Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto się boi tępej piły?

18 stycznia 2008, 10:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kto się boi tępej piły?
Inne
Choć natchniony sadysta Jigsaw umarł w poprzednim odcinku, w kolejnym powraca ze zdwojoną siłą. Potrzeba czegoś więcej niż śmierci głównego bohatera, by zakończyć dochodową serię.

Triumfalny pochód "Piły”, rozpoczęty przed czterema laty projekcją na festiwalu kina niezależnego Sundance, trwa. I nic nie wskazuje na to, by się zatrzymał. Na ten rok zapowiedziano premierę piątej odsłony krwawej zabawy - pozycja "Koszmaru z ulicy Wiązów” oraz „Halloween” jako najczęściej sequelowanych horrorów wydaje się być zagrożona.

W najnowszej "Pile”, po raz trzeci w reżyserii Darrena L. Bousmana, lecz tym razem według scenariusza początkującego duetu Melton - Dunstan, powracamy do kilku postaci pozostawionych przy życiu w poprzednich częściach. Oczywiście bohaterowie przetrwali tylko po to, by teraz - po konfrontacji z geniuszem martwego majsterkowicza - cierpieć jeszcze gorsze katusze.

Co wrażliwsi zemdleją już na początku filmu, podczas sceny sekcji zwłok Jigsawa, który poległ w walce z nowotworem. Ale nie ze światem, nie ze społeczeństwem, nie z jednostkami niepotrafiącymi docenić daru, jakim jest życie. W swych trzewiach pomysłowy zabójca ukrył kasetkę, a na niej instrukcje dla Rigga. Dowódca policyjnych sił specjalnych z "Piły III” ma półtorej godziny na uratowanie kolegi z pracy - męczennika z części drugiej Erika Matthewsa. Ich losy układanka sprytnie połączy z losami innych osób, które podpadły Panu Pułapce.

Jego intencje, historię, utracony urok osobisty oraz metodę na podryw poznajemy w licznych retrospektywach. Ciężko powiedzieć, by łzawe retrohistoryjki usprawiedliwiały Jigsawa, jednak na pewno dzięki nim antybohater staje się widzowi bliższy, a momentami nawet zaczynamy darzyć go sympatią. Czy to jednak wystarczający powód, by po raz czwarty wybrać się na seans, podczas którego i tak, przerażeni, ciągle zamykamy oczy? Schemat znowu się powtarza. Coraz wyraźniej czuć, że konwencja się wyczerpała. Nawet ta studnia ma dno.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj