Dziennik Gazeta Prawana logo

Keira Knightley: Plotki to obrzydlistwo

5 listopada 2007, 23:17
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Keira Knightley, pierwszoplanowa bohaterka opartej na prozie Iana McEwana "Pokuty", olśniła wszystkich swoją różową kreacja w stylu empire, którą włożyła na ceremonię otwarcia festiwalu w Wenecji. Na wywiad z DZIENNIKIEM w hotelu Excelsior, towarzyskim i biznesowym centrum festiwalu, przyszła w skromnej, brązowej sukience i wyglądała jeszcze bardziej olśniewająco.

22-letnia aktorka jest stuprocentową profesjonalistką. Waży słowa, odpowiada rozsądnie, zgrabnie omija niewygodne dla niej tematy. Broni się przed jednoznaczną rozmową o filmie."Dyskusja i różne interpretacje są najfajniejszą częścią pokazywania filmu widzom, nie mogę narzucać swego zdania innym" - deklaruje

"Pokuta" to pani drugi film z reżyserem Joe Wrightem. Jak się państwu pracuje razem?

On jest jak profesjonalna gosposia, która gromadzi wokół siebie rodzinę. Mieszkamy wszyscy razem w miejscu, gdzie kręcimy film, jemy wspólnie śniadania, obiady i kolacje. A Joe dba o to, by wszyscy na planie byli szczęśliwi. To naprawdę rzadka cecha u reżysera. Z drugiej strony jest strasznie drobiazgowy, na wszystko zwraca uwagę, zawsze organizuje dwutygodniowe próby, podczas gdy z innymi reżyserami czujesz się wyróżniona, gdy poświęcą ci godzinę przed pierwszym ujęciem. W zamian za to każdy chce dać mu sto procent swoich możliwości.

To również pani kolejna adaptacja literatury.

Dopiero gdy czytałam scenariusz, odkryłam, że mam w domu książkę Iana McEwana "Pokuta". To jedna z tych książek, które dostaje się w prezencie i odstawia na półeczkę, żeby się kurzyła. Potem, kiedy kręciliśmy i miałam jakieś pytania co do zachowania mojej bohaterki, sięgałam do książki. To bezcenna kopalnia wiedzy dla aktora. Nie wiem dlaczego część moich kolegów po fachu nie lubi adaptacji. To duże ułatwienie dla aktora mieć w odwodzie książkę, jej recenzje w prasie i głosy czytelników.

"Pokuta" to film przede wszystkim o winie i odkupieniu, o grzechu i karze. Jakie są pani poglądy na sprawy moralne, religijne.

Jeśli chodzi o to, czy wychowano mnie na protestantkę albo dobrą katoliczkę, która grzeszy i przeprasza potem Boga, albo miota się w wyrzutach sumienia, to nie. Nie pochodzę z religijnej rodziny, ale chyba do moralności nie potrzeba wiary, prawda? Moralność to dla mnie cecha innego typu niż religijność. Większość z nas ją ma - odróżniamy dobro od zła.

Więc jakie wychowanie wyniosła pani z domu?

Nauczono mnie, że plotki to obrzydlistwo, niegodne człowieka. Teraz bardzo mi to pomaga, kiedy ścigają mnie paparazzi. Że jeśli nie mam sobie nic do zarzucenia, nie powinnam się przejmować - dlatego nigdy nie czytam gazet z recenzjami (śmiech). Że powinnam mieć jasne poglądy, że nie powinnam nikogo potępiać. Chyba nieźle mnie wychowano. Jestem bardzo blisko z moja mamą. Razem ze Sienną Miller zaangażowałyśmy się w film na podstawie tekstu mojej mamy (Sharman MacDonald, która napisała scenariusz do filmu "The Edge of Love", wyreżyserowanego przez Johna Mayburyego - przyp. red.).

Wracając do "Pokuty", najpierw miała pani grać złą siostrę - Briony (ostatecznie zagrała ją znana z "Angel" Francois Ozona Romola Garai - przyp. red.). Dlaczego nie podjęła pani tego wyzwania?

Przeczytałam scenariusz filmu i zaczęłam płakać. Pomyślałam sobie, że wszystko, co potrafi mnie wzruszyć, jest warte zaangażowania się w ten projekt. Joe zaproponował mi rolę Briony. Umówiłam się z nim na lunch i przez godzinę każde obstawało przy swoim zdaniu. Ja nie chciałam po raz kolejny grać młodej dziewczyny stojącej u progu kobiecości. Czułam się na to odrobinę za stara. Nie będę do końca życia grać podlotków, bo wtedy straciłabym pracę koło trzydziestki, a brytyjskie i amerykańskie kino jest okrutne dla kobiet w tym wieku. Chciałam zagrać kogoś zmysłowego, w prawdziwym związku z mężczyzną, wyrazistą kobietę, nie nastolatkę! Ale teraz, kiedy oglądam "Pokutę" i widzę jak fantastycznie Romola Garai zagrała Briony, to trochę jej zazdroszczę.

Po "Dumie i uprzedzeniu" znów walczy pani na ekranie z brytyjskimi klasowymi uprzedzeniami. To naprawdę taki żywy temat w Wielkiej Brytanii?

Teraz nie do końca. Sama pochodzę z tak zwanej klasy pracującej. Chodziłam do publicznej szkoły, a nie jak dzieci bogaczy i arystokratów do prywatnej. A w historii z "Pokuty" interesowało mnie bardziej to, że wszyscy ludzie z wyższych sfer, choć są dobrzy, nie umieją przestać zachowywać się w podły sposób wobec innych.

Wygląda pani na zasadniczą, zorganizowaną osobę. Ma pani plan swojej kariery?

Plan był taki: szkoła, uniwersytet, potem studia teatralne, ewentualnie przez rok doszkalanie pod okiem jakiejś wybitnej osobistości. Następnie gładko przejdę do jakiegoś ważnego teatru. Jak widać, z moich planów nic nie zostało (śmiech). Ale panuję nad swoją karierą. Ostatnio wzięłam pół roku wolnego, żeby złapać dystans. Nie planowałam również tego, że większość moich ról zagram w filmach kostiumowych, ale nic nie mogę na to poradzić, że kocham takie scenariusze. Nie będę ich odrzucać tylko dlatego, żeby recenzenci nie przypięli mi łatki kostiumowej aktorki. Od razu zdementuję też plotki, że mam zagrać Coco Chanel i księżną Dianę. Raczej nie wrócę również na plan "Piratów z Karaibów", choć producent Jerry Bruckheimer przebąkiwał coś o kontynuacji. Jednak na pewno wkrótce znów zobaczycie mnie w XVIII-wiecznych kostiumach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj