Dziennik Gazeta Prawana logo

Niskie loty afgańskiego latawca

29 lutego 2008, 16:03
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Niskie loty afgańskiego latawca
Inne
Z niezwykłej autobiograficznej powieści "Chłopiec z latawcem" powstał schematyczny i nudny film o powrocie do krainy dzieciństwa.

Kolorowy latawiec dumnie unosi się na tle błękitnego nieba, niefrasobliwie zmaga się z podmuchami wiatru i sprawia wrażenie, jakby chciał się zerwać z utrzymującej go linki. To symboliczny obrazek czyniący z jednej z najstarszych dziecięcych zabawek przewodni motyw najnowszego filmu Marca Forstera, który sięgnął po debiutancką powieść Khaleda Hosseiniego "Chłopiec z latawcem". Niestety nudna i schematyczna adaptacja marnuje temat rozdartego wojną i konfliktami etnicznymi Afganistanu, widzianego z tak wdzięcznej i chętnie wykorzystywanej przez filmowców dziecięcej perspektywy.

Prolog rozgrywający się w Kabulu końca lat 70. przypomina sielankową przypowieść o przyjaźni i urokach beztroskiego dzieciństwa. Amir wywodzący się z intelektualnej elity i jego wierny służący Hassan pochodzący z hazarskiej mniejszości to nierozłączna para przyjaciół. Wspólnie trenują przed dorocznym turniejem w puszczaniu latawców, wydaje się, że zwycięstwo scementuje ich więź. Jednak Amir postawiony w chwili próby zawodzi, nie staje w obronie brutalnie napadniętego przyjaciela, a dręczony wyrzutami sumienia - zrywa z nim kontakty. Wkrótce po inwazji sowieckiej opuszcza Afganistan, by z ojcem (mocna, niejednoznaczna kreacja Homayouna Ershadiego znanego ze "Smaku wiśni" Kiarostamiego) wyemigrować do Stanów Zjednoczonych. Po latach jako dorosły mężczyzna i początkujący pisarz będzie jednak musiał powrócić do kraju rządzonego przez talibów i stanie wobec kolejnego wyzwania. Dostanie szansę naprawienia krzywd, jakie kiedyś wyrządził. Spoglądając na kraj zniszczony przez wojenną pożogę i rządy religijnych ekstremistów, którzy zabronili nawet puszczać latawce, Amir czuje się jak turysta we własnej ojczyźnie. I niestety, ten punkt widzenia dominuje w filmie.

Dialogi w afgańskim dialekcie Dari, postacie dziecięce odgrywane przez chłopców znalezionych w Kabulu, dbałość o scenograficzne i historyczne detale ani nie budują autentyzmu, ani nie składają się na wiarygodną psychologicznie historię. Ta opowieść o dziecięcej przyjaźni, winie i odkupieniu trąci fałszem i uproszczeniami. Prawie każda scena przesiąknięta jest sentymentalizmem, nie pozostawiając miejsca na zaskoczenie. Świat przeżyć bohaterów, ich stosunek do politycznych zawirowań, religii, trudności życia na emigracji w obcym kulturowo świecie - po tych tematach twórcy prześlizgują się gładko i szybko, skupiając na celebracji pięknych obrazków z nieodłącznym latawcem w tle. Dorosły już główny bohater, mimo że udaje mu się przełamać strach i stać się mężczyzną, wciąż patrzy na świat z dziecięcej perspektywy, gdzie rywalizacja i życiowe wybory zostają sprowadzone do zabawy. W książce Hosseiniego chodziło jednak o coś więcej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj