Dziennik Gazeta Prawana logo

Okruchy zamiast życia

7 grudnia 2007, 09:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Okruchy zamiast życia
Default
"Goodbye, Bafana" Bille Augusta to biograficzna opowieść o latach, które Nelson Mandela spędził w więzieniu. Pierwszy czarnoskóry prezydent RPA zasługuje na lepszy film.

Młody sierżant James Gregory (Joseph Fiennes) zostaje oddelegowany do zakładu karnego na wyspę Robben. Zna język czarnej ludności, więc otrzymuje zadanie kontroli korespondencji i rozmów więźniów. Wśród nich Nelsona Mandeli (pamiętany z pierwszoplanowej roli w "Daleko od nieba" Dennis Haysbert). W jednej ze scen czarnoskóry polityk rozmawia z żoną o dzieciach. "Bez polityki" - rozlega się nagle głos klawisza, przypominając, że w ustroju totalitarnym polityka wdziera się w codzienne życie obywateli.

Współczesne kino często portretuje ludzi zagubionych w kołowrocie historii. Artyści tacy jak Paul Verhoeven ("Czarna księga") czy Ang Lee ("Uwaga, pożądanie") przypominają, że nie wolno zbyt łatwo ferować wyroków. Powołują do życia miotanych namiętności i niepokojami bohaterów, by z ich perspektywy opisywać XX wiek. Na tym tle film Billego Augusta, dwukrotnego zdobywcy canneńskiej Złotej Palmy, rozczarowuje. Klawisz z "Goodbye, Bafana" to postać sztampowa i prosta. Z bezwzględnego rasisty w mgnieniu oka zamienia się w człowieka przepojonego ideą tolerancji, pełnego empatii. Spaceruje z Mandelą po więziennym dziedzińcu, rozprawiając o wolności i równości, ale nie do końca zrozumiałe są motywy tej przemiany.

Jeszcze słabiej zarysowany jest sam Mandela -nie czuje się w nim wielkiej siły i mądrości południowoafrykańskiego przywódcy. Nie można po obejrzeniu filmu zrozumieć, dlaczego stał się dla czarnych mieszkańców RPA symbolem walki o wolność i godność.

38 lat, które przywódca ruchu emancypacyjnego spędza w więzieniu, upływają niemal niepostrzeżenie. Echa tragedii zza murów rzadko tu docierają, a morderstwa polityczne nawet gdy dotyczą najbliższej rodziny bohaterów, nie pozostawiają głębokich blizn. Wszystko jest letnie. Paradoksalnie, najbardziej wyrazistą postacią okazuje się grana przez Dianę Kruger głupiutka małżonka strażnika Gregory’ego. Razem z innymi żonami wojskowych przez całe dnie plotkuje o lakierze do włosów, podczas gdy kilkaset metrów dalej giną ludzie. Jej portret jest oskarżeniem społeczeństwa o bierność i zachowawczość.

Cały film przywodzi na myśl obrazy emitowane w telewizji w cyklu "Okruchy życia". Daje się je oglądać. Ale to nie życie, raczej same okruchy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj