klifa.
Przesada, która pozostaje wiarygodna
Pracując nad tym filmem, dużą uwagę przykładaliśmy między innymi do kostiumów. Był to sposób na zewnętrzne oddanie bogactwa postaci, które musiało być wiarygodne. Osiągnięto to nie tylko poprzez ubrania, ale także poprzez scenografię, wielkość i bogactwo domu. W tym celu starannie stworzono cały świat. Nie wahaliśmy się czasami, aby posunąć się do pewnej przesady, o ile pozostawała ona wiarygodna i naturalna. Postać Fantina wnosi energię, która wszystko wywraca do góry nogami. Można powiedzieć, że teatr wkracza w życie tej kobiety. Teatr to szaleństwo, ekstrawagancja, transformacja rzeczywistości. Forma radosnej, destrukcyjnej, uzależniającej przesady. Moja postać daje się uwieść temu chaosowi i czerpie z niego pełnymi garściami – podkreśla Isabelle Huppert.