Dziennik Gazeta Prawana logo

Polski inteligent kocha Woody'ego Allena

7 kwietnia 2010, 11:54
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polski inteligent kocha Woody'ego Allena
Inne
Woody Allen kręci jeden film rocznie. Do polskich kin, choć zwykle z opóźnieniem, trafiają wszystkie. Amerykanin ma u nas wierną publiczność, na którą dystrybutorzy zawsze mogą liczyć. To polska inteligencja zakochana w reżyserze. Tym razem także nie będą oni rozczarowani, bo "Co nas kręci, co nas podnieca" to obraz nieprzyzwoicie zabawny

Gdy Allen przyjeżdżał zagrać na klarnecie ze swoim jazzowym ansamblem, warszawska Sala Kongresowa pękała w szwach. Premiera "Zagraj to jeszcze raz, Sam" w nowym Teatrze 6. Piętro Michała Żebrowskiego z miejsca stała się najlepiej sprzedającą się sztuką w Polsce. I to nie tylko dlatego, że pojawia się w niej Kuba Wojewódzki w nowym wcieleniu.

W swoim najnowszym filmie "Co nas kręci, co nas podnieca" Allen wskrzesza swojego emblematycznego, neurotycznego, hipochondrycznego intelektualistę z Nowego Jorku. To figura, którą rodzimi fani Allena uwielbiają najbardziej. Bo też rola zgorzkniałego komentatora, zdystansowanego wobec siebie samego, wydziwiającego, marudzącego, ale też celnie obśmiewającego absurdalną rzeczywistość, zadziwiająco dobrze wpasowuje się w dzisiejsze postawy naszej tzw. inteligencji. Tej młodej, tęskniącej za etosem, i tej ciut starszej, narzekającej, że świat zgłupiał ze szczętem.

Maska poważnego błazna przybierana przez Allena z Manhattanu tak samo dobrze sprawdza się w Nowym Jorku jak w Warszawie. A nawet i lepiej. Od lat wiadomo, że Allen bardziej ceniony jest w Europie niż u siebie, w Ameryce. I nie przez przypadek cieszy się u nas specyficznym kultem. Wszak inteligencja jako specyficzna formacja przynależy do naszego regionu świata, obdarzana jest etosowymi zadaniami w Polsce, może jeszcze w Rosji. A Woody Allen w najlepszych filmach z okolic Manhattanu uosabia gadatliwego malkontenta sypiącego cytatami z Freuda i Dostojewskiego, dzielącego każdy włos na czworo po wyjściu z teatru albo konwersującego o sensie życia we włoskiej knajpie.

Filmowy wizerunek allenowskiego bohatera prawie dokładnie splata się z funkcjonującym w powszechnej świadomości portretem samego Allena. Reżyser, aktor i postać stają się w jego filmach tą samą osobą. Trudno odróżnić bohaterów filmów "Annie Hall" (1977), "Manhattan" (1979), "Danny Rose z Broadwayu" (1984) czy "Hannah i jej siostry" (1986) od samego Woody’ego Allena. Wszyscy oni wydają się wariantami tej samej osoby.

Ich losy od "Złotych czasów radia" (1975) aż po "Życie i całą resztę" (2002) układają się w spójną biografię, a na ekranie towarzyszą Allenowi jego aktualne życiowe partnerki – najpierw Diane Keaton, a potem Mia Farrow.

Ostatnimi laty to się jednak zmieniło. Reżyser kręcił rzeczy ostentacyjnie nieallenowskie. "Vicky Cristina Barcelona" (2008) zachwycała bezpretensjonalnością, "Wszystko gra" (2005) precyzją, nawet "Scoop. Gorący temat" (2006) bawił. Ale pozostawała tęsknota za Allenem z Manhattanu. I teraz znów można ujrzeć wcielenie najbardziej dla niego charakterystyczne. Choć tym razem ekscentrycznego typa przekonanego o własnej genialności nie zagrał sam Woody, a mało u nas znany aktor Larry David, to odnajdujemy w nim dawnego Allena z "Manhattanu" czy "Annie Hall".

Tych, którzy czuli się zaniepokojeni, że Allen po siedemdziesiątce spoważniał, ten film uspokoi – jest wręcz nieprzyzwoicie zabawny, zręczny, kąśliwy, inteligentny. Słowem, Allen taki, jakiego najbardziej kochamy i jakiego ostatnio, zamiast oglądać, mogliśmy raczej czytać – choćby w świetnej "Czystej anarchii". I choć od lat opowiada te same dowcipy, są one zbyt dobre, by przestać je powtarzać i zająć się wyłącznie egzystencjalnym kinem spraw ostatecznych. Na to Woody Allen jeszcze ma czas.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj