Dziennik Gazeta Prawana logo

Obrazoburcze kino poczciwie niemoralne

28 stycznia 2010, 13:48
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
quot;Bestia quot;, reż. Walerian Borowczyk
quot;Bestia quot;, reż. Walerian Borowczyk/Inne
Na początku lat 70. rewolucja obyczajowa objawiła się w kinie całą falą filmów naruszających tabu, uznawanych za skandaliczne, obrazoburcze, odsądzanych od czci i wiary. "Kaligula", "Opowieści niemoralne", "Wielkie żarcie" - teraz możemy je oglądać na DVD.
fr_opowie_ci_niemor_270750a_481961.png
"Opowieści niemoralne"

W 1972 roku powstało słynne Bernarda Bertolucciego, rok później Piera Paola Pasoliniego określane mianem realizmu fizjologicznego i głośny Liliany Cavani, w którym była więźniarka obozu koncentracyjnego wdaje się w masochistyczny romans z dawnym strażnikiem. W 1975 roku Pasolini nakręcił , jeden ze swoich najbardziej kontrowersyjnych filmów, wywiedziony z libertyńskiej twórczości markiza de Sade’a.

fr_ostatnie_tango_w_270732a_481468.jpg
"Ostatnie tango w Paryżu"



Rok później skandal wywołało dosadne, odważne Nagisy Oshimy. To przełamywanie tabu, eksponowanie nagości, odwaga w pokazywaniu seksu służyły nie tylko drażnieniu burżujów. Te filmy miały swój filozoficzny, społeczny czy polityczny kontekst, większość, choć miała mniejsze lub większe problemy z cenzurą, święciła triumfy na największych światowych festiwalach.

fr_wielkie_arcie_270603a_465745.jpg
Opowieści poczciwie niemoralne na DVD - "Wielkie żarcie"

W 1973 roku festiwal w Cannes otworzyło Marca Ferreriego. I choć dostało nagrodę, wywołało gigantyczny skandal. Jedni nazywali ten film najbardziej obrzydliwym dziełem w historii kina, skatologicznym festiwalem, przejawem skarlenia sztuki. Inni obwołali najodważniejszym filmowym atakiem na burżuazyjną hipokryzję. Catherine Deneuve była ponoć tak zgorszona, że przestała się odzywać do swego ówczesnego partnera Marcella Mastroianniego, który zagrał jedną z głównych ról.

W „Wielkim żarciu” opowiadał Ferreri o czterech przyjaciołach w średnim wieku – lotniku (Mastroianni), kucharzu (Michel Piccoli), prawniku (Philippe Noiret) oraz choreografie (Ugo Tognazzi), którzy w willi na uboczu spotykają się na weekendowej uczcie. Do męskiego grona dołączają jeszcze panienki lekkich obyczajów oraz niezaspokojona nauczycielka z pobliskiego miasteczka (Andrea Ferreol). Przyjęcie zamienia się w kulinarno-seksualną orgię. W toku filozoficznych dysput o sensie życia zapada decyzja o zbiorowym samobójstwie z przejedzenia, i tak się biesiada toczy aż po ukazaną w całej fizjologicznej dosadności śmierć w bólach, wymiotach i ekskrementach.

fr_wielkiezarcie_pl_270735a_481590.png

Dziś ogląda się ten film już inaczej. W końcu kino przekroczyło od tego czasu wszelkie możliwe tabu, widzieliśmy już rzeczy ostrzejsze i nieporównanie bardziej skrajne. Z jednej strony efekty satyryczne, eksponowanie makabry i obscena mocno się zdewaluowały, obnażyły intelektualną pustkę ukrytą za obliczonym na skandal efekciarstwem. Z drugiej jednak antymieszczańskie ostrze wymierzone w moralność i hipokryzję obyczajów zachowało jednak anarchistyczną drapieżność. Oderwane od skandalizującej aury już tak nie szokuje, ale przecież daje do myślenia. Nie tylko o żarciu i dupie Maryny.

Mieliśmy i my swojego skandalistę, swojego mistrza erotyzmu – Waleriana Borowczyka. Szkoda tylko, że w Polsce zrealizował tylko (1975), w których nie tylko potrafił zmysłowo rozebrać Grażynę Długołęcką, ale i wydobył kobiecą seksualność na niepodległość. Inne erotyki zrobił Borowczyk we Francji, a my musieliśmy podniecać się „Widziadłami”.

fr_la_grande_bouffe_270734a_481554.png
"Wielkie żarcie"

W tym samym 1975 roku zrobił swój bodaj najgłośniejszy film – . Tłumione pożądanie upersonifikował w owłosionego małpoluda uganiającego się po lesie za ponętną arystokratką, zdzierając z niej krynoliny. Ów rozciągnięty na akty gwałt poprzedził słynną sceną z kopulującymi końmi. Miał ten film przymioty soft porno, ale był przy tym plastycznie wysmakowaną przypowieścią o niewoli konwenansu krępującego pierwotną seksualność.

fr_linda_lovelace_g_269874a_449037.png

O tym samym, o napięciu między id a ego, między naturą a kulturą, traktowały też zrealizowane rok wcześniej rozpisane na cztery niezależne nowele. Najlepsza opowiadała o węgierskiej księżnej Erzsebet Bathory (granej przez samą Palomę Picasso), która by zyskać wieczną urodę, kąpie się we krwi dziewic. Największy skandal wywołała jednak nowela opowiadająca dzieje kazirodczego związku papieża Aleksandra VI z jego córką Lukrecją Borgią.

fr_dzieje_grzechu_270736a_481640.png
"Dzieje grzechu"



Nie da się ukryć, że to kino się nieco zestarzało, że wydaje się dziś jeszcze bardziej kiczowate niż wówczas. Ale z drugiej strony ma jednak zmysłowy urok. Nie ma w nim ani pornograficznej wulgarności, ani prymitywizmu, a perwersja w wydaniu Borowczyka i dziś zachowała posmak zakazanego owocu. Bliższego libertyńskiej filozofii de Sade’a albo wyrafinowania Jeana Geneta niż pornografii.

Podczas gdy w Europie kino próbowało seksualną rewolucję ubierać w formę sztuki, w purytańskiej Ameryce przez krótką chwilę na ekranach normalnych kin zagościła najczystsza pornografia ze słynnym na czele.

Szybko ten proceder ukrócono, ale rozzuchwalony wydawca magazynu „Penthouse” Bob Guccione namówił chałupniczą jeszcze w dużej mierze branżę porno na zrzutkę i wyłożył 20 mln dol. na produkcję , który do dzisiaj zapewne dzierży palmę pierwszeństwa jako najdroższy pornograficzny film świata. Reżyserię powierzył Guccione Włochowi Tinto Brassowi, który już do końca życia przenosił z różnym skutkiem na ekran erotyczne frustracje i obsesje. Scenariusz zaś napisał znany pisarz skandalista Gore Vidal. Dysponując ogromnym budżetem, do udziału w przedsięwzięciu udało się namówić spore grono uznanych aktorów.



Tytułową rolę zagrał Malcolm McDowell, a na drugim planie pojawili się m.in. Peter O’Toole, Helen Mirren czy sir John Gielgud, który mówił potem, że sam nie wiedział, w czym zgodził się zagrać. Resztę obsady stanowił tłum statystów gotowych przed kamerą na najdziksze ekscesy i perwersje. Jeszcze przed premierą pojawiły się kłopoty z cenzurą, wobec których nakręcony w 1977 roku film czekał na premierę ponad trzy lata.

Na ekrany trafiały różne pocięte i ocenzurowane wersje. Dopiero po kilku latach ukazała się pełna, blisko trzygodzinna wersja reżyserska. Tyle że w międzyczasie skandal ucichł i „Kaligula” poniósł spektakularną kasową klęskę, co być może stało się głównym powodem zainwestowania branży porno w tanią technikę wideo i produkowania prymitywnych pornosów.

Tymczasem na ich tle „Kaligula” prezentuje się jak arcydzieło. Zadziwia perwersyjną pomysłowością w antycznych dekoracjach. Choć wystylizowany, to jednak szukający prawdy realiów rzymskich orgii. Sprośny, a jednocześnie kostiumowo i bezkostiumowo nonkonformistyczny, otwierający drogę rozmaitym campowym twórcom. Gdyby przyłożyć doń definicję pornografii zaproponowaną przez Umberta Eco, że porno jest wtedy, gdy wszystko, co pomiędzy „momentami” się przewija, to „Kaligula” pornografią nie jest na pewno. Bo tu jednak ogląda się wszystko, a momentami wręcz czeka na to, co pomiędzy „momentami”, które tak bardzo jak 30 lat temu już nie szokują.

A szokować może prawie wszystko. Borowczyk np. za najbardziej pornograficzny film świata uważał „Królewnę Śnieżkę” Disneya, którą nazywał "apoteozą pedofilii". Faktycznie, na takim tle filmy Ferreriego, Borowczyka i Brassa ogląda się dziś jak niewinne świerszczyki.




Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj