Dziennik Gazeta Prawana logo

Clovis Cornillac: Bond mi nie odpuści

5 maja 2008, 11:37
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Clovis Cornillac to jeden z najzdolniejszych młodych francuskich aktorów. Niedawno widzieliśmy go jako Asteriksa w kinowej megaprodukcji. Na polskie ekrany powraca rolą psychopatycznego mordercy w filmie "W skórze węża".

Cóż, nie mogłem nikogo zamordować... (śmiech). To prawda, zazwyczaj próbuję robić to, co grane przeze mnie postaci. Ale nie znaczy to, że pracuję nad rolą, odnosząc ją wyłącznie do rzeczywistości. Wczucie się, dotknięcie świata bohatera sztuki czy filmu to praca przede wszystkim wyobraźni. To ona jest przede wszystkim narzędziem pracy aktora, bo w kinie, podobnie jak w literaturze, wcale nie chodzi o odbicie rzeczywistości.


Próbowałem pokazać rany w sercu tego człowieka, które uczyniły z niego potwora. Najbardziej przeraża mnie pokazanie zła z ludzką twarzą i liczyłem na to, że podobnie myślą widzowie. Im więcej odczuwasz empatii w stosunku do kogoś okrutnego, tym mniej komfortowo czujesz się w swojej skórze.


No tak, nawet mnie trudno było zrozumieć jego relacje z matką. Ale weźmy na przykład scenę, w której mój bohater opowiada, że jako dziecko został porzucony w ciemnej, opuszczonej fabryce. Kiedy czytałem ten fragment scenariusza, miałem ściśnięte gardło. Z tym małym chłopcem, któremu stała się krzywda, potrafiłem się utożsamić i kiedy grałem sceny rozmów z trupem matki, cały czas myślałem o tamtym zranionym dzieciaku.


To świetny aktor, więc dziękuję za komplement. Pewnie chodzi o metodę pracy, silne współodczuwanie z postacią, o którym wcześniej wspominaliśmy. Ale żeby się jakoś odnieść do tego porównania, musiałbym popracować z Danielem Day-Lewisem. Chybabym nawet tego chciał.


Występując u niego, dowiedziałem się przede wszystkim czegoś o sobie. Zrozumiałem, że to, co mnie motywuje, pcha dalej w życiu, to moja praca. Udział w połowie lat 80. w wielogodzinnej "Mahabharacie" Brooka uświadomił mi, że teatr, aktorstwo to dużo więcej niż sukces i popularność. Wtedy poznałem świetnych polskich aktorów: Andrzeja Seweryna i nieżyjącego już Ryszarda Cieślaka, współpracownika uwielbianego przeze mnie Jerzego Grotowskiego. Oni dobrze czuli, czym jest misterium teatru. Myślę, że każdy aktor powinien mieć szansę przejść przez taką szkołę zawodu.


Na początku lat 90. odwiedziłem Warszawę, pracując nad serialem telewizyjnym "Powodzenia, Frenchie". To lekka rzecz o przygodach młodego Alzatczyka, który w czasie wojny był tłumaczem w armii niemieckiej, a tuż po kapitulacji III Rzeszy wpakował się w niezłe problemy.


Miałem 14 lat, kiedy zdecydowałem się dołączyć do trupy teatru ulicznego. Ale to nie była ucieczka od problemów w domu, czułem się bardzo dojrzałym nastolatkiem i odkąd sięgam pamięcią, moim dziecięcym marzeniem było dorosnąć. Najpierw złapałem pracę jako kelner w kafejce. Potem matka pozwoliła mi zatrudnić się w teatrze. Rok później ktoś wypatrzył mnie w ulicznym przedstawieniu i zaproponował rolę w filmie. Mam zaledwie czterdziestkę i już 24 lata stażu w zawodzie. Ale zawsze czułem się, jakbym w nim był, oboje rodzice są aktorami i wiedziałem, jaki on jest.


Rola Asteriksa nie należy do jednego wykonawcy, więc nie miałem żadnego problemu z wcieleniem się w niego po tym, jak dwa razy zrobił to Christian Clavier. Ostatnie 17 lat spędziłem w teatrze, gdzie takie sytuacje są na początku dziennym. Gdyby rola była przypisana do aktora, który ją pierwszy wykonał, od stuleci nie gralibyśmy "Hamleta".


O nie, granie Asteriksa to większe wyzwanie niż teatr. Na scenie aktor jest dużo bezpieczniejszy niż w filmie, dosłownie. Tymczasem na planie "Asteriksa" kazali mi grać z końmi, których śmiertelnie się boję. Wszyscy mówili, że zwierzęta są łagodne i będzie dobrze. Gdy tylko zaczęliśmy kręcić, one wyczuły mój strach i ruszyły jak szalone. Zupełnie jakby były w transie i chciały popełnić zbiorowe samobójstwo. Ich treser zatrzymał je parę metrów przed ścianą i uratował mnie od zamienienia się w mokrą plamę.


Na pewno mi nie odpuści.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj