Dziennik Gazeta Prawana logo

O'Donnell - człowiek do zadań specjalnych

11 lutego 2010, 13:57
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kiedyś muszkieter i pomocnik Batmana, dziś Chris O'Donnell jest gwiazdą kontynuacji serialowego hitu "Agenci NCIS", zatytułowanej "NCIS: Los Angeles". Aktor opowiada o swojej roli w tej produkcji, a także współpracy z ekranowym partnerem, którego zagrał znany raper, LL Cool J.

: Spodobała mi się ta postać. Facet – kameleon, który jako dziecko ciągle zmieniał rodziny zastępcze. Dzięki temu nauczył się przyjmować różne osobowości, zależnie od sytuacji. Teraz jako agent specjalny jest w stanie infiltrować nawet najbardziej niebezpieczne środowiska kryminalnego podziemia. Pomysł pracy w telewizji podchwyciłem również z bardzo samolubnych pobudek.


Dokładnie tak. Mam w domu piątkę dzieci i bardzo chciałem zostać na dłużej w Los Angeles.


Serial będzie się różnił przede wszystkim lokalizacją, ponieważ rozgrywa się w Los Angeles, a nie w Waszyngtonie. Ma też zupełnie inną obsadę. Jednak tak, jak w przypadku pierwszej wersji, scenarzyści „NCIS: Los Angeles” kładą duży nacisk nie tylko na sensacyjną intrygę, lecz na pokazanie wzajemnych, przyjacielskich relacji między bohaterami. Ludźmi, którzy razem pracują, ale też przekomarzają się i żartują, a przede wszystkim zwyczajnie się o siebie troszczą.


Jestem dosyć sarkastycznym typem, lubię dokuczać innym i często szukam zaczepki. W taki sposób poznaję ludzi. Założyłem, że przy tak wielkiej gwieździe muzyki jak LL Cool J nie będę mógł tego robić. A spotkałem faceta, który szczególnie się nie wyróżnia, nie ma przerośniętego ego i łatwo do niego trafić.


Jasne, to przecież jedno z najbardziej ekscytujących miast świata. Przyciąga uwagę, wiele się tu dzieje i ludzie często o nim mówią. Idealnie nadaje się do telewizji. Kręciliśmy już w najbardziej charakterystycznych miejsach L.A. – w Venice, Malibu, Topandze, Koreatown, przy stadionie Dodgersów, Echo Parku i w wielu innych. Byliśmy również w porcie lotniczym i w górach. Byliśmy chyba wszędzie. Na Hollywood Boulevard też.

Tak. Powiedział, że żona mnie znienawidzi. Przede wszystkim ze względu na godziny pracy. Zwykle jestem bardzo rodzinny, odwożę moje dzieci, spędzam z nimi dużo czasu, zabieram je na wydarzenia sportowe i do szkoły. Kiedy jednak przystępuję do pracy, angażuję się w nią całkowicie i dla bliskich jestem stracony. Tak jest teraz.


„Agenci NCIS” to znana i uznana marka. Ostatnio dużo podróżowałem i gdziekolwiek się nie udałem, ludzie mówili mi, jak bardzo lubią ten serial, i że nie mogą doczekać się naszej najnowszej produkcji. Nagle poczułem, że nie możemy zawieść oczekiwań fanów i jednocześnie zainteresować serialem innych. Na pewno znajdą się ludzie, których nie do końca porwała oryginalna seria, a spodoba im się nasza. Ale będą i tacy, którzy nie porzucą oryginalnych bohaterów. Czuję jednak, że dostaliśmy ogromną szansę, nie tylko dlatego, że możemy kontynuować sukcesy fantastycznego serialu, ale też ze względu na ekipę, którą udało nam się skompletować. Ci ludzie się nie opieprzają i są niesamowicie zdolni i wydajni.


Będziemy wyjaśniać zagadkę śmierci oficera marynarki, który został zastrzelony podczas wymiany ognia pomiędzy policjantami a dilerami narkotyków.



"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj