Aktorka, która w obrazie wciela się w postać Grace Augustine, twierdzi, że widzowie obejrzą "Avatar" co najmniej cztery razy.

Reklama

"Oto moja teoria: ludzie w wieku od 7 do 35 lat pójdą do kina na "Avatar" z czystej ciekawości - tłumaczy Weaver. - Później pójdą drugi raz, aby upewnić się, że widzieli to, co widzieli. Trzeci raz pójdą po to, aby po prostu czerpać przyjemność z oglądania filmu, który już znają. A potem wrócą jeszcze raz, bo będą tęsknić za "Avatarem". Cztery razy. Po prostu".

Oby tak było, a widzowie dopisali, nie pozwalając, aby ta najdroższa produkcja wszech czasów zasiliła też listę najsłabiej zarabiających...

Wyłożenie aż 500 milionów dolarów na film spowodowane było głównie budową ultranowoczesnego studia, pozwalającego wznieść na wyższy poziom jego efekty specjalne. "Avatar" wykonano w dwóch technikach - tradycyjnej 2D i nowej technice 3D. Zdjęcia do filmu nakręcono w 2007 roku, natomiast dwa ostatnie lata twórcy przeznaczyli na postprodukcję.

"Avatar" to historia sparaliżowanego ekskomandosa, który dostaje szansę odzyskania zdrowego ciała. Aby tak się jednak stało, musi wziąć udział w specjalnym programie militarnym o nazwie Avatar. W rolach głównych m.in. znany z ostatniego "Terminatora" Sam Worthington, Sigourney Weaver i Michelle Rodriguez ("Szybko i wściekle").

"Avatar" zagości w polskich kinach już 25 grudnia.