Dziennik Gazeta Prawana logo

Pechowa siódemka najgorszych polskich filmów

10 stycznia 2011, 15:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Projekt dziecko, czyli ojciec potrzebny od zaraz
Projekt dziecko, czyli ojciec potrzebny od zaraz/Media
Przy okazji "Weekendowej" wpadki Cezarego Pazury przedstawiamy sześć najgorszych – zdaniem dziennikarzy magazynu "Kultura" – polskich filmów ostatnich lat.

Reich

Pasikowski udaje kino sensacyjne. Mirosław Baka i Bogusław Linda jako Andre i Alex wypowiadają swoje kwestie tak drętwo jakby Tomasz Stockinger chciał sparodiować Roberta De Niro. Do tego Aleksandra Nieśpielak, która potwierdza, że słowo "aktorka" w jej CV to zupełny przypadek.

Samotność w sieci

"Masz wiadomość" po polsku, a raczej "brak nowych wiadomości". Cielecka i Chyra w lejącym się jak skisły kisiel romansie pokazują, że każdy dobry aktor, jak się postara, potrafi zagrać bardzo źle.

Legenda

Mariusz Pujszo próbuje zmierzyć się z horrorem, ale wychodzi mu komedia. Posępny zamek, w którym straszy, mrocznego strażnika tajemnicy oraz hoże dziewczęta, które równie ochoczo pokazują biusty, co giną w męczarniach. Z horrorem "Legenda" ma jedną cechę wspólną – jest naprawdę straszna.

Show

Psychopatyczny morderca likwiduje kolejnych uczestników programu typu reality show, a Cezary Pazura stroi swoje najdurniejsze miny. Maciej Ślesicki nie mógł się zdecydować, czy chce nakręcić mroczny thriller, czy komedię. Wyszło raczej śmiesznie – zwłaszcza kiedy odkrywamy, kto jest mordercą. Stężenie absurdu groźne dla zdrowia.

Skorumpowani

Jarosław Żamojda należy do czołówki reżyserów najgorszych. Właściwie wszystkie jego filmy mogłyby się znaleźć w tym rankingu. Zwłaszcza "Rh+", w którym oprócz bzdurnej fabuły jest kultowa scena z gadającą parówką... Ale skupmy się na ostatnim dziele. Jak na film akcji zadziwiają w nim ślamazarne tempo pościgów, poruszający się z gracją słonia karatecy, wołający przy markowaniu ciosów "aaadzia!" oraz zaskakująco duży udział krzaków i chaszczy, które reżyser z lubością pokazuje na ekranie.

Dlaczego nie!

Jest wiele powodów: bo nie ma scenariusza, bo aktorzy źle grają, bo film wygląda jak ciągnący się w nieskończoność wideoklip do lecących w tle nudnych piosenek. Ale argument: nakręćmy to badziewie, bo ludzie i tak pójdą do kina, a my znów zarobimy trochę kasy, niestety okazał się zwycięski.

Projekt dziecko, czyli ojciec potrzebny od zaraz

Zainspirowana publiczną debatą na temat in vitro, zupełnie nieśmieszna komedia Adama Dobrzyckiego (reżyser i scenarzysta) to kolejny dowód na nieustający kryzys tego gatunku polskiego kina. I chyba wynik ciężkiej pracy tego reżysera, bo – jak napisał jeden z krytyków – "trzeba nie lada wysiłku, by z doborowej obsady aktorskiej wykrzesać tyle, ile udało się Dobrzyckiemu, czyli nic".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj