Zostawiają je pod opieką dopiero co poznanej kobiety Gertrude Baniszewski, która za 20 dolarów tygodniowo zgadza się zająć dziećmi do czasu powrotu ich rodziców. Dziewczynki zamieszkują z Gertrude i jej własnymi maluchami. Szybko okazuje się, że Baniszewski nie radzi sobie z wychowaniem i prowadzeniem domu. O wszystkie niepowodzenia obwinia Sylvię. Oskarża ją o kradzieże, romans z jej kochankiem i rozpowszechnianie plotek na temat jej córki. W efekcie Sylvia zostaje zamknięta w piwnicy i tam znęca się nad nimi sama Gertrude, ale też jej dzieci i ich koledzy...

Scenariusz filmu, inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, pełen jest wstrząsających scen torturowania dziewczynki. Niestety autorzy „Amerykańskiej zbrodni” odeszli od faktów w kluczowych momentach i nie pokazali wielu wydarzeń ważnych dla historii, przez co opowieść stała się czarno-biała, a bohaterowie zbyt jednoznaczni. W rzeczywistości przecież Sylvia Likens nie była taka święta. Catherine Keener za rolę Gertrude otrzymała nominację do Złotego Globu i Emmy, na pochwałę zasługują jednak przede wszystkim aktorzy dzieci. Są tu przerażająco zimne i konsekwentne. Konsekwencji zabrakło reżyserowi. Nie mogąc się zdecydować, w którą stronę pociągnąć historię, balansuje między publicystyką o ułomności amerykańskiego społeczeństwa a obrazem czystego zła, które leży w naturze każdego z nas. Historia wstrząsająca, ale sam film dużo mniej. Szkoda też, że dystrybutor nie pokusił się o żadne dodatki, które wyjaśniłyby kulisy tej zbrodni.