Dziennik Gazeta Prawana logo

"Balladyna" w Nowym Jorku to pomyłka

3 września 2009, 11:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wojciech Kałużyński
Wojciech Kałużyński/Inne
Pomysł ekranizacji "Balladyny" we współczesnych dekoracjach, choć ryzykowny, nie był wcale najgorszy. Nie jest najgorszy scenariusz autorstwa Dariusza Zawiślaka przekuwający romantyczny dramat w pełnokrwistą historię kryminalną. Tyle że wykonanie przekroczyło możliwości wykonania ambitnego planu... Obraz od 4 września w polskich kinach.
Polska 2009; Reżyseria: Dariusz Zawiślak; Obsada: Sonia Bohosiewicz, Mirosław Baka, Rafał Cieszyński, Faye Dunaway, Stefan Friedman; Dystrybucja: Audyton; Czas: 83 min; Premiera: 4 września; Ocena 4/6



Filmowa Balladyna (Sonia Bohosiewicz) pracuje w należącej do ojca nowojorskiej galerii. Marzy o tym, by się wyrwać, zrobić karierę. Tymczasem więcej szczęścia ma jej bliźniacza siostra Alina (także Bohosiewicz), która poznaje pewnego wziętego psychoanalityka Kirka (Mirosław Baka). Niebawem w galerii wybucha pożar, Alina ginie, a Balladyna trafia do szpitala. Chwilę potem jest już żoną Kirka, który na zlecenie terapeutki, dawnej sekretarz stanu (Faye Dunaway) próbuje rozwikłać kryminalną aferę, do której klucz (dosłownie) ma pewien bezdomny ślepiec (Stefan Friedman). Żądna władzy Balladyna postanawia wykorzystać sytuację i nie cofnie się przed niczym, by zdobyć wpływy, władzę i pieniądze.

Taka . Tyle że Zawiślak nie sprostał swemu pomysłowi w warstwie realizacyjnej. Jego pomysły inscenizacyjne są momentami tak kuriozalne, że przypominają kino offowe, a całość ujęta w konwencję teatru telewizji, razi amatorszczyzną. W efekcie zabieg uczynienia z Balladyny bohaterki popkulturowej maskarady w rodzaju Jokera z „Batmana” wyziera spod kulejącej formy, tylko momentami, .

Aktorzy bronią swych bohaterów jak mogą. Bohosiewicz w podwójnej roli stara się balansować między wybujałym erotyzmem, wyrachowaniem a dziewczęcą naiwnością. Baka z powodzeniem ogrywa sprawdzone gdzie indziej patenty, a cały drugi plan z Władysławem Kowalskim i Mirosławem Orzechowskim na czele trzyma w ryzach i podretuszowane dialogi z rzadka odwołujące się do frazy Słowackiego, i niepotrzebnie na siłę celebrowane gatunkowe klisze. Faye Dunaway rolę zepsuł natomiast kompletnie zrujnowany polski dubbing czytany ze spikerską beznamiętnością.

p

. Oprócz strony internetowej ma profil na portalu społecznościowym Facebook, będzie wyświetlany na pokładzie samolotów kursujących między Warszawą a Nowym Jorkiem, promowany w gimnazjach i liceach. W planach jest też m.in. gra komputerowa, gra planszowa, komiks, książka, audiobook, płyta z muzyką na podstawie „Balladyny”. . Cóż, w Nowym Jorku jest wprawdzie miejsce dla Antygony, dla Balladyny już niekoniecznie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj