"House of Cards" i "Homeland" w jednym, bo to "Bardzo poszukiwany człowiek" [ZDJĘCIA]
8 sierpnia 2014, 22:00
– Seans "Bardzo poszukiwanego człowieka" pozostawia ten sam posmak goryczy, co "Szpieg" i "Autor widmo". Obu tym filmom zresztą dorównuje – pisze w recenzji dla "Dziennika. Gazety Prawnej" Artur Zaborski, szef portalu Stopklatka.pl.
1/6Jest tyle sposobów, żeby naprawić świat. Można, jak lewicująca pani adwokat (przykuwająca uwagę Rachel McAdams), na złość bogatemu tatusiowi opowiadać się po stronie nielegalnych imigrantów i walczyć o przyznanie im azylu. Można też, niczym agenci niemieckiej komórki do walki z terroryzmem, nieproszonych emigrantów zaszufladkować jako zagrożenie i wydalając ich poza obszary państwa, budować poczucie bezpieczeństwa obywateli. Ewentualnie, niczym Günther Bachmann (kapitalny Philip Seymour Hoffman), można składać ze sobą puzzle kolejnej układanki, by krok po kroku przekonać się, kto naprawdę jest zły, a kto dobry. Jest też wiele innych sposobów. W filmie Antona Corbijna wszystkie zawodzą
Media
2/6Bardzo poszukiwany człowiek
Media/Kerry Brown
3/6Bardzo poszukiwany człowiek
Media
4/6Bardzo poszukiwany człowiek
Media
5/6Bardzo poszukiwany człowiek
Media
6/6Bardzo poszukiwany człowiek
Media/Kerry Brown
Powiązane
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Dziennik Gazeta Prawna