Ustaliliśmy z reżyserem, że oczywiście będziemy myśleć o Zenonie Martyniuki, bo film nosi tytuł "Zenek" i jest oparty o jego biografię, ale też będziemy chcieli przede wszystkim pokazać fenomen disco polo – mówi Krzysztof Czeczot.

Reklama

Aktor w filmie w reżyserii Jana Hryniaka wciela się w postać starszego Zenka.

Doszliśmy do może mało odkrywczy wniosków, że muzyka disco polo nie przeżywa tylko samych dobrych, pięknych chwil, że są też ciemniejsze barwy tego życia zarówno twórczego, jak i osobistego. To jest duży wysiłek ludzki. Za tym sukcesem idą pieniądze a za pieniędzmi idzie zawiść a za zawiścią szereg innych, niepotrzebnych emocji – mówi Czeczot.

Zgadza się ze stwierdzeniem, że choć "nikt nie słucha disco polo, to wszyscy je znają".

Muzykę disco polo zna 99 proc. Polaków. Wie, o co chodzi, zna chociaż jedną zwrotkę. Rozumiem, że budzi rodzaj pewnego uśmiechu na twarzy, ale nie ma się co oszukiwać, to jest bardzo silny nurt w Polsce. Trzeba to szanować. Nie jestem fanem disco polo, ale spotkałem się z Zenonem i rozumiem skąd bierze się jego fenomen – mówi Czeczot.

Pytany o to, jak pracował nad postacią, odpowiada, że to od czego nie da się uciec to "charakterystyczny kciuk Zenona Martyniuka".

Tego, który wyciąga w geście serdecznej radości – mówi.

A jak Krzysztof Czeczot wspomina lata 90.? I dlaczego najbardziej zapamiętał przewijanie kasety magnetofonowej na ołówku? Zobaczcie nasze WIDEO.