Dziennik Gazeta Prawana logo

Taniec z gwiazdami

5 listopada 2007, 23:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Carlos Saura zaprasza na kolejną lekcja tańca - czyli życia. Emocje zaklęte w kastanietach, przeczucia obnażone w tanecznej feerii: "Iberia" to żywioł muzyki i kina.
To nie jest kino dla każdego. Być może to w ogóle nie jest już kino. A jednak "Iberię" ogląda się wspaniale. Tych, których Saura uwiódł wcześniejszymi roztańczonymi fajerwerkami w rodzaju "Flamenco" czy "Sevillanas", do spotkania z "Iberią" na pewno nie muszę przekonywać. Być może uda się zachęcić pozostałych.
Niezwykłość "Iberii" polega bowiem na tym, że tym razem Saura nawet nie próbuje udawać jakiejkolwiek fabularnej fastrygi, nie mizdrzy się zestawieniem faktów, nadawaniem bohaterom imion i zachowań. Jest tylko scena, muzycy i kilka linijek dialogów. Reszta została zastąpiona tańcem.

Z prawdziwymi gwiazdami. Na scenie "Iberii" swoje role grają m.in. gwiazda "Flamenco" Manolo Sanlucar, Aida Gomez (znana z "Salome"), największej dzisiaj gwiazdy Hiszpańskiego Baletu Narodowego: Sara Baras i Antonio Canales, wirtuoz flamenco Enrique Morente i jego córka, Estrella, która w "Volver" Almodóvara śpiewała tytułową piosenkę. W ich ruchach, giętkości, w mowie doskonale wygimnastykowanego ciała, zostały zastąpione wszystkie, nieskończenie długie litery, zdania i całe życiowe powieści. Taniec zawłaszczył litery alfabetu, zachwaścił namiętności, a ponad roztańczonym librettem ciała, unosi się ponadczasowa muzyka - czyli genialna "Iberia" Isaaca Albeniza, którą znają na pamięć prawie wszyscy Hiszpanie.

Autor "Iberii" jest jednym z najsławniejszych XIX-wiecznych hiszpańskich kompozytorów. Cudownym dzieckiem hiszpańskiej muzyki, o którym - już kiedy miał cztery lata - mówiono jako o wirtuozie. Zasłynął utworami, w których suity fortepianowe odbijały latynoską ludową ikonografię, a powaga partytury odbijała hiszpańskie namiętności: zdradę, seks i zniewolenie. "Iberia" pozostaje dziełem jego życia.

Czyste, pozbawione ozdobników kino Saury jest oczywiście pokłonem dla Albeniza, ale zarazem udaną próbą udowodnienia, że wielka muzyka naprawdę jest ponadczasowa. Wczoraj opowiada o dzisiaj. O współczesnych dramatach, zwątpieniach i emocjach. Niektóre utwory mają swoją, zawsze oszczędną, dramaturgię, inne są czystą emanacją piękna tańca (głosu, gracji) z przeczuciem dramatu zawartego w temacie. Oryginalne kostiumy artystów zaprojektowane przez Sonję Grande odbijają się na tle przemyślanych w najdrobniejszym kadrze refleksów świetlnych rzucanych na gigantyczne płótna. Operator Jose Luis López-Linares mnoży zbliżenia na twarze, nogi, dłonie tancerzy; plan bliski, plan daleki.

Taniec jest kinem. A kim jest Saura w "Iberii"? Samozwańczym demiurgiem, który tylko zestraja ruchy i gesty artystów z muzyką, łączy niesłyszalne dialogi z niewidzialnymi pauzami, a następnie dodaje im znaczenia, smaki i ozdobniki. Tańczy swoje kino. W pewnym momencie filmu, reżyser (porte parole samego Saury) mówi: "No to zaczynamy. Macie kastaniety?". Po twierdzącej odpowiedzi muzyków, dodaje: "Tańczmy, krwiście i z ogniem. Chodźmy". Idziemy!

Iberia
Hiszpania/Francja 2005; Reżyseria: Calos Saura; Dystrybucja: SPInka; Czas: 99 min
Premiera: 28 września
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj