"Balladyna"
Reklama
Polska 2009; Reżyseria: Dariusz Zawiślak; Obsada: Sonia Bohosiewicz, Mirosław Baka, Rafał Cieszyński, Faye Dunaway, Stefan Friedman; Dystrybucja: Audyton; Czas: 83 min; Premiera: 4 września; Ocena 4/6



Filmowa Balladyna (Sonia Bohosiewicz) pracuje w należącej do ojca nowojorskiej galerii. Marzy o tym, by się wyrwać, zrobić karierę. Tymczasem więcej szczęścia ma jej bliźniacza siostra Alina (także Bohosiewicz), która poznaje pewnego wziętego psychoanalityka Kirka (Mirosław Baka). Niebawem w galerii wybucha pożar, Alina ginie, a Balladyna trafia do szpitala. Chwilę potem jest już żoną Kirka, który na zlecenie terapeutki, dawnej sekretarz stanu (Faye Dunaway) próbuje rozwikłać kryminalną aferę, do której klucz (dosłownie) ma pewien bezdomny ślepiec (Stefan Friedman). Żądna władzy Balladyna postanawia wykorzystać sytuację i nie cofnie się przed niczym, by zdobyć wpływy, władzę i pieniądze.

Taka trawestacja akcji dramatu Słowackiego miała potencjał, by spełnić zamierzenie przybliżenia „Balladyny” cybernastolatkom. Tyle że Zawiślak nie sprostał swemu pomysłowi w warstwie realizacyjnej. Jego pomysły inscenizacyjne są momentami tak kuriozalne, że przypominają kino offowe, a całość ujęta w konwencję teatru telewizji, razi amatorszczyzną. W efekcie zabieg uczynienia z Balladyny bohaterki popkulturowej maskarady w rodzaju Jokera z „Batmana” wyziera spod kulejącej formy, tylko momentami, długimi fragmentami stając się swoją własną karykaturą.

Aktorzy bronią swych bohaterów jak mogą. Bohosiewicz w podwójnej roli stara się balansować między wybujałym erotyzmem, wyrachowaniem a dziewczęcą naiwnością. Baka z powodzeniem ogrywa sprawdzone gdzie indziej patenty, a cały drugi plan z Władysławem Kowalskim i Mirosławem Orzechowskim na czele trzyma w ryzach i podretuszowane dialogi z rzadka odwołujące się do frazy Słowackiego, i niepotrzebnie na siłę celebrowane gatunkowe klisze. Faye Dunaway rolę zepsuł natomiast kompletnie zrujnowany polski dubbing czytany ze spikerską beznamiętnością.

p

Film, choć trąci amatorszczyzną, jest za to profesjonalnie promowany. Oprócz strony internetowej ma profil na portalu społecznościowym Facebook, będzie wyświetlany na pokładzie samolotów kursujących między Warszawą a Nowym Jorkiem, promowany w gimnazjach i liceach. W planach jest też m.in. gra komputerowa, gra planszowa, komiks, książka, audiobook, płyta z muzyką na podstawie „Balladyny”. Może więc funkcję edukacyjną film Zawiślaka spełni, ale 200-lecie urodzin Słowackiego zasługuje jednak na lepszy artystycznie hołd. Cóż, w Nowym Jorku jest wprawdzie miejsce dla Antygony, dla Balladyny już niekoniecznie.