Dziennik Gazeta Prawana logo

Miniprzegląd najgroźniejszych szczęk kina

9 września 2009, 17:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Miniprzegląd najgroźniejszych szczęk kina
Inne
Kły żarłaczy najlepiej zalśniły u Spielberga, Hickox odkrył ich blask w pornolu, a Disney stępił w "Gdzie jest Nemo?". Niebawem z amatorami ludziny w thrillerze "Dark Tide" przyjdzie się zmierzyć Halle Berry. Zanim piękna aktorka stanie oko w oko z rekinami, przypominamy inne klasyki, w których zębiska ludojadów błyskają groźnie i często.

Zęby rekinów filmowcy przeglądali wielokrotnie. Najgroźniej straszyły w kultowych filmie Stevena Spielberga z 1975 roku. Film powstał na bazie bestselleru Petera Benchleya, a główną rolę zagrał w nim Roy Schneider. Na potrzeby filmu zbudowano monstra o wielkości 25 stóp!

Ponieważ gruba ryba sprzedała się dobrze, pojawiły się liczne, choć już nie tak udane remaków. Kolejną, wyreżyserowaną przez Jeannota Szwarca spajała postać pierwszoplanowego aktora. Z kolei , które miały chwycić widzów za ich serca i portfele efektem 3D okazały się klapą, podobnie jak kolejna wersja z 1987 roku (reż. Joseph Sargnet).

Nakręcony w 2000 roku (org."Blood Surf") przekonuje, że postać rekina może odejść do lamusa, bo fabuła chwyta jedynie gdy doda się do niego inne żarłaczne zwierzątko. Wyreżyserowany przez James D.R. Hickox film przedstawia historię naukowców, którzy wyruszają na wyspę otoczoną rekinami. Chcą na niej kręcić film dokumentalny o surferach, ktorzy nacinają się, by swą krwią wabić rekiny. Sprawa komplikuje się, gdy do całości dołącza ich kolega z podwórka - krokodyl, a horror zamienia się gatunkowo w soft porno.

Dowodem na to, że rekiny mogą odejść jest zrealizowany w 2003 roku . Reżyser Phillip J. Roth głównymi postaciami dramatu czyni zmodyfikowane genetycznie żarłacze. Eksperymenty dokonywane na ich mózgach powodują, że bestie zyskują na inteligencji i ostrości ząbków. A ich mózgi są prawdopodbnych źródłem leku na Alzheimera.

Kiedy wydawało się, że rekiny na stałe odeszły z fabuły do dokumentu na ratunek przyszło studio Disneya. I tak w 2003 roku Andrew Stanton wyreżyserował kinowy hit . Tytułowa postać to osierocony przez matkę błazenek. Wychowany przez nadopiekuńczego ojca Nemo zostaje wyłowiony przez nurka i wzięty na ląd. Jego tata wyrusza mu na ratunek. W pełnej wrażeń podróży napotyka na rekiny, które przeszły na... wegetarianizm.

p


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj