Dziennik Gazeta Prawana logo

Polowanie w getcie bogaczy

19 lipca 2008, 15:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polowanie w getcie bogaczy
Inne
Debiut meksykańskiego reżysera Rodrigo Pla utyka na manowcach społecznej krytyki, na siłę wtłoczonej w tryby thrillera z inicjacyjnym wątkiem.

„Zona. Teren prywatny” zaczyna się jazdą przez luksusowe osiedle zadbanych domków. Dopiero w szerszej panoramie widać, że ta wymuskana, wypielęgnowana oaza odgrodzona jest od slumsowatego Mexico City wysokim murem z drutem kolczastym. Mur, sieć monitoringu, uzbrojeni strażnicy mają zapewnić mieszkańcom zony poczucie bezpieczeństwa. Zona ma też specjalne przywileje. Policja bez nakazu nie ma tu prawa wstępu, a życie płynie w utopijnych pozorach spokoju i szczęśliwości. Wystarczy jednak jedna burza z piorunami, by cała utopia legła w gruzach. Po zawalonym rusztowaniu do strzeżonej strefy przedostaje się trzech intruzów. Zaczynają rabować, zabijają kobietę. Dwaj napastnicy giną zastrzeleni przez zaalarmowanych sąsiadów, trzeciemu, 16-letniemu Miguelowi, udeje się uciec. Tyle że zostaje w zonie uwięziony. Nie tylko on. Okazuje się, że zona jako taka to w istocie doskonałe więzienie. Bezpieczeństwo okazuje się iluzją, a przywileje wymagają zamiatania pod dywan wstydliwych tajemnic. Przypadkowe zabójstwo strażnika, gdyby wyszło na jaw, położyłoby kres specjalnemu statusowi enklawy. Reżyser dość sprawnie łączy w całość konwencję thrillera z opowieścią inicjacyjną i społecznym dramatem. Obławie na zbiega przygląda się wchodzący w dorosłość syn lidera zamkniętej społeczności, a sama rzeczywistość opisywana przez reżysera układa się w przejrzystą metaforę kapitalistycznych nierówności, spychających biednych i bogatych do izolowanych gett. Jest w tym wizerunku sporo marksistowskiej demagogii i uproszczeń, ale jest też przekonujący portret zamkniętej społeczności, która broniąc się przed ingerencją obcych, dobrowolnie zamyka się w więzieniu. Pla odtwarza na ekranie kliniczny niemal model sytuacji całkiem nieźle opisanej, choćby przez Ericha Fromma w „Ucieczce od wolności”. Dla kompletności opisu poświęca jednak niemal całą filmowość. Nie wnika głębiej w motywacje bohaterów, bardziej niż indywidualne dramaty i racje interesuje go zbiorowość i poszukiwanie uogólnień. Na szczęście pozostaje specyficzny klimat i niemal nihilistyczna wizja mrocznej sfery ludzkiej natury. A to już wystarczy, by „Zona” była jednak czymś więcej niż socjologizującą przypowiastką o społecznej nierówności.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj