Hollywood wyraźnie boi się tego tematu. Z planów kręcenia wojennej superprodukcji wycofał się nawet taki twardziel, jak Bruce Willis. Filmowe efekty specjalne muszą bowiem przegrać konkurencję z realizmem codziennych relacji telewizyjnych.

Reklama

Z tym większym zaciekawieniem krytycy czekali na "Sytuację", wojenno-kryminalno-miłosny dramat w reżyserii Philipa Haasa. Film jest ponoć oparty na prawdziwych wydarzeniach. Amerykańscy marines dla zabawy zmuszają dwóch irackich nastolatków do skoku z mostu do rzeki. Jeden z nich tonie. O sprawie dowiaduje się dzielna amerykańska dziennikarka (Dunka Connie Nielsen) i - jakżeby inaczej - rozpoczyna bezkompromisowe śledztwo.

Dalszy ciąg jest łatwy do przewidzenia. Zagłębiając się w mroczne tajemnice irackiej wojny, Amerykanka traci złudzenia, ale znajduje miłość... a nawet dwie. Romantyczne rozdarcie jej uczuć między przystojnego agenta CIA (Damien Lewis) a irackiego szalejącego reportera (Mido Hamada) ma zapewne przykuć uwagę żeńskiej części widowni. Dla brzydszej płci jest trochę fajerwerków imitujących zamachy bombowe.

Po pierwszym pokazie krytycy zgodnie uznali, że film jest przegadany, scenariusz zawiły, aktorstwo drewniane, a morał mętny.

Przypominają jednak, że pierwsze dobre filmy o wojnie w Wietnamie (jak "Łowca jeleni" czy "Czas apokalipsy") powstały kilka lat po niechlubnej ucieczce ostatnich marines z Sajgonu w 1975 roku. Wcześniej powstały tylko propagandowe gnioty w rodzaju "Zielonych Beretów" z Johnem Waynem.

Wygląda więc na to, że na dobry film o Iraku jeszcze poczekamy.